22:34 22 Wrzesień 2017
Warszawa+ 13°C
Moskwa+ 10°C
Na żywo
    Protesty w Polsce

    Wyrzucenie dziennikarzy z Sejmu - to tylko pretekst do awantury

    © AP Photo/ Alik Keplicz
    Opinie
    Krótki link
    Anna Sokołowa
    4118177116

    Piątkowe wydarzenia w Sejmie RP skomentowała polska publicystka Agnieszka Wołk-Łaniewska.

    Ankieta

    Do czego doprowadzi kryzys sejmowy?
    • To początek wojny domowej
      14.9% (138)
    • PiS ustąpi protestującym, bo nie ma jak zgasić kryzysu
      4.1% (38)
    • PiS pójdzie na pewne ustępstwa, ale nie w sprawie piątkowych głosowań
      19.6% (182)
    • Kryzys nie doprowadzi do istotnych zmian i wszystko wróci na swoje miejsca
      54.8% (508)
    • Dojdzie do rozwiązania parlamentu
      6.6% (61)
    Głosowało: 927
    — Po piątkowych wydarzeniach w Sejmie i akcjach protestacyjnych można chyba już mówić o kryzysie parlamentarnym w Polsce. W czym tak naprawdę tkwią jego przyczyny, czyżby chodziło tylko o ograniczenie dostępu dziennikarzy na salę sejmową?

    — Osobiście jestem przekonana, że tak naprawdę chodziło o zwrócenie uwagi szeroko pojętej opinii publicznej na kwestię budżetu. Budżet jest bardzo trudny w tym roku, jest 60 miliardów złotych deficytu, to jest największy deficyt w historii III RP, są bardzo optymistyczne założenia wzrostu gospodarczego na poziomie 3,6%. Jest to trudny budżet i rząd postanowił go, moim zdaniem, przegłosować w sposób, który nie pozwoli opinii publicznej na zagłębienie się w ten temat.

    Ja nie sądzę, żeby to było od początku zaplanowane, tzn. marszałkowi Kuchcińskiemu puściły nerwy, oczywiście, że wyrzucenie dziennikarzy z Sejmu było prowokacją. Wiadomo było, że opozycja będzie protestować, że będzie krzyczeć w tej sprawie, że dziennikarze się zdenerwują, dziennikarze powiedzieli, że nie będą pokazywać polityków w ogóle w telewizji, która jest niestety najważniejszym organem, a na piątek było przewidziane głosowanie ws. budżetu. Więc moim zdaniem to wszystko miało służyć odwróceniu uwagi od głosowania budżetu, a jak jeszcze opozycja zaczęła blokować trybuny i umożliwiła marszałkowi przeniesienie obrad do innej sali (do czego marszałek teoretycznie ma prawo), podczas głosowania budżetu nie było mediów, nie było opozycji, nie było żadnej kontroli, słyszymy też, że były tam obecne osoby, które nie są posłami. Tam nie ma maszyny do głosowania, więc odbywało się one na zasadzie podniesienia ręki i podliczania tych głosów. To jest moim zdaniem najważniejsza rzecz, która się dzieje w Polsce w tej chwili, a nie to, że dziennikarze zostali wyrzuceni z Sejmu. To jest pretekst do awantury.

    Protest przed budynkiem polskiego Sejmu
    © REUTERS/ Agencja Gazeta/Franciszek Mazur
    — Czyli to jest tylko pretekstem. I kto Pani zdaniem może ustąpić w tej sytuacji? Opozycja czy władze?

    — Ja podejrzewam, że sytuacja wróci do normy tak samo jak wróciła z Trybunałem Konstytucyjnym, czyli na siłę. Ponieważ trudno sobie wyobrazić, żeby opozycja blokowała trybunę sejmową bez przerwy. W związku z czym metodą faktów dokonanych dziennikarze zostaną wyrzuceni z Sejmu, budżet już jest przegłosowany, wkrótce zostanie podpisany przez prezydenta, jak się domyślam, i sytuacja wróci do normy, tzn. te fakty dokonane, które miały miejsce, które rząd przepchnął na pograniczu prawa, jeśli nie zupełnie nielegalnie, w piątek, nabiorą mocy prawnej i opozycja powróci do swojej roli zdesperowanego krzykacza, pozycji przy tym układzie sił, w którym PiS ma właściwie wszystko: rząd, Senat, prezydenta, za chwilę będzie miał Trybunał Konstytucyjny — no może wyłącznie krzyczeć.

    — A jak Pani zdaniem może zareagować na wydarzenia w Polsce Unia Europejska? Przecież Polska narażała się już na krytykę z jej strony, jeśli chodzi o przestrzeganie zasad demokratycznych.

    — Podejrzewam, że nadal Polska będzie bardzo krytykowana, natomiast żeby Parlament Europejski czy Komisja Europejska podjęły decyzje, które mogłyby być wymiernie bolesne dla Polski, np. pozbawiły nas prawa głosu, dostępu do budżetu, to musiałaby być jednogłośna decyzja UE, a z całą pewnością Węgry, jeżeli nie jeszcze kilka innych krajów UE, np. Czechy, zablokują tę decyzję, więc tak naprawdę Komisja Europejska jest niestety równie bezsilna co opozycja. Może nam grozić palcem i wygłaszać krytyczne opinie, ale już widać, ze PiS się tym nie przejmuje.

    Zobacz również:

    Pentagon: Chiny zwrócą USA podwodnego drona
    Putin i Franciszek rozmawiali o ochronie chrześcijan w strefie konfliktów
    Polska: Dziennikarze spotkali się z marszałkiem Senatu
    Amerykańskie czołgi wracają do Europy. W obawie przed zatwardziałą Rosją
    Iwiński: Polska traci na reputacji międzynarodowej
    Tagi:
    budżet, demokracja, protest, konstytucja, media, opozycja, kryzys sejmowy w Polsce, Trybunał Konstytucyjny, Sejm RP, Parlament Europejski, Komisja Europejska, Agnieszka Wołk-Łaniewska, Marek Kuchciński, Jarosław Kaczyński, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz