21:28 16 Sierpień 2017
Warszawa+ 24°C
Moskwa+ 17°C
Na żywo
    Siedziba NATO

    Blok NATO z projektu antyterrorystycznego przekształcił się w antyrosyjski

    © Fotolia/ Kariochi
    Opinie
    Krótki link
    19524230

    Jaki los czeka „przestarzałą organizację"?

    Większość Europejczyków jest przekonana, że Unia Europejska nie da rady sama obronić się przed zagrożeniami z zewnątrz i potrzebuje pomocy ze strony NATO i Stanów Zjednoczonych.

    Takie dane uzyskano w wyniku kolejnego sondażu przeprowadzonego w ramach projektu „Sputnik. Opinie" przez najstarszą spółkę francuską IFop, która zajmuje się badaniami opinii publicznej. Równocześnie z tym twierdzeniem zgadza się 48 procent Amerykanów.

    Wśród mieszkańców Europy co do konieczności istnienia Przymierza Północnoatlantyckiego najbardziej przekonani są Polacy i Włosi — po 65 procent, a także Niemcy — 63 procent. O tym, że UE jest w stanie sama obronić się przed zagrożeniami, największe przekonanie mają Francuzi, Hiszpanie i Amerykanie — jest to zdanie blisko jednej trzeciej ankietowanych w tych krajach.

    Siedziba NATO w Brukseli
    © REUTERS/ Francois Lenoir
    Sprawa efektywności NATO stała się aktualna po tym, jak prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump nazwał przymierze organizacją ważną, lecz „przestarzałą", i wezwał do jej reformowania.

    Ekspert do spraw geopolityki, członek korespondent Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych Konstantin Sokołow uważa, że geopolityczny ustrój świata ulega obecnie zmianie, a NATO rzeczywiście już nie daje sobie rady z zagrożeniami.

    „Wyniki przeprowadzonego sondażu opinii publicznej, w pierwszej kolejności, odnotowują to, w jaki sposób postawa tej opinii publicznej była kształtowana — przez mass media i polityków. Rzeczywiście, NATO jako narzędzie założone w warunkach dwubiegunowego świata jest przestarzałe ze względu na strukturę, skład zaangażowanych w nim sił, cele działalności, widzimy przecież, że nie wystąpiło w niczyjej obronie w przypadku ataków terrorystycznych. Równocześnie wielu Europejczyków nadal myśli na podstawie dawnych kategorii i boi się, że nie potrafią oni zapewnić sobie bezpieczeństwa samodzielnie.

    W zasadzie obecnie mamy do czynienia ze światową wojną domową. Potrzebne są więc międzynarodowe siły wojskowo-policyjne do prowadzenia walki w nowych warunkach, gdy działają samodzielne ugrupowania. Należy w pełnym zakresie zmieniać system światowego bezpieczeństwa — uważa Konstantin Sokołow.

    Również wicedyrektor Taurydzkiego Centrum Informacyjno-Analitycznego Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych RISI, politolog Siergiej Jermakow uznał wyniki sondażu za w pełni przewidywalne.

    „Nie ma w tym żadnych niespodzianek. Wiąże się to z różnymi oczekiwaniami po różnych stronach Atlantyku po zwycięstwie Trumpa. Czynniki w Stanach Zjednoczonych mają dość bycia odpowiedzialnymi za sprawy europejskie. Przy tym NATO jako blok wojskowy nigdy realnie nie uczestniczyło w starciach zbrojnych w Europie. Zresztą, po zimnej wojnie zgromadzono pewne doświadczenie w Jugosławii, która nie stwarzała przecież żadnego zagrożenia dla członków Przymierza Północnoatlantyckiego. W związku z tym prowadzona jest sztywna wojna propagandowa. Sondaże opinii publicznej wykazują, że obywatele padają ofiarami tej wojny. W Stanach Zjednoczonych widzimy poparcie dla stanowiska Donalda Trumpa, który prowadził zdecydowaną kampanię w obronie interesów narodowych, sugerując, że Amerykanie mają zrezygnować z tego i zrzucić z własnych barków ciężar — czyli tychże Europejczyków. Natomiast w Europie — odwrotnie — widzimy poważne kryzysy — kryzys migracyjny, wyolbrzymianie mitycznego zagrożenia ze strony Rosji. Europejczycy widzą też, że Europie brak poważniejszych środków, które mogłyby zabezpieczyć ich przed tymi zagrożeniami. Panuje w niej poważna histeria związana z naszym krajem, mieszkańcy są ciągle straszeni tym, że Rosja lada chwila może ich zaatakować. Dla starszego pokolenia bardzo ściśle wiąże się to z tymi obawami, z jakimi mieli oni do czynienia 30-40 lat temu. Stąd wynika wniosek, że trudno będzie zrobić coś bez pomocy ze strony Stanów Zjednoczonych" — powiedział na zakończenie Siergiej Jermakow.  

    Docent katedry politologii i socjologii Rosyjskiego Uniwersytetu Ekonomicznego imienia Plechanowa specjalista do spraw wojskowości politolog Aleksander Perendżyjew w wywiadzie dla radia Sputnik zwrócił uwagę na to, że w samej Europie społeczeństwo różnie ustosunkowuje się wobec Przymierza Północnoatlantyckiego:

    „Istnieje pewna korelacja między poparciem dla NATO ze strony obywateli tego bądź innego kraju a sformowanym w świadomości tych obywateli poczuciem realnego charakteru rzekomego «zagrożenia rosyjskiego», o którym ciągle słyszą. Na przykład w Hiszpanii, gdzie domniemane «rosyjskie zagrożenie» jest traktowane w zasadzie jako nieistniejące, poparcie dla NATO jest mniejsze niż, powiedzmy, w Polsce czy w Niemczech. Przy tym należy dokładnie rozróżniać elementy zawierające się w pojęciu «Europejczycy». Są zwykli obywatele, a są elity, które wywierają wpływ na kształtowanie postawy opinii publicznej, sugerując, że NATO jest koniecznością. Przymierze w tej chwili jest bardziej projektem antyrosyjskim, a przecież w pierwszej kolejności musi być projektem antyterrorystycznym. Musi pracować w celu przeciwdziałania realnym zagrożeniom, nie żadnym mitycznym. Natomiast elity starają się w ogóle nie formułować problemu związanego z obroną antyterrorystyczną" — powiedział na zakończenie Aleksander Perendżyjew.

    Zobacz również:

    We wschodnim Aleppo zostało otwartych ponad 20 szkół podstawowych
    Kogo szczypie w oczy rosyjski gaz?
    Okinawa: Amerykańskie bazy. Czy to samo czeka Polskę?
    Rada Bezpieczeństwa ONZ wezwała do niezwłocznego zawieszenia broni w Donbasie
    Trump: Nadszedł czas, by stosunki z Rosją „poszły do przodu"
    Tagi:
    terroryzm, opinie, sondaż, NATO, Donald Trump, Polska, Rosja, Unia Europejska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz