08:02 24 Kwiecień 2019
Prezydent USA Barack Obama w Białym Domu

Obama mówi „do widzenia"

© AP Photo / Andrew Harnik
Opinie
Krótki link
5231

Na kilka dni przed zaprzysiężeniem Donalda Trumpa, które odbędzie się 20 stycznia, ustępujący prezydent Barack Obama wygłosił pożegnalne orędzie do narodu. Pomimo tego, że w swoim przemówieniu podkreślał swoje kluczowe osiągnięcia, eksperci i politolodzy zwracają uwagę przede wszystkim na jego porażki.

Amerykański bombowiec strategiczny B-52
© AFP 2019 / EPA PHOTO/PA/TIM OCKENDEN
Orędzie było dosyć przewidywalne: padło w nim wiele frazesów o wyjątkowości Ameryki, o ważnej roli demokracji, przy czym Obama podkreślił, że USA powinny niezwłocznie zająć się odbudową instytucji demokratycznych. Oprócz tego przypisał swojej administracji szereg zasług: jego zdaniem na przykład w ciągu ostatnich lat w Stanach Zjednoczonych uległy poprawie relacje między przedstawicielami różnych ras.

Zresztą w opinii większości Obama zapisze się jako przywódca, który odniósł totalną porażkę na polu polityki zagranicznej, szczególnie na Bliskim Wschodzie. Urzędująca amerykańska administracja odpowiada także za bezprecedensowe ochłodzenie stosunków z Rosją.

Do swoich osobistych zasług, jak również zasług swojej administracji, Obama zaliczył sukcesy odniesione w walce z międzynarodowym terroryzmem, w szczególności likwidację Osamy bin Ladena.  Jest on przekonany, że w ostatecznym  rozrachunku Państwo Islamskie zostanie zniszczone.
O tym, że to polityka właśnie obecnej administracji w znacznym stopniu doprowadziła do powstania, a następnie sukcesów tej organizacji terrorystycznej, odchodzący prezydent nie wspomniał.

Osiem lat temu wiązano duże nadzieje z objęciem władzy przez Obamę: młody, współczesny, ambitny. Już sama tylko obietnica zamknięcia w końcu więzienia w Guantanamo napawała optymizmem. Jednak minęło 8 lat, a w dalszym ciągu przetrzymywani są tam więźniowie bez wyroku sądu. Kiedy Obama obejmował urząd, entuzjazm, zresztą nie tylko w Stanach Zjednoczonych, był tak ogromny, że przyznano mu nawet Pokojową Nagrodę Nobla. „Na zachętę". A on nie tylko nie spełnił oczekiwań, a doprowadził do tego, że sytuacja na świecie jeszcze bardziej się pogorszyła.

Obama ani razu nie wspomniał o prezydencie elekcie Donaldzie Trumpie, mówiąc tylko, że robi wszystko, co możliwe dla płynnego przekazania władzy nowej administracji. Jednak otoczenie Trumpa raczej się z tym nie zgodzi: Obama pod koniec swojego urzędowania próbuje drastycznie zaostrzyć stosunki z Rosją, odsyłając z USA trzydziestu pięciu rosyjskich dyplomatów. Zaszkodził on również relacjom z Izraelem, który jest oburzony, że Waszyngton przyjął w ONZ rezolucję ws. zaprzestania budowy izraelskich osiedli. A są to zaledwie niektóre przykłady.

Profesor Wyższej Szkoły Ekonomii, doktor nauk prawnych, amerykanista Aleksandr Domrin negatywnie ocenia prezydenturę Obamy:

Odchodząca epoka prezydenta Obamy i amerykańskiego establishmentu robi wszystko, by z jednej strony jeszcze bardziej pogorszyć sytuację między Rosją a Stanami Zjednoczonymi, a z drugiej strony podłożyć jak najwięcej min administracji Trumpa, nadejścia której ten amerykański establishment się w ogóle nie spodziewał i dokładał wszelkich starań, żeby wybory zostały skradzione przez Hillary (Clinton — red.) i żeby Trump nie doszedł do władzy — uważa profesor.

Zobacz również:

Trump planuje przenieść ambasadę do Jerozolimy. Palestyna ostrzega
Opinia: „Stany Zjednoczone zakładają w Europie nową prochownię"
Drukowanie lekarstw we własnym domu? Za parę lat to będzie możliwe!
Obama nazwał Rosję i Chiny rywalami USA
Ukraina traci co godzinę 80 obywateli
Tagi:
inauguracja, wybory prezydenckie, Donald Trump, Osama bin Laden, Barack Obama, Guantanamo, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz