Widgets Magazine
19:17 18 Październik 2019
Włodzimierz Lenin w swoim gabinecie w podmoskiewskich Gorkach

Leninowska recepta na szczęście

© Sputnik .
Opinie
Krótki link
Autor
100. jubileusz rewolucji 1917 roku (28)
152019
Subskrybuj nas na

Nikt za życia Lenina nie zadał mu zasadniczego pytania, na które odpowiedź oszczędziłaby badaczom wiele trudów, a mianowicie, co mu było potrzebne do pełni szczęścia? Sam Lenin zdradził się z tym wszem i wobec w kwietniu 1917 roku.

Czytając publikacje na temat Władimira Iljicza, zawsze przygniatała mnie ich siermiężność. Żywy Lenin jest w nich praktycznie nieobecny. Wynurza się za to postać o niewiarygodnej sile przebicia i charyzmie, spowita jak gdyby ciężką zasłoną, skryta za mętnym szkłem. Nawet ci, którzy pozostawali z Leninem w bliskich relacjach (miał przecież żonę, siostry, brata), nie ośmielają się w swych wspomnieniach o nim odsłaniać błahej, banalnej strony jego życia, schodzić do poziomu codzienności. Jeden jedyny raz zdumiał w tym względzie sam Lenin. Snując rozważania o dialektycznym ideale utylitarności i piękna, Władimir Iljicz nazwał takim ideałem kobiece piersi.

Na takiego, żywego Lenina zachciało mi się popatrzeć…

Wynurzenia wczorajszych towarzyszy

Czytając różnego rodzaju prace na temat wodza rewolucji, niejednokrotnie zdumiewało mnie określenie „prymitywny".

Filozofowi Nikołajowi Bierdiajewowi prymitywne wydało się życie duchowe Lenina. Aleksander Bogdanow określił tym słowem istotę badań filozoficznych Iljicza. Plechanow wyraził się tak o jego socjalizmie, a pisarz Aleksandr Kuprin, o jego ludzkim wnętrzu. Paweł Struwe, główny teoretyk tzw. legalnego marksizmu, w ogóle uznał, że Lenin to ni mniej, ni więcej jak tylko „myśląca gilotyna"…

Tak pisali o Leninie jego nieprzyjaciele, w związku z czym można zwątpić w obiektywność ich ocen. Z drugiej strony, Lenin nie miał przyjaciół, o czym świadczą osoby z jego otoczenia. Spójrzmy, co pisał w 1923 roku Georgij Sołomon, znacząca postać rosyjskiego ruchu rewolucyjnego:

„Lenin nie miał bliskich, serdecznych przyjaciół. Miał masę towarzyszy, idoli, którzy wielbili go niemalże po szkolnemu i wszystko mu wybaczali. Ich rdzeń stanowili ludzie słabi duchem i umysłem, którzy zarażali się „leninowskim" duchem aż do utraty swojej własnej twarzy".

Demonstracja antybolszewicka w Petersburgu
© Zdjęcie : Public domain
Demonstracja antybolszewicka w Petersburgu

„Leninowi byli potrzebni wspólnicy, a nie towarzysze i przyjaciele — pisze Andżelika Bałabanowa, rosyjska i włoska działaczka komunistyczna — Wierność oznaczała dla niego absolutną pewność, że człowiek spełni wszystkie rozkazy, nawet takie, które znajdują się w sprzeczności z ludzkim sumieniem…".

„Lenin był nielitościwie uparty we wszystkich sytuacjach życiowych — pisze znana działaczka rewolucyjna Tatiana Aleksinskaja — Nie cierpiał odmiennych poglądów, czego by one nie dotyczyły, nie tylko polityki. Zawistny do granic możliwości, przywódca bolszewików nie mógł przyjąć, by ktokolwiek poza nim został zwycięzcą. Złość i okrucieństwo wychodziły z niego nie tylko w czasie sporów, ale też podczas gry w krokieta czy szachy, jeśli zdarzało mu się przegrać. Przejawienie niezależności, wdawanie się z nim w polemikę, czy też ogranie go w krokieta oznaczało sprawienie sobie śmiertelnego wroga…"

Szczęście po leninowsku

Смена караула у Мавзолея Владимира Ильича Ленина на Красной площади в Москве
© Sputnik . Maksimov
Nikt za życia Lenina nie zadał mu zasadniczego pytania, na które odpowiedź oszczędziłaby badaczom wiele trudów, a mianowicie, co mu było potrzebne do pełni szczęścia? Sam Lenin zdradził się z tym tym wszem i wobec w kwietniu 1917 roku.

Oto grupa emigrantów-desperatów podjeżdża na Dworzec Fiński, a Lenin nie przestaje panikować, czy aby droga, którą jadą nie zmierza prosto do Twierdzy Petropawłowskiej. Pełen niepokoju Lenin zadaje co minutę to samo pytanie: „Czy na pewno nas nie aresztują od razu po przyjeździe?".

O godzinie dwudziestej trzeciej dziesięć Lenin niepewnym krokiem wychodzi na petersburski peron. A już pół godziny później mknie przez Piotrogród samochodem pancernym, zdumiewając wszystkich wokół okrzykiem: „Niech żyje światowa rewolucja socjalistyczna!". Nośny slogan? Czy może okupione cierpieniami marzenie?

„Rzucone wówczas przez Lenina hasło światowej rewolucji dosłownie zdumiało delegatów do Komitetu Wykonawczego" — napisał przyszły pierwszy komisarz ludowy pracy Aleksandr Szlapnikow.

Reprodukcja plakatu Niech żyje rewolucja socjalistyczna!
© Sputnik . I. Kogan
Reprodukcja plakatu "Niech żyje rewolucja socjalistyczna!"

Nikt nie zrozumiał wtedy, że Lenin mówił o nowej rewolucji, która da bezprzykładną, niesłychaną władzę właśnie jemu. Rewolucja, która już się dokonała, była mu obca, czuł się przy niej jak biedny krewny, jak pasożyt. Lenin mówił o rewolucji, która dotąd będzie trwać, dopóki nie przyniesie rezultatu potrzebnego właśnie jemu.

Idea permanentnej rewolucji nie pochodzi od Lenina — to prawda. Ale mówił o niej z taką namiętnością właśnie on. Wczytajcie się w tą mroczącą umysł mieszankę fantazji, iluzji, pożądliwych ambicji i pragnień:

„Grabieżcza imperialistyczna wojna jest początkiem wojny domowej w całej Europie… Niedaleka jest ta godzina, kiedy na wezwanie naszego towarzysza Karla Liebknechta narody obrócą oręże przeciwko swoim ciemiężcom kapitalistom… Zorza światowej rewolucji socjalistycznej już się zapaliła… W Niemczech wszystko wrze… Lada moment, każdego dnia może rozgorzeć krach europejskiego imperializmu. Dokonana przez was rosyjska rewolucja dała mu początek i otworzyła nową epokę. Ale trzeba iść dalej i do końca. Niech żyje światowa rewolucja socjalistyczna!…"

Mauzoleum Lenina w Moskwie
© Sputnik . Jewgienij Biatow
Tego właśnie brakowało Leninowi do pełni szczęścia. Takiego szczęścia, o jakim pisał Kuprin: „Ludzie bez fantazji nie tylko nie mogą sobie wyobrazić, ale też nie mogą uwierzyć na słowo, że jest inna pokusa, silniejsza niż wszystkie pokusy świata materialnego — pokusa władzy. To dla władzy dopuszczano się najokrutniejszych przestępstw i to o władzy powiedziano, że jest jak woda morska: im więcej się jej pije, tym bardziej chce się pić. Oto przynęta godna Lenina".

„No dobrze — pytano Władimira Iljicza — A jakie będzie ostateczne miejsce Rosji w tej nieprzerwanej przebudowie świata?". O tym odbyła się pewien raz rozmowa pomiędzy nim a Georgijem Sołomonem:

„Władimirze Iljiczu, proszę mi powiedzieć jak swojemu staremu towarzyszowi — powiedziałem — Co tu się wyprawia? Czy to naprawdę stawka na socjalizm, na wyspę Utopię tylko na kolosalną skalę? Nic nie rozumiem…

„Żadnej wyspy Utopii tu niema — odpowiedział ostrym, bardzo władczym tonem — Mowa o budowie socjalistycznego państwa… Odtąd Rosja będzie pierwszym krajem o ustroju socjalistycznym… A… wy wzruszacie ramionami! Niech wasze zdumienie jeszcze bardziej wzrośnie! Nie o Rosję chodzi. Na nią, drodzy panowie, ja gwiżdżę. To tylko przystanek na drodze rewolucji światowej…".

Władza nad Rosją była czymś błahym w obliczu tego, co mu się roiło. Jego wyobrażenie o szczęściu miało znacznie większy rozmach…

Przetłumaczony materiał, republikowany na stronie rg.ru, ukazał się pierwotnie w lutowym numerze miesięcznika "Rodina".   

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Tematy:
100. jubileusz rewolucji 1917 roku (28)

Zobacz również:

W Ukrainie usunięto ostatni pomnik Lenina
Dekomunizacja po ukraińsku
Co wiesz o radzieckim lotniku rekordowym Waleriju Czkałowie?
Tagi:
rewolucja październikowa 1917, Rewolucja lutowa 1917, Włodzimierz Lenin, ZSRR, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz