Opinie
Krótki link
6510
Subskrybuj nas na

Wiadomość o wyzwoleniu Aleppo spotkała się ze sprzeciwem licznych tureckich „organizacji praw człowieka", których aktywiści postanowili urządzić akcje protestu przed gmachem Konsulatu Generalnego Rosji w Stambule. Dziennikarze Sputnik Türkiye próbowali ustalić, kto i w jakim celu usankcjonował te akcje.

Według źródeł, do których dotarli tureccy dziennikarze, pierwsza akcja została zorganizowana przez dwie organizacje ochrony praw człowieka - Stowarzyszenie na Rzecz Praw Człowieka i Solidarności z Represjonowanymi (Mazlumder) i Stowarzyszenie na Rzecz Wolności Myśli i Prawa do Nauki (Özgür-Der). Pierwsza organizacja orientuje się na islamistyczne i prawicowo-radykalne siły, a druga wspiera tzw. umiarkowanych islamistów.

Tego samego dnia, przed budynkiem Konsulatu Generalnego doszło do drugiej akcji, w której wzięła udział grupa aktywistów z zakazanej w Rosji organizacji Hizb ut-Tahrir. Uczestnicy akcji wystąpili z kilkoma oświadczeniami dla prasy, po czym rozeszli się.

Według Alego Özgündüza, członka Rady opozycyjnej Republikańskiej Partii Ludowej (CHP), akcje protestacyjne zostały zorganizowane za wiedzą i przy wsparciu władz tureckich. Większość uczestników akcji stanowili jednak członkowie radykalnych ugrupowań dżihadystycznych.

„Kierownictwo Turcji, rząd, MSW i Zarząd Bezpieczeństwa wiedzieli o planowanych akcjach. Jak inaczej wyjaśnić fakt, że policja, która w innych krajach używa przeciwko demonstrantom armatek wodnych i gazu łzawiącego, pozwoliła na to, by wczorajsze akcje protestu spokojnie się odbyły, nie interweniując, a nawet zapewniając w jakimś sensie bezpieczeństwo protestujących" - oświadczył deputowany.

Ale Özgündüz przekonuje, że znacząca część demonstrantów jest „organicznie związana" z rządzącą Partią Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), i uważa, że władze Turcji same przyłożyły rękę do tych akcji.

„Aleppo jest dla Turcji grząskim tematem, dlatego podobne akcje są dla nas wiadomością o tym, że tureckie społeczeństwo jest zaniepokojone sytuacją w związku z wyzwoleniem syryjskiego miasta" - podkreśliło źródło, do którego dotarli tureccy dziennikarze, i które poprosiło o anonimowość.

Ali Ergin Demirhan, turecki ekspert badający działalność dżihadystów w Turcji, uważa, że demonstracje przedstawiane jako akcje na rzecz ochrony praw człowieka mogą okazać się akcjami wspierającymi radykałów.

Jak powiedział, „swoją ostrą zaborczą retoryką" władza reprezentowana przez partię rządzącą podsycała ambicje członków tych organizacji, którzy chcieliby widzieć islamistów u władzy w Syrii. Co więcej, radykałowie mogą przedostać się do Syrii przez rejon Gaziantepu i prowincję Hataj, które graniczą z Syryjską Republiką Arabską. Taką możliwość dają im tureckie władze.

„Dzisiaj tureccy aktywiści zderzyli się z nową rzeczywistością - po osiągnięciu porozumienia z Rosją kierownictwo Turcji zrezygnowało ze swoich planów względem Syrii. I dziś, pozbawieni możliwości wystąpienia z krytyką pod adresem tureckiego kierownictwa, przedstawiciele tych organizacji kanalizują cały swój gniew na Rosji" - oświadczył turecki ekspert w rozmowie z dziennikarzami Sputnik Türkiye.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Turcja poinformowała o ataku na konwój podczas ewakuacji z Aleppo
Otwiera się nowy rozdział w relacjach handlowych Rosji i Turcji
Turecki naukowiec: „W kraju trwa transformacja systemu autorytarnego w totalitarny”
Tagi:
dżihadyzm, wojna w Syrii, Republikańska Partia Ludowa, Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (PSR), Aleppo, Syria, Gaziantep, Turcja, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz