22:17 30 Marzec 2020
Opinie
Krótki link
1240
Subskrybuj nas na

Eksperci analizują język polityczny prezydenta USA Donalda Trumpa. Swoimi spostrzeżeniami podzielił się rosyjski politolog Gleb Kuznecow.

— W procesie analizowania języka Trumpa pojawiła się anegdota: „- Panie Prezydencie, czy przynieść Panu coś do picia? – Dokładnie wiem, co chcę. Przecież tylko taki człowiek, jak ja, który całe życie zawierał najlepsze kontrakty w historii, może w taki wybitny sposób chcieć. Mogę powiedzieć, że będziecie szczęśliwi, gdy zobaczycie, co chcę. Ten wspaniały młody człowiek z tacą i muszką właśnie teraz wykona fantastyczną pracę, przyniesie mi właśnie to, co chcę. Będziecie zachwyceni naszą transakcją z tym kapitalnym chłopakiem” – napisał rosyjski politolog na Facebooku.

Zdaniem Kuznecowa trumpomowa, czyli nowy język polityczny prezydenta Donalda Trumpa charakteryzuje się zamiłowaniem do superlatywów (outstanding, great, brilliant itp.) oraz uchylaniem się od odpowiedzi na każde konkretne pytanie poprzez przypisywanie każdemu udziału w szczęściu, sukcesie i satysfakcji (niekończące się „spodoba się wam”, „będą szczęśliwi”, „wykonany wspaniałą pracę”, „wybiorą jedyne właściwe wspaniałe rozwiązanie”). Do trumpomowy – jak pisze rosyjski politolog — należy zaliczyć też „deal”, który rozwiązuje każdy problem. Możliwe są tu wszelakie kombinacje: „zawrzemy wspaniałą umowę”, „umowa z nami uchroni Wielką Brytanię przed negatywnymi konsekwencjami Brexitu”, „to dobry interes”.

Donald Trump na swoim prywatnym polu golfowym w Szkocji
© AFP 2020 / Andy Buchanan
Jak pisze Gleb Kuznecow, czysto semantycznie Trump postrzega politykę jako „zbiór dwustronnych relacji między podmiotami regulowany przez dwustronne, odizolowane od reszty świata transakcje”. Właśnie tym można wytłumaczyć wrogość nowego amerykańskiego prezydenta wobec sojuszy, np. NATO lub UE, i pozytywne nastawienie do potencjalnych partnerów umów, podmiotów pozbawionych powiązań z kolektywem i zobowiązań wobec niego. Np. do Putina czy Wielkiej Brytanii po wyjściu z UE. 

— Stąd w polityce wewnętrznej pojawiają się dwa sposoby na rozwiązanie problemu: „mianowanie wspaniałego faceta i niech on decyduje” (jeśli kierunek jest stosunkowo jasny, zależny od woli państwa) i „zmuszenie wszystkich do zawarcia korzystnej dla nas umowy” (jeśli kierunek nie jest zbyt łatwy, np. zachowanie miejsc pracy w USA) – pisze ekspert.

Jak dodaje, kryje się za tym niechęć do mówienia o konkretnych rzeczach dotyczących strategii i taktyki. – Każdy człowiek rozpoczynający trudne negocjacje wie, że jeśli przeciwnik pozna warunki, które jesteś w stanie przyjąć, można stracić przewagę. Przecież sam do końca nie wiesz, na co jesteś gotów – wyjaśnia Kuznecow.

Brak treści, o co oskarżają Trumpa zarówno Demokraci, jak i oponenci wśród Republikanów, unikanie odpowiedzi na konkretne pytania to nic innego, jak pragnienie, by nie ujawnić warunków przyszłych transakcji lub ważnych informacji, strach przed zaprzepaszczeniem rokowań.

Kuznecow uważa, że trumpomowa idealnie sprawdza się na portalach społecznościowych, gdzie każdą złożoność tego świata należy podzielić/zawrzeć w 140 znakach. Ponadto nie ma tu miejsca na dialog. Nie wpisuje się też w tradycyjny język polityczny. Dlatego – jak pisze politolog – możliwe są trzy warianty. Po pierwsze — zmieni się język polityki międzynarodowej. Po drugie – Trump zrezygnuje ze swojej retoryki. Po trzecie – w Białym Domu zamiast Trumpa zamieszka Mike Pence (wiceprezydent Stanów Zjednoczonych). Który wariant wygra, czas pokaże.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Biały Dom: „Świat by się zawalił bez naszej reakcji na wydarzenia na Krymie"
W Stanach mile widziany
W Kosowie mężczyzna trafił do więzienia za serbski herb na kurtce
Tagi:
Donald Trump, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz