08:30 21 Kwiecień 2019
Sejm Rzeczpospolitej Polski

Nocna Zmiana w Warszawie. Pucz czy szopka?

© REUTERS / Agencja Gazeta/Slawomir Kaminski
Opinie
Krótki link
Dawid Blum
331436

Nie podzielam optymizmu opozycji, która sądzi, że teraz odsunie PiS od władzy. Na władzy ani blokowanie sejmowej mównicy, ani protesty uliczne nie robią wrażenia.

Protest przed budynkiem polskiego Sejmu
© REUTERS / Agencja Gazeta/Franciszek Mazur
Mówi Barbara Nowacka z Inicjatywy Polska: "Wczoraj pod Sejmem było w nas poczucie wspólnoty, takie samo jak przy Czarnych Protestach. Musimy to wygrać, wygramy to!". To piękne, górnolotne stwierdzenia. Jaką mają realną wagę?

Prawa i Sprawiedliwości nie przeraziły strajki kobiet, nie przeraziły marsze Komitetu Obrony Demokracji, pikiety pod siedzibą Trybunału Konstytucyjnego, protesty przeciw wprowadzanej na siłę reformie edukacji. Jarosława Kaczyńskiego to nie rusza. Ma na Polaków świetny sposób: swoim wyborcom rozdaje łatwe pieniądze, a do reszty mówi agresywnym językiem, straszy i przykręca śrubę — ale robi to na tyle sprytnie, by nie przesadzić i nie zniechęcić twardego elektoratu. To mu wystarczy. I niestety nic nie da się na to poradzić.

Co dokładnie wydarzyło się wczoraj w Sejmie? Poseł Platformy Obywatelskiej Michał Szczerba wszedł na mównicę z kartką z napisem "Wolne Media". Marszałek Sejmu Marek Kuchciński z PiS wyłączył mu więc mikrofon i kazał opuścić salę obrad. To rozjuszyło posłów PO, którzy w obronie kolegi zaczęli okupować mównicę. Przeciwko arogancji PiS wystąpili inni parlamentarzyści opozycji. Wbrew ich woli PiS postanowiło kontynuować obrady (w kolejce czekały jeszcze ustawa dezubekizacyjna i głosowanie nad budżetem) — i cały klub uciekł do sąsiedniej sali kolumnowej. Opozycja uznała przegłosowane w ten sposób ustawy za nieważne. Postanowiła również nie wypuścić parlamentarzystów PiS z Sejmu (pod którym w międzyczasie zebrała się duża grupa protestujących w obronie wolności mediów i demokracji, zwołana przez KOD). Rozpoczęła się nocna przepychanka. Marszałek Kuchciński wyprosił media z Sejmu. Straż Marszałkowska pozabierała w nocy przepustki dziennikarzom. Cyrk zaczął się na dobre.

Sejm Rzeczpospolitej Polski
© REUTERS / Agencja Gazeta/Franciszek Mazur
Drogę wyjazdową z Sejmu torowali pisowcom policjanci. Beata Szydło i Jarosław Kaczyński wracali do domu limuzynami w kordonie policji i ochrony, która brutalnie odpychała demonstrantów. Doszło do dantejskich scen. Protest ma być kontynuowany dziś — nie tylko w Warszawie — przed Pałacem Prezydenckim, ale też w innych miastach Polski pod biurami PiS.

Co z tego wszystkiego wyniknie? Jak pokazuje awantura wokół Trybunału Konstytucyjnego — pewnie niewiele. PiS nie przejęło się, że opozycja i media uważają serię ustaw uchwalonych w tym temacie za nielegalne i niekonstytucyjne. Podobnie teraz — mimo sprzeciwu wczorajsze głosowania partia rządząca uzna za ważne. Mimo że, jak twierdzą posłowie opozycji — manipulowano przy liście do głosowania już po zamknięciu posiedzenia. Widziano m.in. ministra Ziobrę, kiedy podpisywał listę "po fakcie".

A co realnie może opozycja? Może dalej się przepychać, blokować mównicę, może też złożyć doniesienie do prokuratury — ponieważ marszałek Kuchciński złamał regulamin Sejmu wielokrotnie. I tyle.

— PiS utraciło legitymizację do sprawowania władzy — mówi Ryszard Petru, lider Nowoczesnej. — To co się działo w Sejmie jest niezgodne z konstytucją. To było nielegalne, nie było kworum, będziemy to zgłaszać do prokuratury. Nie mieli systemu liczenia głosów, nie było mediów, chcemy zwołać posiedzenie Sejmu 20 grudnia. Nie dziwię się ludziom, że ludzie chcą protestować, takiej bezczelności jeszcze nie było.

— To co dziś widzieliśmy, że użyto gazów łzawiących, żeby tylko prezes Jarosław Kaczyński mógł wyjechać z Sejmu uważamy, że są to rzeczy niedopuszczalne — dodał poseł Nowoczesnej Jerzy Meysztowicz, odnosząc się do nocnych prób rozpędzenia demonstrantów przez służby.

- Może nie uda nam się to za miesiąc czy za dwa. Ale zwyciężymy — twierdzi Barbara Nowacka. — Teraz nie czas na niesnaski, należy wspólnie przeciwstawić się łamaniu demokracji.

— To, co zdarzyło się wczoraj w sali kolumnowej to złamanie demokracji parlamentarnej. Będziemy prosić posłów opozycji, aby byli razem z nami 20 grudnia przed głosowaniem w Senacie. Zwracam się do opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej, abyśmy skoordynowali nasze działania w najbliższych dniach i 20 grudnia dali senatorom opozycji nasze wsparcie, by przywrócić ład demokratyczny — to z kolei słowa Grzegorza Schetyny, obecnego lidera Platformy Obywatelskiej.

Dziś w południe pod Pałacem Prezydenckim szykuje się kolejny protest — wezmą w nim udział również pozaparlamentarne środowiska lewicowe — Razem, Zieloni i Inicjatywa Polska. 

Jarosław Kaczyński
© AFP 2019 / WOJTEK RADWANSKI
W związku z tym, co wczoraj wydarzyło się w Sejmie padło dużo wielkich słów. I na słowach zapewne się skończy. Być może w sprawie mediów PiS ustąpi — by za chwilę znów łamać demokratyczne standardy w innych obszarach. Tak czy siak, z tą władzą będziemy jeszcze męczyć się parę lat. Na ulicę nie wyjdzie wojsko, nikt tego rządu nie obali — cokolwiek miałoby to znaczyć w XXI wieku. Zwłaszcza, że obiektywnie poparcie dla PiS jest duże — obrona terytorialna, 500 plus — wielu wyborców PiS skutecznie kupił na lata. Bo "legitymację do sprawowania władzy" PiS utracił już dawno. Teraz też wszystko rozejdzie się po kościach.     

Dawid Blum, polski publicysta, Warszawa

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polska: KOD stawia na własne media
KOD: Putin jest złym wilkiem
Marsz KOD w Warszawie: przyszło 240 tys. osób
Tagi:
kryzys sejmowy w Polsce, Zieloni, Komitet Obrony Demokracji, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Beata Szydło, Jarosław Kaczyński, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz