00:25 23 Wrzesień 2018
Na żywo
    Przemoc

    PiS chce wycofania konwencji antyprzemocowej

    © Zdjęcie : Pixabay
    Opinie
    Krótki link
    Julia Baranowska
    141211

    Rząd podjął rozmowy na temat wypowiedzenia konwencji przeciwko przemocy wobec kobiet. Minister Rafalska potwierdza, że popiera taki pomysł.

    "Za" jest również Ministerstwo Sprawiedliwości. Zdaje się, że PiS wreszcie znalazł pomysł na to, jak przestać być sygnatariuszem międzynarodowej umowy — w styczniu resort Rafalskiej ma przedstawić nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. PiS ma chytry plan: zamierza rozszerzyć zapisy o "przemocy w rodzinie" na "przemoc domową". W ten sposób chce wypowiedzieć konwencję, co byłoby całkowicie zgodne z wcześniejszymi wypowiedziami polityków prawicy o "zagrożeniu dla tradycyjnej rodziny, promowaniu feminizmu, homoseksualizmu i transseksualizmu".

    Minister Rafalska o konwencji mówi jednoznacznie: "Byliśmy jej od początku przeciwni. Szereg wyrażonych w niej poglądów i rozwiązań kłóciło się z naszymi poglądami, np. zapisy związane z kulturowym widzeniem płci. Dla mnie płeć jest kategorią biologiczną, a nie kulturową" — to jej wypowiedź dla "Gazety Wyborczej".

    Przy większości w Sejmie, PiS jest w stanie bez trudu przegłosować odrzucenie konwencji i zastąpienie jej nowymi zapisami, zgodnymi z ultrakonserwatywną wizją świata.

    — Politycy PiS nie podają argumentów prawnych, tylko ideologiczne, to niezrozumienie konwencji. Jeśli rząd ją wypowie, to będzie po pierwsze wstyd, a po drugie demonstracja polityczna oraz ideologiczna — komentuje sprawę Agnieszka Kozłowska-Rajewicz z PO, była pełnomocnik do spraw równego traktowania w rządzie Donalda Tuska, obecnie europosłanka.

    Konwencję przyjął w 2015 roku rząd Ewy Kopacz. Politycy PiS, w tym Beata Szydło i Andrzej Duda, od początku byli temu przeciwni. Ich oburzenie wzbudzał zwłaszcza artykuł 12, zobowiązujący państwa sygnatariuszy do "wykorzenienia tych uprzedzeń, zwyczajów, tradycji opartych na idei niższości kobiet lub stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn, które prowadzą do przemocy". Dla polskich polityków z prawicy "gender" nadal oznacza "diabła wcielonego" i "antychrysta".

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Wizyta premiera Turcji w Moskwie: co ustalono?
    Polska znowu izoluje się na „własne” życzenie
    Syryjska armia wypędziła terrorystów z historycznego centrum Aleppo
    MON grozi pułkownikowi - bo uważa, że stan wojenny nie był taki zły
    MKOl przedłużył sankcje wobec Rosji
    Tagi:
    Prawo i Sprawiedliwość, Andrzej Duda, Beata Szydło, Ewa Kopacz, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz