Widgets Magazine
09:02 25 Sierpień 2019
Komisja Europejska

Tajna broń Komisji Europejskiej w walce z „rosyjską propagandą"

© flickr.com/ Guillaume P. Boppe
Opinie
Krótki link
13433

Według unijnego źródła, rok 2017 będzie rokiem dezinformacji skierowanej przeciwko Angeli Merkel i płynącej ze strony Rosji. Unia Europejska przygotowała już stosowną odpowiedź. East Stratcom, operatywna grupa robocza do spraw strategicznych komunikacji, ma za zadanie tropienie w sieci nieprawdziwych informacji.

Cyfrowi żołnierze Kremla uznali Angelę Merkel za człowieka roku — tak przynajmniej uważa brukselskie źródło cytowane przez agencję France Presse. Kanclerz Niemiec była już ponoć jednym z ulubionych celów prowadzonej przez Rosję „kampanii dezinformacji", która ma przybrać na sile w tym roku, w przededniu wyborów prezydenckich w Niemczech.

Wszelka informacja uznana za wątpliwą będzie tropiona w Internecie przez East Stratecom, grupę utworzoną w 2015 roku, z inicjatywy Komisji Europejskiej. Ta operatywna grupa w pełni usprawiedliwia swoją nazwę. „Pierwszy człon nazwy, StratCom, czyli komunikacje strategiczne, jest jednym z tych delikatnych eufemizmów wykorzystywanych w środowiskach zbliżonych do centrów analitycznych NATO lub USA w celu oznaczenia propagandy lub kontrpropagandy" — mówi François-Bernard Huyghe, specjalista z francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych i Strategicznych (IRIS).

Grupa robocza utworzyła własną stronę, która ma świecić niczym latarnia w mroku dezinformacji. Sieć jest współtworzona przez 400 ekspertów: dziennikarzy, osób oficjalnych, organizacji pozarządowych i centrów analitycznych z ponad 30 krajów świata, którzy podają do wiadomości współpracujących z siecią uczonych „historie stojące w sprzeczności z ogólnie dostępnymi faktami". Nazbyt często jednak eksperci opierają swe wnioski nie na analizie faktów, lecz na niezgodności z polityką redakcyjną.

„Mowa o umyślnym kłamstwie potrzebnym do realizacji celów strategicznych. Krytyka ideologicznej iluzji nie wystarcza […]. Trzeba pokazać, że mowa o umyślnym kłamstwie, czyli że ktoś z premedytacją publikuje informacje, odnośnie których ma pewność, że są kłamstwem lub że ktoś je sfabrykował" — mówi François-Bernard Huyghe.

Strona grupy roboczej liczy 13 000 subskrybentów na Twitterze i 11 000 na Facebooku. Celem publikacji na East StratCom Task Force jest ukazanie kłamu „fejków" publikowanych przez Kreml. Tym nie mniej skuteczność tych narzędzi jest ograniczona, co przyznaje François-Bernard Huyghe:

„Nie ma to dużego wpływu na opinię publiczną. Nie widać, aby w mediach pojawiało się coś poważnego. Jeśli celem tego wszystkiego jest pokazanie, że Sputnik jest ukierunkowany na Rosję i ukazuje inne postrzeganie świata niż ludzie z Unii Europejskiej, to nie jest to dla nas żadna nowość".

Dana inicjatywa została uruchomiona po to, żeby walczyć z nieprawdziwą informacją, a doszło do tego, że trzeba szukać dla niej usprawiedliwienia. Administratorzy strony East StratCom Task uściślają, że „przedstawiony przegląd dezinformacji nie może być uznawany za oficjalne stanowisko UE", bowiem za jego podstawę służą komentarze członków „demaskatorskiej sieci" — sieci, która ma być zresztą rozszerzana. Na nieszczęsnego użytkownika Internetu, który już dziś tonie w rozmaitych artykułach, wyjaśniających swoim czytelnikom, gdzie leży prawda, a gdzie wymysł, posypie się jeszcze więcej sprostowań i analiz.

„Przez wiele lat myśleliśmy, że inteligencja, elita krytykuje duże media, krytykuje idee rozpowszechniane w kolorowej prasie, krytykuje ideologiczne ukształtowanie naszych rządzących i popycha ludzi ku poszukiwaniu prawdy albo alternatywnych wersji w sieciach społecznościowych. O tym mówiono w czasie arabskiej wiosny (…) Dzisiaj wydaje mi się, że jest na odwrót. Elita nawołuje społeczeństwo do powrotu przed ekrany telewizorów i lektury gazet, odwrócenia się od mediów w sieciach społecznościowych, o których mówi jako o miejscu, w którym zebrana jest tylko dezinformacja, słuchy itd.".

Parlament Europejski chce zintensyfikować walkę z „kłamliwą informacją". W listopadzie 2016 roku zostało przyjęte sprawozdanie eurodeputowanej Anny Fotygi na temat unijnej komunikacji strategicznej w celu przeciwdziałania „propagandzie państw trzecich". Raport, w którym czytamy o „wrogiej wobec Sojuszu i jego członków propagandzie państw trzecich ma na celu wypaczenie prawdy, pobudzenie wątpliwości, poróżnienie państw czlonkowskich i ich partnerów w Ameryce Północnej, paraliż procesu decyzyjnego, a także wzbudzanie strachu i niepewności wśród obywateli UE", nie został przyjęty jednogłośnie. 304 deputowanych zagłosowało „za", 179 „przeciwko", a 208 wstrzymało się od głosu. Jest to, delikatnie mówiąc, skromny rezultat.

Co się tyczy East StratComTask Force, tzn. narzędzia propagandy i kontrpropagandy, to jego działalność nie podlega jak na razie kontroli weryfikatorów, którzy by sprawdzali ich sprostowania. Czy należy im wierzyć na słowo?

Zobacz również:

„Polityka konfrontacji z Rosją poniosła porażkę”
Der Spiegel wie, jak walczyć z propagandą Kremla
TVN24: „Cała prawda, całą dobę”
Tagi:
propaganda, Unia Europejska, Komisja Europejska, Angela Merkel, Anna Fotyga, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz