Władimir Putin

Polska: Nie fałszować w „koncercie narodów"

© Sputnik . Dmitry Astajov
Opinie
Krótki link
Marceli Szpaczyński
291206

Polska we wspomnianym „koncercie narodów" może zagrać niezłą partię, byleśmy nie zatrzymali się w szatni. Do tej pory byliśmy specjalistami od spektakularnych porażek na arenie międzynarodowej.

Mi-26
© Sputnik . Alexander Vilf
W swoim ważnym artykule w „Rossijskoy Gaziete" Siergiej Karaganow określił sytuację, w której znajduje się obecnie świat, Europa i Rosja oraz sformułował wnioski, które świat winien z tego wyciągać. Wnioski te, co nie powinno nikogo dziwić, ujmują nową, współwiodącą w nowym światowym porządku rolę Rosji. Karaganow słusznie konstatuje, że 2016 rok wzmocnił bardzo pozycje Rosji i winna ona teraz te sukcesy praktycznie wykorzystać.

Artykuł dziekana Wydziału Gospodarki Światowej i Spraw Międzynarodowych Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Moskwie śmiertelnie wystraszył Wacława Radziwinowicza, wieloletniego korespondenta „Gazety Wyborczej" w Rosji. Radziwinowicz twierdzi, że to, co napisał Karaganow to „niezwykle niebezpieczne rojenia". Czemu „rojenia"? Całkiem realne rozważania.

I czemu niebezpieczne? Ponieważ w artykule mowa o rozmowach Rosji i USA mających na celu demilitaryzację Europy i tak coraz bardziej kruchej na skutek toczącego ją kryzysu. No i dlatego, że autor artykułu nie przewiduje oddzielnego, zapewne honorowego miejsca dla Polski w „koncercie potęg" mającego jakoby sprowadzić Europę do politycznego zera.

Redaktor naczelny Gazety Wyborczej Adam Michnik i redaktor Leonid Swiridow. Warszawa.
© Sputnik . Leonid Swiridow / Zdjęcie archiwalne
Współczuję Radziwinowiczowi, ale też nieco mu się dziwię. Pierwsze słyszę, by propozycje obniżenia temperatury relacji międzynarodowych i stworzenia warunków do pokoju traktować jako niebezpieczeństwo. Chyba, że ten wybitny „znawca" Rosji woli, by świat dalej balansował na krawędzi globalnego konfliktu? A co do Polski…

Czego ten doświadczony dziennikarz oczekiwał? Że po latach oficjalnej rusofobii, do której zresztą sam Radziwinowicz przyłożył mocno swą rękę, ktoś będzie na Polskę zwracał uwagę w wielkiej polityce, a szczególnie w kształtowaniu relacji Rosja — reszta świata? W swoich okrzykach Radziwinowicz przypomina 3 letnie dziecko, które ciągnęło obrus zastawionego stołu, a kiedy wszystko się wypieprzyło na podłogę, to stoi i płacze. Brak umiejętności przewidywania skutków charakteryzuje dzieci i głupców. Radziwinowicz nie jest dzieckiem, powinien jednak rozumieć, co z polskiej rusofobii wyniknie. Szkoda go. Ale zostawmy pana redaktora w spokoju, nie o nim przecież chciałem powiedzieć.

Sergiej Karaganow mówi rzeczy, jako się rzekło, ważne. Czy razi mnie, że mowa o „Jałcie-2" czy „Kongresie Wiedeńskim-bis"? Nie, nie razi. Świat jest tak ułożony, że karty rozdają najsilniejsi, a sprawą mniejszych i mniej znaczących jest maksymalnie wykorzystać możliwości i miejsce, które są im dane, by do tego dialogu się włączyć.

Interesująca jest koncepcja dalszego zwrócenia się Rosji w stronę Azji. To dobra wiadomość dla Azji, trochę gorsza dla Europy. Uważam akurat, że Rosja, której korzenie są ewidentnie europejskie, powinna jednak mentalnie, kulturowo i gospodarczo zachować swe związki z Europą. Są przecież na to pomysły. Koncepcja Europy „od Lizbony do Władywostoku" jest ideą, która gwarantuje temu obszarowi ogromną w skali światowej potęgę.

Rosja oczywiście leży w takim miejscu świata, że jej obecność na dwóch kontynentach jednocześnie jest naturalna, niemniej myślę, że Europa winna być tym regionem, który dla Rosji jest ważniejszy.

Uważam jednocześnie, że świat znajduje się w miejscu nader niebezpiecznym. Jest całkowicie jasne, że stary porządek pada, razem z wartościami, które do tej pory wyznawał i które wprawiały go w ruch, z jego egoizmem, indywidualizmem za wszelką cenę, pogardą dla wspólnotowości i pieniądzem jako miarą wszystkiego, no i pochwałą rozwarstwienia społecznego, mającego rzekomo być motorem rozwoju. Z drugiej strony nowy świat jeszcze niedokładnie wie, czego chce i w jakim kierunku ma się rozwijać. To niebezpieczne, przede wszystkim dlatego, ze na wolne od starej idei miejsce chcą wejść ludzie, którzy nie rozumieją, że jeżeli chcemy bezpieczniejszego świata, to trzeba stworzyć coś absolutnie nowego, a nie wyklepywać jak rozbity samochód stare. Tym większa zresztą odpowiedzialność Rosji w formowaniu nowych propozycji.

Są na szczęście w rosyjskich elitach ludzie, którzy to dobrze rozumieją. Są jednak niestety i tacy, którzy nie pojmują, co się wokół nich dzieje. Kilka dni temu słyszałem w programie Władimira Sołowiowa jednego z zaproszonych przez niego gości, który z jawnym lekceważeniem mówił o armiach państw europejskich wchodzących w skład NATO, że nie dojechały na poligon czy wojnę, bo zatrzasnęły się w windzie. Autor tych słów i obecni w studiu wydawali się szczerze ubawieni dowcipem. Ale to tylko dowodzi, jak wiele jest niebezpieczeństw przed Rosją na drodze do zajęcia miejsca należnego ze względu na jej historię, potęgę i siłę.

Agnieszka Wołk-Łaniewska
© Zdjęcie : Leonid Swiridow
Donald Tusk
© AP Photo / Alik Keplicz
Bez wątpienia po zwycięskiej kampanii w Syrii, z sukcesami toczącym się procesem przezbrajania rosyjskiej armii są podstawy do twierdzenia, że militarnie Rosja jest jedną z liczących się potęg na planecie. Czy to jednak daje powody do lekceważenia potencjalnych rywali i przeciwników? Wątpię. Tacy ludzie, którym wydaje się, że właśnie nastąpił moment, w którym Rosja może, a nawet powinna dyktować warunki wszystkim, przynoszą ogromne szkody jej wizerunkowi. Nie chcą pojąć, że ani świat, ani Europa, ani Polska wreszcie nie chcą prostej zamiany USA na Rosję. I nikomu nie jest to potrzebne. Światowego hegemona, który wszystkim dyktuje jak mają żyć i chce narzucać wszystkim swoją formę państwowości, rozwoju i porządku społecznego, już przerabialiśmy, z dość krwawymi rezultatami. I nie sądzę, by ktokolwiek chciałby powtórzenia tego samego spektaklu, tylko z innymi aktorami. Ci, którzy wygłaszają podobne poglądy, jak się wydaje, nieuważnie słuchają rosyjskiego prezydenta.

Władimir Putin niejednokrotnie dawał przykłady, jak o innych państwach i narodach, nawet tych, którzy nie skrywają jawnej wrogości pod jego adresem mówić z szacunkiem i godnie. I jak podkreślał, że każdy ma prawo mieć i bronić swoich interesów. A miarą wielkości przywódców światowych jest porozumieć się w taki sposób, by obie strony wyszły z najtrudniejszego nawet dialogu bez szwanku dla swojej godności i z obopólnie zachowanymi interesami. To nie jest niemożliwe.

Rzecz bowiem nie w tym, by ulepszać stare, lecz by stworzyć coś zupełnie nowego. Putin to rozumie i jak się zdaje, jego poglądy podzielają co światlejsi przywódcy wielu krajów, w tym lokalnych potęg. Pozostali będą musieli się nowego myślenia nauczyć. Oczywiście, problem w tym, by nie tylko pisać diagnozy, ale też umiejętnie formułować nowe pytania. Takie, które uwzględniać będą nowe, do tej pory nie używane pojęcia. Wtedy i odpowiedzi będą takie, których oczekuje świat.

Siergiej Karaganow wskazuje na kryzys Europy i liczy na to, że do dialogu miedzy światowymi potęgami dołączą najsilniejsze państwa europejskie. Czy to krok w kierunku rozczłonkowania Europy na oddzielne państwa? Nie wiem, ale nie sądzę, by Rosji zależało na rozbiciu dzielnicowym kontynentu. To może być nęcące z punktu widzenia doraźnych interesów, ale długofalowo zjednoczona Europa, przemyślana i skonstruowana na nowo, niezależna od zewnętrznych wpływów leży w najgłębszym interesie Rosji właśnie jako fundament budowy nowego organizmu gospodarczego.

Polska nie ma co ronić, wzorem Radziwinowicza, łez, że nas krzywdzą, tylko czym prędzej zastanawiać się, jak przeformatować swoją politykę wschodnią, by nie pozostać na poboczu wielkich procesów historycznych. We wspomnianym „koncercie narodów" możemy zagrać niezłą partię, byleśmy nie zatrzymali się w szatni. Do tej pory byliśmy specjalistami od spektakularnych porażek na arenie międzynarodowej.

Czas to zmienić.

Marceli Szpaczyński, polski publicysta, Warszawa

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Marek Belka - specjalnie dla Sputnik Polska
Polska zakazała dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi wjazdu do Schengen do 2020 roku
Dobra Zmiana rusofoba Donalda Tuska
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Waszczykowski: Złożymy skargę na Rosję
Nauki ze Swiridowa: „bezpieczeństwo jest najważniejsze”
Rusofobia MADE IN POLAND. Część II
Waszczykowski: Rosja nie rozumie, czym jest NATO
Warszawa: Klincz rusofobii
Tagi:
polityka, gospodarka, Gazeta Wyborcza, NATO, Siergiej Karaganow, Wacław Radziwinowicz, Władimir Putin, Lizbona, Jałta, Azja, Władywostok, Chiny, Wiedeń, Europa, Syria, USA, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz