18:39 22 Sierpień 2017
Warszawa+ 14°C
Moskwa+ 27°C
Na żywo
    Wieża wiertnicza i pochodnia gazowa morskiej platformy wiertniczej „Priraslomnaja

    Kogo szczypie w oczy rosyjski gaz?

    © Sputnik. Alexei Danichev
    Opinie
    Krótki link
    171761775

    Rosyjsko-polskie relacje w kwestii gazu z godną pozazdroszczenia regularnością stają się głównym tematem w polskich i rosyjskich mediach. Oczywistym powodem dla przypomnienia naszych zawiłych stosunków w tej dziedzinie stały się krążące pogłoski o dążeniu Polski do rezygnacji z tranzytu rosyjskiego gazu.

    Maroš Šefčovič
    © AFP 2017/ JOHN THYS
    Sytuację wyklarował na prośbę dziennika „Izwiestija" zastępca dyrektora generalnego Instytutu Energetyki Narodowej Aleksander Frołow. Jego zdaniem nasze kraje, pozostające przecież konsekwentnymi i rozumnymi partnerami w dziedzinie biznesu, regularnie występują wobec szerszych kół opinii publicznej jako zażarci przeciwnicy.

    Doniesienia o tym, że Polska rzekomo zamierza zrezygnować z tranzytu rosyjskiego gazu przez swoje terytorium, pochodzą po prostu znikąd. Zareagowali na nie przedstawiciele Gazpromu, którzy oświadczyli, że podobny krok podważy dostawy błękitnego paliwa do krajów europejskich, z kolei sam Gazprom nie zamierza wstrzymywać czy pomniejszać tranzytu przez Polskę. W tym miejscu można byłoby zapomnieć o całej sprawie, lecz strona polska nagle postanowiła odpowiedzieć.

    Odpowiedź okazała się dziwna. Jeśli uwierzymy mediom, to Mateusz Morawiecki oświadczył, iż upatruje w ripoście Gazpromu „gotowość rosyjskiego koncernu do zaniechania dostaw gazu do Europy" — powiedział Aleksander Frołow.

    Analityk zakłada, że przyczyny, które nagle uaktualniły problem tranzytu i spowodowały nową sprzeczkę między Rosją a Polską, są dwie.

    Po pierwsze, jest to czyjeś zaniepokojenie w związku z losami rosyjskich dostaw napływających do Polski przez Ukrainę po 2019 roku: Gazprom zamierza bowiem zrezygnować z tranzytu gazu przez system do transportu gazu Ukrainy po wygaśnięciu terminu kontraktu. Po drugie, uwidacznia się za tym próba wznowienia wydarzeń z maja 2016 roku. Wówczas Polska oświadczała, że nie zamierza przedłużać długoterminowego kontraktu z Gazpromem, którego termin ważności upływa w 2022 roku. Zostało to powiedziane, by po raz kolejny przypomnieć audytorium o terminalu do odbioru gazu skroplonego w Świnoujściu. Wkrótce miały rozpocząć się próbne dostawy z Kataru. Już w tamtej chwili było jasne, że ten gaz będzie 1,5-2 razy droższy od tego, który dostarcza Gazprom — nie ma w tym żadnego biznesu, lecz sama tylko polityka — uważa analityk.

    Przypomnijmy, że Polska zużywa od 15 do 16 miliardów metrów sześciennych gazu. Z tego dwie trzecie otrzymuje z Rosji. Moc terminalu to 5 miliardów metrów sześciennych. Następnie można będzie powiększyć ją do wielkości 7,5 miliarda. Moc w żaden sposób nie wskazuje wielkości przyszłych dostaw. Zdaniem Aleksandra Frołowa w Europie działa obecnie mnóstwo terminali do odbioru gazu skroplonego o sumarycznej mocy przekraczającej 220 miliardów metrów sześciennych. Jednakże przyjmują one przy tym około 50 miliardów. Tych nieużywanych mocy starczyłoby na prawie całkowitą rezygnację z rosyjskich dostaw. Tym niemniej czynniki w Warszawie wierzą w swoją wyjątkowość i nawet zamierzają eksportować regazyfikowane błękitne paliwo.

    Ponadto, przez Polskę przebiega gazociąg „Jamal-Europa", przez który pompuje się ponad 30 miliardów metrów sześciennych błękitnego paliwa w skali rocznej.  Za pompowanie tego gazu Polska otrzymuje od Gazpromu opłatę. Dalej paliwo kierowane jest do Niemiec. Czyli rozmowy na temat zaniechania tranzytu przez Polskę wyglądają jak rezygnacja zarówno z pieniędzy, jak też z zaopatrywania Niemiec. Wówczas wszelkie pytania na temat celowości Nord Stream 2 byłyby nieaktualne. Wypada dodać, że przed podpisaniem porozumienia w sprawie budowy Nord Stream 2 Gazprom zaproponował Polsce rozbudowę rurociągu „Jamal-Europa", jednakże mimo że ten projekt leżałby w interesie zarówno Gazpromu, jak też Polski, która uzyskałaby przez to nowe miejsca pracy i dodatkowe wpływy do budżetu, ten projekt nie został zrealizowany. Ewentualnie dlatego, że w tamtej chwili Polska być może jeszcze nosiła się z planami dominacji nad światem dzięki eksportowi swojego gazu łupkowego.

    Zdaniem analityka po 2022 roku Polska nie zrezygnuje ani z tranzytu, ani też z rosyjskich dostaw. Przecież cały patos polskiej strony sprowadza się do tego, że dostawy trzeba poddać dywersyfikacji, i to zostało zrobione, a gaz dostarczany przez Gazprom musi uczciwie uczestniczyć w walce konkurencyjnej ze względu na swoją cenę. Terminal został zbudowany, a biorąc pod uwagę cenę gazu skroplonego, można nie mieć żadnych obaw co do zdolności rywalizacji rosyjskiego gazu na polskim rynku. Chociaż nic nie wiadomo, gdyż polska polityka już podważała pozycje rodzimego biznesu. Może uda się jej zmusić swych odbiorców do płacenia dwukrotnie wyższej ceny za skroplony gaz ziemny?— reasumuje zastępca dyrektora generalnego Instytutu Energetyki Narodowej Aleksander Frołow.

    Zobacz również:

    Iran testuje rakietę balistyczną
    Opinia: „Ukraińskie władze wykorzystywały Krym, zamiast go rozwijać"
    „Poroszenko domagał się łapówki w wysokości 200 mln dolarów"
    Deutsche Bank zapłaci USA za wyprowadzanie pieniędzy z Rosji
    Rosyjski projekt Konstytucji Syrii
    Tagi:
    eksport, Nord Stream 2, Gazociąg Jamalski, gaz łupkowy, gaz, Gazprom, Aleksander Frołow, Ukraina, Polska, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz