Widgets Magazine
02:26 26 Sierpień 2019
Situation in Lohvinove, Donbas

Dlaczego sytuacja w Donbasie zaostrzyła się właśnie teraz?

© Sputnik . Dan Levy
Opinie
Krótki link
Leonid Sigan
221095

Rozmowa korespondenta Radia Sputnik Leonida Sigana z politologiem i publicystą Konradem Rękasem.

Awdijiwka, Donbas
© AP Photo / Evgeniy Maloletka
- Panie redaktorze, sytuacja w Donbasie znowu wyszła na czołówki w mediach. Analitycy zastanawiają się, dlaczego zaogniła się ona właśnie teraz? Padają różne wersje, jaka jest Pana redaktora?

— Kiedy rozpoczęto wzmorzony ostrzał Donbasu, a następnie przesunęły się lądowe wojska ukraińskie, atakując pozycje republik ludowych to teoretycy wskazywali na trzy możliwości, że mamy do czynienia z prowokacją ukraińską, druga możliwość,że była to prowokacja, gdzieś w ośrodkach dowódczych armii ukraińskiej na zasadzie zaatakujmy, pokażemy, że Poroszenko nad niczym nie panuje, no i trzecia możliwość, że jednak skonsultowano to jeszcze nie z obecną administracją amerykańską, a z przedstawicielami poprzedniej i w ten sposób chciano ponownie zaognić relacje amerykańsko-rosyjskie i storpedować ewentualne porozumienie. Wątpliwości do pewnego stopnia rozjaśnił sam Poroszenko, który powiedział, że przede wszystkim chodziło o storpedowanie ewentualnego zniesienia sankcji, no bo przecież nie może być zniesienia sankcji jeśli trwa wojna. Wojna, którą przecież sam podtrzymuje, i którą sam eskaluje. Który z tych scenariuszy jest prawdziwy? Może wszystkie w jakiejś części, trudno rozstrzygać w sytuacji chaosu, który panuje na Ukrainie.

Wybuch samochodu kierownika zarządu Milicji Ludowej ŁRL Olega Anaszczenko
© Sputnik . Olesya Potapova
Faktem też jednak jest, że nawet przeciętny mało zainteresowany czytelnik mógł zauważyć jak to w istocie wygląda. Prawidłowość jest bowiem zawsze ta sama — Ukraińcy rozpoczynają atak, siły republik ludowych starają się dotrzymać zawieszenia broni tak długo jak jest to możliwe, w propagandzie Kijowa pojawiają się głosy triumfalizmu na zasadzie nasza zwycięska ofensywa, tym razem wreszcie ich pokonamy, w końcu republiki ludowe nie wytrzymują i muszą bronić swoich obywateli. Następuje zwycięska kontrofensywa, kolejny kocioł, wojska ukraińskie są bite. I w tym momencie Kijów zaczyna płakać i domagać się międzynarodowej pomocy i powrotu do formatu mińskiego. Umówmy się, Kijów też bardzo dobrze żyje z tego, że podtrzymuje napięcie w Donbasie, że co jakiś czas wzmaga zagrożenie wojenne. Mówiąc „Kijów" mam na myśli oczywiście oligarchów i elity polityczno-finansowe, bo zwykłym Ukraińcom żyje się coraz gorzej, coraz trudniej no, ale oczywiście to akurat nikogo z rządzących Ukrainą nie obchodzi.

- Czy krajobraz zewnętrznej polityki Ukrainy zmienił się po ukazaniu się w „The Wall Street Journal" artykułu zięcia eksprezydenta Kuczmy oligarchy Wiktora Pinczuka i czy reakcja na artykuł „Partie wojny i prezydenta Poroszenki" nie znalazła wyjścia właśnie w Donbasie?

-  Reakcja jest bardzo nerwowa i rzeczywiście pojawienie się nowego, czy raczej zgłoszenie swojego akcesu do gry politycznej tak poważnego gracza jakim jest Pinczuk musiało wywołać zaniepokojenie obecnych administracji kijowskich, które i tak czują jak stołki palą im się pod siedzeniami. Widać to zresztą po reakcjach dyplomatów kijowskich. W Kijowie szykuje się kolejna ekipa, kolejna zmiana warty i Poroszenko nie nadąża już z eliminowaniem konkurentów i już wie, że ktoś strzeli mu w plecy. Teraz już tylko zaczyna nerwowo patrzeć po swoich współpracownikach, który pierwszy, czy dołączy do obozu nowych zwycięzców, ale nikt w tym towarzystwie za drugiego umierać nie będzie. To jest gromada żulików, którzy dobrali się na zasadzie wspólnego obrabiania Ukrainy i bardzo chętnie siebie nawzajem wydadzą i siebie nawzajem okradną. Na miejscu Ukraińców liczyłbym tylko, że wymiana ta nastąpi możliwie bezboleśnie, że znowu nikt nie wymusi na nich nowej zabawy w Majdan i znowu nie skończy się to rozlewem krwi zwykłych Ukraińców.

- Nie mogę nie poruszyć polskiego wątku, a mianowicie relacji polsko-ukraińskich. Czy jest  dla Pana zaskoczeniem nowe podejście do tego tematu prezesa Jarosława Kaczyńskiego?

Start drona OBWE w okolicach Mariupola, Ukraina
© AP Photo / Dmitrij Łowiecki
- Prezes Kaczyński, podobnie jak to się już wcześniej zdarzało ministrowi Macierewiczowi, jak się zdarzało to i innym politykom wyczuwa nastroje społeczne, może lepiej trochę niż inni jest poinformowany, czego oczekują nadzorcy i zwierzchnicy Polski w Waszyngtonie. I stąd też pozwala sobie na ton krytycyzmu. Niemniej jednak prezesa Kaczyńskiego zasłania fakt, że ciągle nie pełni formalnej żadnej funkcji w polityce polskiej, a więc dla wyborców PiS zawsze można powiedzieć: Proszę bardzo, najważniejsza osoba w partii, najważniejsza półoficjalnie osoba w państwie już mówi waszym językiem. Za chwilę padnie pytanie o konkret, jakie zmiany w związku z tym w polityce polskiej nastąpią wobec Ukrainy? Czy wreszcie skończy się żyrowanie polityki ukraińskiej,czy skończy się popieranie partii wojny w Kijowie, czy nie w wywiadach prasowych, ale w notach dyplomatycznych ktoś zażąda zniszczenia kultu Bandery na Ukrainie. A wówczas prezes Kaczyński powie do kogoś: „A to nie do mnie tylko do Pani prezes", „A to nie do mnie tylko do ministra Waszczykowskiego", „A to nie do mnie tylko do ministra Macierewicza". To jest takie dwumyślenie, taka dwoistość w polityce polskiej. Politycy nauczyli się tego przez dwadzieścia kilka lat tak zwanej transformacji ustrojowej w Polsce. Polaków niestety ciągle jeszcze można uśpić słowami, dlatego z oceną ewentualnych zmian w polityce polskiej poczekajmy, aż one rzeczywiście zajdą, bo jeden wywiad prezesa Kaczyńskiego jeszcze zmian nie stanowi. 

Zobacz również:

Poroszenko zamierza przeprowadzić referendum ws. przystąpienia Ukrainy do NATO
Ukraińskie czołgi wjechały do Awdijiwki
Politico: Dlaczego wizyta Putina na Węgrzech tak niepokoi Ukrainę?
Tagi:
Witold Waszczykowski, Jarosław Kaczyński, Majdan, Donbas, Rosja, Kijów, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz