07:50 23 Lipiec 2018
Na żywo
    Ankara

    Kto stoi za zabójstwem rosyjskiego ambasadora?

    © flickr.com/ Jorge Franganillo
    Opinie
    Krótki link
    1450

    Zabójstwo ambasadora Rosji Andrieja Karłowa w Turcji to bezprecedensowy przypadek w światowej dyplomacji. Kto za nim stał i jak będą teraz wyglądać relacje między Rosją i Turcją?

    Swoją wersją tragedii podzielił się na Twitterze mer Ankary Melih Gökçek. Turecki urzędnik oświadczył, że za plecami zabójcy mogli stać „ci sami przestępcy, którzy stali za atakiem na rosyjski samolot".

    Mężczyzna, który zaatakował rosyjskiego ambasadora mógł być zwolennikiem organizacji FETO znajdującej się pod kontrolą opozycyjnego duchownego Fethullaha Gülena — uważa Gökçek. Mer Ankary przekonuje, że dywersja miała na celu zaszkodzenie relacjom między Rosją i Turcją, a de facto tureckiemu prezydentowi Recepowi Tayyipowi Erdoganowi.

    Wersja Meliha Gökçeka ma pełne prawo bytu. Turecki rząd jest przecież przekonany, że Gülen miał swój udział w nieudanej próbie przewrotu państwowego. Turecka policja już sprawdza zabójcę rosyjskiego ambasadora pod kątem powiązań z ugrupowaniem „Dżabhat an-Nusra". To natomiast naprowadza na inne tory: kto mógł kierować młodym ekstremistą?

    Zdaniem redaktora naczelnego gazety „Problemy strategii narodowej" Ażdara Kurtowa, za zabójstwem Karłowa stoją najprawdopodobniej formacje zbrojne, które poniosły fiasko w Aleppo.

    Po tym tragicznym incydencie, Moskwa znów będzie miała kilka nieprzyjemnych pytań do swoich tureckich partnerów. Kurtow uważa, że władze Turcji ponoszą odpowiedzialność za tragedię. „Zabójstwo rosyjskiego ambasadora to bezprecedensowy przypadek w światowej praktyce. Niezależnie od tego, kto był jego organizatorem, strona turecka ponosi pełną odpowiedzialność za bezpieczeństwo dyplomaty, gdy ten przebywał poza ambasadą. Nie mówię już o immunitecie dyplomatycznym przewidzianym w Konwencji Wiedeńskiej".

    Tureckie ministerstwo spraw zagranicznych już nazwało zabójstwo Karłowa „tchórzliwym atakiem terrorystycznym" i wyraziło pełną determinację w zakresie pociągnięcia do odpowiedzialności jej organizatorów. Komentator polityczny Marva Usman zauważa, że na wystawie w Ankarze nie zostały zachowane środki bezpieczeństwa.

    „Chcę zauważyć, że do śmierci rosyjskiego ambasadora doprowadziły naruszenia zasad bezpieczeństwa podczas inauguracji wystawy w Ankarze. To, że były funkcjonariusz policji, zabójca Andrieja Karłowa, dostał się na wystawę, mając przy sobie broń, świadczy o dużym błędzie, jakiego dopuściły się zarówno służby odpowiedzialne za ochronę wystawy jak i siły bezpieczeństwa Turcji" — powiedziała politolog.

    Marva Usman zauważyła także, że zabójca dość długo wykrzykiwał hasła islamistyczne i nikt mu w tym nie przeszkadzał. „Należy zwrócić uwagę na to, jak długo zabójca wygłaszał swoją mowę. Perorował przez jakieś pięć minut, i nikt nie otworzył do niego ognia, nikt nawet nie próbował go zatrzymać. Jeśli nikt nie miał przy sobie broni palnej, to ochrona powinna była mieć przy sobie co najmniej urządzenie do elektrowstrząsów. W mojej ocenie, to kolejny dowód naruszeń wymogów bezpieczeństwa" — powiedziała Osman.

    Ekspertka podkreśliła przy tym, że zabójca nie mógł kierować się pobudkami religijnymi, bo jego akcja nie odpowiada zasadom islamu.

    „Turcja musi otworzyć oczy i zwrócić szczególną uwagę na terroryzm, który przeniknął do wielu tureckich regionów" — podsumowała Osman.

    Były amerykański dyplomata James Jatras uważa, że atak miał na celu zerwanie zaplanowanego na dzisiaj spotkania szefów resortów obrony i spraw zagranicznych Rosji, Turcji i Iranu.

    Były ambasador Wielkiej Brytanii w Syrii Peter Ford podkreślił, że jest zaniepokojony nastrojami wobec Rosji i brakiem adekwatnych środków bezpieczeństwa wobec dyplomatów.

    „Jestem nadzwyczaj oburzony zachowaniem tych osób, szczególnie na Zachodzie, które demonizują Rosję w związku z operacją w Aleppo. Ci, którzy tak nieodpowiedzialnie mówią o ludobójstwie, rzezi, masowej zagładzie, nie przedstawiają dowodów tych dzikich oskarżeń. Boris Johnson, Samantha Power, David Miliband, John Kerry, wszystkie te osoby powinny przemówić sobie do sumienia" — zauważył były ambasador Wielkiej Brytanii w Syrii Peter Ford.

    Zobacz również:

    Erdogan ogłosił „mobilizację narodową" do walki z terroryzmem
    Erdogan: Turcja strażnikiem Europy
    Turcja grozi: Jeśli USA nie wydadzą Gulena, na zawsze odciśnie to piętno na ich historii
    Tagi:
    Andriej Karłow, Ankara, Turcja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz