12:30 24 Wrzesień 2017
Warszawa+ 14°C
Moskwa+ 15°C
Na żywo
    Mity o Rosji

    Der Standard: Czarny humor kołem ratunkowym Rosjan przed kryzysem

    © Sputnik. Maxim Bogodvid
    Opinie
    Krótki link
    34620425

    Z dala od Moskwy rosyjskie miasta wydają się plątaniną ulic i niedobudowanych budynków. Austriak Markus Szaszka wraz z żoną podróżował po Rosji. Region Centralno-Czarnoziemny zaskoczył go poczuciem niezorganizowania, tanią energią elektryczną i czarnym humorem, przy pomocy którego Rosjanie ratują się przed kryzysem, bo polityką się nie interesują.

    — Dowiedzieć się całej prawdy o Rosji w Lipiecku nie uda się, trzeba byłoby przepłakać całą noc – pisze Szaszka w artykule dla „Der Standard”, cytując słowa swojej żony Marii, która wypowiedziała je w trakcie wspólnej podróży do jej rodzinnego miasta.

    Były prezydent Polski Lech Wałęsa
    © AFP 2017/ Piotr Wittman
    Autor uważa, że Lipieck nie jest miastem, a spiętrzeniem ulic, budynków i umownie przypominających je obiektów, które razem starają się sprawić wrażenie, że tworzą miasto. Gdzieniegdzie w domach brakuje okien, gdzie indziej zwisa kapel ze ściany. Na drogach pełno wybojów, powykrzywiane latarnie, psy spacerują ze skołtunioną i wyleniałą sierścią, twarze ludzi są szare i nieszczęśliwe. Szaszka przywykł do widoku takich ponurych ludzi na ulicach swojego rodzinnego Wiednia, ale mieszkańcy Lipiecka rzeczywiście mają ku temu powód: „Nic nie zostało doprowadzone do końca tak, jak powinno być, wszystko jest liche, spartaczone, jak mawia się w Europie „po rosyjsku”.

    Markus Szaszka przyjechał do rosyjskiego miasta w samym środku lata i zauważył, że klimatyzacja w domach i restauracjach o tej porze roku pracuje na pełnej mocy  - „energia elektryczna w Rosji jest tania”. W taką pogodę nikt z 500 tys. mieszkańców nie chce być na zakurzonych ulicach, tylko na brzegu rzeki. Gość z Austrii wraz z żona udał się na plażę, które – jak pisze – była wąskim skrawkiem piasku między parkingiem a rzeką i, na dodatek, przepełnionym.

    Paryż
    © AFP 2017/ Etienne Laurent
    Rosyjscy przyjaciele żony ciągle przepraszali za to, że ludzie są tacy nieżyczliwi, miasto takie brzydkie, jedzenie niesmaczne itd. Austriak stwierdza, że to prawda, ale on sam nigdy nie odważyłby się wygłosić o Rosji takiego zdania. Wytłumaczył sobie to „specjalną mentalnością” mieszkańców Regionu Centralno-Czarnoziemnego.

    W Lipiecku Szaszka spędzał czas wraz żoną podobnie jak w Europie, spacerując wieczorami ulicami miasta, jedząc w kawiarniach i spotykając się z przyjaciółmi, a czasami siedząc pod drzewem w parku, jeżdżąc na starej zardzewiałej karuzeli lub śpiąc przez kilka godzin po obiedzie. Pomimo wszystkich różnic pomiędzy Rosją a Europą, czas wolny w Lipiecku spędzali w taki sam sposób, jak w domu.

    Uczestnicy Jarmarku na Placu Czerwonym w Moskwie
    © Sputnik. Alexey Malgavko
    Szaszka twierdzi, że ludzie w Rosji zdają sobie sprawę z tego, że w kraju niezbyt dobrze się dzieje, że panuje kryzys. – Wszystko przez ten cholerny Krym! – oburzyła się babcia. Sankcje mają bezpośredni wpływ na życie Rosjan, a nie na władze, które próbują rzekomo coś komuś udowodnić swoją polityką.

    — Jednego można życzyć Rosjanom: trochę większego zainteresowania polityką – pisze autor. – W przeciwieństwie do Francji, gdzie ludzie od razu wychodzą na ulice, jeśli coś im się nie podoba, w Rosji mało kto interesuje się polityką – dodaje. Austriak podkreśla, że Rosjanie rzeczywiście odczuwają w codziennym życiu konsekwencje sankcji i przyłączenia Krymu: kredyty nie są dostępne, kwitnący kilka lat temu biznes podupada.

    Teraz dla Rosji nadeszły trudne czasy, a jedyną bronią, której obywatele mogą użyć przeciwko potężnemu aparatowi państwowemu, jest humor. Rosjanie próbują żartować na temat swojego kraju i samych siebie, nieprzyjeżdżającej taksówki, psujących się autobusach, wszelkich bied. — Powszechny czarny humor – ocenia Szaszka.

    Przyznaje jednak, że z podróży po Rosji przywiózł nie tylko wspomnienia o pijanych grupach nastolatków, bieganinie i agresji, którą miał okazję poznać wcześniej w Moskwie, ale i rzadkiej gościnności Rosjan na całej trasie podróży. Podsumowując swoje wrażenia z Rosji, Markus Szaszka przyznaje, że początkowo za bardzo czepiał się drobnostek i zachowania Rosjan, które wydawało mu się niestosowne, a zwracał za mało uwagi na innych, przyjaznych ludzi, których spotykał na swoje drodze. 

    Zobacz również:

    Komu zaszkodziły amerykańskie sankcje?
    Rosyjskie zimowe gry i zabawy
    Uczciwy człowiek przeklina,a kłamców w sieciach społecznościowych zdradzają zaimki osobowe
    Tagi:
    ciekawostki, kryzys gospodarczy, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz