05:36 17 Sierpień 2017
Warszawa+ 19°C
Moskwa+ 15°C
Na żywo
    Witold Waszczykowski

    Orgazm Prezesa

    © AFP 2017/ Michal Cizek
    Opinie
    Krótki link
    Dariusz Cychol
    234473902

    Myślenie nie jest niczyim obowiązkiem, a jedynie prawem, z którego korzystają nieliczni.

    Dziennikarze, politolodzy, politycy, dyplomaci — dokładniej zaś ci z tych grup, którzy myślą samodzielnie — zadają pytanie: o co chodzi Waszczykowskiemu z ujawnieniem tajnej notatki MSZ z 2008 r.? Odpowiedź łatwa nie jest. Nie da się racjonalnie wytłumaczyć czegoś (ruchów) pozbawionego logiki i rozumu (sensu). Ale, mleko się rozlało…

    Tezy o polityce RP wobec Rosji i Ukrainy
    © Zdjęcie: Notatka MSZ RP
    Tezy o polityce RP wobec Rosji i Ukrainy
    Oderwijmy się na chwilę od polityki i Polski. Czy ma jakikolwiek sens analizowanie działań regularnego idioty? No nie ma. Możemy opisywać jego zachowania; próbować zdiagnozować przypadłość; szukać przyczyn choroby; dywagować o sposobach izolacji; myśleć o możliwej terapii, w tym dostosowania leków. Ale analiza poza medyczna nie ma sensu.

    Dalej dywagując (w oderwaniu od polityki). Czy ma sens analiza zachowań jakiejkolwiek klasycznej sekty? Nie ma. Sens funkcjonowania sekty sprowadza się do zadowolenia swojego „guru". Jeśli więc analizować sektę, to tylko w zakresie analizy jej przywódcy. A co w sytuacji, kiedy „guru" jest idiotą? No właśnie…

    * * * * * * *

    Mało kto przeczytał tajną notatkę  (jak niesłusznie jest nazywaną ta skrócona analiza) oceniającą perspektywy stosunków Polski z Rosją na początku 2008 r. Wówczas miało do niej dostęp zaledwie kilkanaście osób. Obecnie, choć jest jawna i dostępna w internecie, też jest, w sumie, mało znana. Wiedza o niej opiera się przede wszystkim na relacjach prasowych. Skąd ten wniosek? Z nieopisanie wielkiej ilości głupot, jakie o niej wypisują media. Jeśli ktoś myślący zadałby sobie trud wykonania kilku kliknięć i sięgnięcia do źródła, nie nazywałby omawianego dokumentu „notatką". Takie pojęcie odnosi się do bardzo krótkich, bieżących pism odnoszących się do konkretnego wydarzenia. Jeśli słowo „notatka" zostało upowszechnione przez szefową Kancelarii Prezesa Rady Ministrów — Beatę Kempę, to albo w swej arogancji nie zadała sobie trudu przeczytania dokumentu, albo nie zrozumiała co widzi… Prawdopodobne są obie wersje.

    Mi-26
    © Sputnik. Alexander Vilf
    Donald Tusk
    © AP Photo/ Virginia Mayo
    Dokument, który tak „wstrząsnął" środowiskiem PiS jest ciekawą i dobrą analizą. Oczywiście, z perspektywy 9 lat można ją łatwo krytykować. Jeśli jednak pamiętać kiedy powstała, należy z uznaniem pokiwać głową. Przedstawia obraz Rosji i Ukrainy. Dość zachowawczo odnosi się do oceny polskiej aktywności na kierunku wschodnim (celowo nie używam określenia „polskiej polityki wschodniej" — bo takiej nie ma; w mojej ocenie, od ponad 20 lat mamy do czynienia jedynie z różnymi formami polskiej „aktywności"), zważając by nie dopuszczać do jaskrawej krytyki działań poprzednich rządów.

    Analiza okazała się wówczas „strzałem w dziesiątkę". Syntetycznie opisywała co się działo, dzieje i może dziać. Powstała ze znacznie szerszego dokumentu. Ostateczna wersja (w tym objętość) to konsekwencja przystosowywania jej na różnych etapach „pracy urzędniczej" do jak najbardziej uniwersalnych zadań. Do takich, by mogła w końcu trafić do rąk premiera. Jeśli można o coś mieć pretensje, to tylko do tego, że odbiorcy dokumentu zapoznali się z jej treścią (albo i nie…) i nic z tego nie wynikło.

    Nikt kto czytał tę analizę nie zaryzykuje stwierdzenia, że narzuca ona rządowi prorosyjski i antyukraiński kurs! I że jest dowodem na „zdradę ukraińskich interesów".

    Tak jednak właśnie jest przedstawiana. Minister Spraw zagranicznych III RP nie jest idiotą. Owszem, ma na swoim koncie zachowania i działania, które przeczą mojej wierze w niego, ale nie podejmował ich zazwyczaj świadomie… I ten okres ma już ponoć (trzymam kciuki!) za sobą. Nie jest jednak człowiekiem przekraczającym ilorazem inteligencji, przeciętny (dość niewysoki zresztą) iloraz. MSZ nie jest też właściwym dla niego miejscem pracy. Co jednak zrobić, jak się uparł… Przez ćwierć wieku pracy w MSZ (z przerwą) „otrzaskał" się trochę z procedurami i salonami. Nie mógł więc na istnienie, w sumie nieistotnej, analizy zareagować histerycznie. A tak to wygląda…

    Co więc się stało? Analiza z marca 2008 r. trafiła do kancelarii premiera. Tam „odkryła ją" mało rozgarnięta „grupa hakowa", czyli ludzie grzebiący w archiwach i szukający czegokolwiek co mogłoby zaszkodzić ekipie PO. „Łowcy haków" nastawieni są na szukanie „czegokolwiek" pod kątem smoleńskim, czyli — „czegokolwiek" co ma odniesienie do Rosji. Analiza —ich zdaniem — wpisuje się w te poszukiwania.

    Trampki na Kapitolu
    © Zdjęcie: Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    Interesujący nas dokument został odtajniony jeszcze w październiku 2015 r., co absolutnie nie oznacza, że już wówczas poznała go pani Beata Kempa. Zapoznała się z nim później. Miał być — wg mojej wiedzy — wykorzystany wcześniej. Nie był, bo śmieszność tego pomysłu podkreślać miał sam min. W. Waszczykowski. Dlaczego więc „pękł"? To proste. Kolejna wpadka (San Escobar) sprawiła, że jest na stanowisku słaby jak nigdy wcześniej. Musiał się więc w oczach PiS uwiarygodnić. Był to więc taki test lojalności.

    Nie ma więc sensu pytanie: o co chodzi MSZ-towi. O nic. Za to odpowiedzieliśmy na pytanie, dlaczego Waszczykowski zrobił to, co zrobił.

    Idźmy więc dalej: po co to wszystko Kancelarii Premiera Rady Ministrów? Odpowiedź jest prosta: po to samo, po co PiS-owi. A po co PiS-owi? „Ogólnie" po nic. A szczegółowo, by zadowolić swego „guru", czyli lidera.

    Główna zasada public relations brzmi: „nie ważne co robisz; ważne jak cię postrzegają". Poszedł więc w świat komunikat: Tusk zaplanował pakt z Putinem. Nie ma znaczenia, że to bzdura. Skoro większość mediów opisujących sprawę robi to bezrefleksyjnie, smród pozostanie.

    A na cholerę to prezesowi PiS? Powiedzmy tak: przyda się. Do czego? Okoliczności wykorzystania smrodu może być wiele. Trzeba będzie jakoś uzasadnić nieudzielenie przez rząd RP poparcia Donaldowi Tuskowi w jego staraniach o reelekcję na stanowisko Przewodniczącego Rady Europy. Kiedy już straci tę funkcję zapewne oskarżony zostanie o współodpowiedzialność za śmierć byłego Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego (przynajmniej politycznie). To nic, że to głupie. Myślenie nie jest niczyim obowiązkiem, a jedynie prawem, z którego korzystają nieliczni.

    Jarosław Kaczyński
    © AFP 2017/ WOJTEK RADWANSKI
    Zważywszy więc, że wokół Tuska może się — wg planów PiS — wisieć „smrodek" konszachtów z Prezydentem Rosji (wg sugestii PiS odpowiedzialnym za katastrofę pod Smoleńskiem), łatwo mu będzie przypiąć łatkę zdrajcy. Łatka ta — w sytuacji budowy kultu Lecha Kaczyńskiego — zyska nową wartość i przełoży się na wyniki wyborcze PO.

    A że nie ma to sensu? To nie moja analiza jest głupia (tym bardziej, że opiera się na wiedzy), tylko sytuacja. Dodatkowe hasła o których tu nie wspomniałem: wiarygodność resortu, tajemnica, interes narodowy? To nie ma znaczenia w sytuacji, kiedy głównym celem działań grupy jest jedynie zaspokojenie oczekiwań jej lidera, a marzeniem doprowadzenie go do szczytowania.

    Niestety, są liderzy, których działania do analizy się nie nadają…

    Dariusz Cychol, polski publicysta, Warszawa

    Autor jest zastępcą Redaktora Naczelnego polskiego tygodnika opinii „Fakty i Mity"

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    "Mój przyjaciel Polak złożył mi życzenia urodzinowe na Boże Narodzenie”
    Rok słusznie miniony
    Zabrakło miejsca przy żłobie
    Kwaśniewski, Wałęsa, Komorowski, Cimoszewicz: Miłość przez gwałt
    Marek Belka: „My, Polacy, kochamy Rosję i bardzo się boimy imperium"
    Banderowski kac Kwaśniewskiego
    Maria Zacharowa: „Moskwa wyciąga swoją przyjazną dłoń"
    Marek Belka - specjalnie dla Sputnik Polska
    Tagi:
    katastrofa, Rząd RP, MSZ RP, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, Beata Kempa, Witold Waszczykowski, Lech Kaczyński, Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, Władimir Putin, Smoleńsk, Rosja, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz