Widgets Magazine
21:16 16 Październik 2019
Donald Trump

Opinia: «Materiały kompromitujące Trumpa» mieszczą się w ramach doskonale znanych nurtów

© REUTERS / Shannon Stapleton
Opinie
Krótki link
3350
Subskrybuj nas na

Moskwa uważa oświadczenia co do rzekomego posiadania przez Rosję materiałów mających kompromitować prezydenta elekta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa za próbę podważenia relacji dwustronnych - oświadczył sekretarz prasowy prezydenta Dmitrij Pieskow. Nazwał on podobne twierdzenia „wierutnymi bzdurami".

„Jest to w pełni sfałszowany materiał, jakość tego dokumentu jest wystarczająco wymowna… Kreml nie dysponuje żadnymi materiałami mogącymi kompromitować Trumpa, ta informacja nie zgadza się z rzeczywistością i jest niczym innym jak tylko absolutnym wymysłem" — oświadczył dziennikarzom Dmitrij Pieskow.

Według niego jakość dostępnej części poprzedniego raportu amerykańskich służb specjalnych, przedstawionego przez nie w piątek, w którym po raz kolejny oskarżyły one Rosję o rzekomą „ingerencję w amerykańskie wybory", i tego falsyfikatu jest taka sama.

„Pulp fiction — tak to się nazywa w języku angielskim, czyli literatura brukowa.  Niewątpliwie najbardziej odpowiednią  reakcją na to będzie pewna dawka humoru" — powiedział sekretarz prasowy prezydenta.

„Chociaż ta sprawa posiada też smutną stronę — rzeczywiście, istnieją ludzie zaogniający taką właśnie histerię na wszelkie możliwe sposoby, aby utrzymać tę sytuację «polowania na czarownice» — dodał on i przypomniał, że właśnie «polowaniem na czarownice» nazwał te doniesienia sam Donald Trump.

„Do czego potrzebna jest kontynuacja tego histerycznego stanu? Chodzi o przymusowe utrzymywanie relacji w stanie degradacji, aby nie pozwolić komukolwiek na zwykłe zastanowienie się nad tym, w jakiej mierze zgadza się to z interesami obu krajów, wspólnoty światowej, i co można zrobić, aby przestawić się we wzajemnych stosunkach z totalnej konfrontacji na konstruktywne tory" — podkreślił Dmitrij Pieskow.

Strona WikiLeaks z kolei także zdementowała doniesienia mediów o tym, że jacyś „rosyjscy agenci" posiadają rzekomo materiały kompromitujące prezydenta elekta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Przy tym, jak wynika z danych znajdujących się w posiadaniu CNN, wywiad nie posiada żadnych wiarygodnych dowodów na to. Po tym informacyjny portal BuzzFeed opublikował dokument, który stał się podstawą dla raportu służb specjalnych.

35 stron dokumentu, opublikowanego przez BuzzFeed z powodu Trumpa, nie jest raportem wywiadu. Styl, fakty i daty nie są w żadnej mierze wiarygodne — czytamy w komunikacie opublikowanym w Twitterze WikiLeaks.

Politolog, członek rady ekspertów Instytutu Badań Społeczno-Gospodarczych i Politycznych Aleksiej Zudin w wywiadzie dla radia Sputnik przypomniał, że presja wywierana na Donalda Trumpa przez jego przeciwników nie ustaje od dłuższego czasu:

„Jednakże Trump i jego ekipa na razie dość skutecznie odpowiadają na kolejne ataki. Podobni ludzie jak Trump zawsze znajdują się w centrum uwagi i zawsze są pod presją, wobec tego, zakładam, że posiada on pewne doświadczenie w przeciwdziałaniu tym presjom, co obecnie bardzo mu pomaga" — powiedział Aleksiej Zudin.

Jego zdaniem liczne publikacje na temat Trumpa, ukazujące się ostatnio w zachodnich mediach, są dalekie od wszelkich realiów.

Prezydent USA Barack Obama w Białym Domu
© AP Photo / Andrew Harnik
„Produkowanie fałszywych wiadomości nie ma żadnych granic. Przy tym wszystko to mieści się w ramach już znanych trendów. W ogóle, odnosi się wrażenie, że obecnie CNN przedstawia pewne materiały z informacyjnej teczki dotyczącej Trumpa, stworzonej nie przez żadne «rosyjskie służby specjalne», lecz przez sam kanał czy inne służby specjalne. Doświadczenie wykazuje bowiem, że gromadzenie podobnej informacji wspierają również otwarte kłamstwa.

Nie zakładam, że ataki przeciwko prezydentowi elektowi Stanów Zjednoczonych ustaną po jego zaprzysiężeniu. Biorąc pod uwagę skalę politycznego rozłamu w Stanach Zjednoczonych, uwzględniając ten fakt, że Trump zwyciężył wbrew postawie elit politycznych i wbrew praktycznie wszystkim zachodnim mediom, istnieją poważne podstawy do założenia, że wszystko to będzie kontynuowane również po jego zaprzysiężeniu. 

W amerykańskim słownictwie istnieje takie określenie jak «niekończąca się kampania wyborcza», skala walki politycznej po wyborach wcale nie maleje. Dlatego myślę, że zobaczymy jeszcze mnóstwo epizodów,  dowiemy się mnóstwa ciekawych rzeczy przykrych dla Trumpa" — powiedział na zakończenie Aleksiej Zudin.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

OPK opracowała tajny system „swój-wróg” dla myśliwca PAK FA
Obama mówi „do widzenia"
Moskwa reaguje na plany nowych sankcji przeciwko sektorowi energetycznemu
Trump planuje przenieść ambasadę do Jerozolimy. Palestyna ostrzega
Opinia: „Stany Zjednoczone zakładają w Europie nową prochownię"
Tagi:
cyberatak, WikiLeaks, Donald Trump, Dmitrij Pieskow, Barack Obama, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz