14:56 18 Grudzień 2018
Na żywo
    Jest Moskwa, Petersburg i Rosja. Rosji nie znam. Żyję w Moskwie, która ma się nijak do pozostałych 120 milionów Rosjan.

    „Rosyjskiego w moich biznesplanach na życie nie było"

    © Zdjęcie : R.I.
    Opinie
    Krótki link
    Iwona Vinnik
    Polacy w Rosji (13)
    1229

    Kontynuujemy nasz cykl artykułów o Polakach mieszkających w Rosji.

    Moskwa
    © Sputnik . Natalia Seliverstova
    Najpierw był przypadek. Potem projekt, delegacja i… Moskwa wciągnęła Roberta. I do tej pory nie chce go wypuścić ze swoich objęć. A i Robert niespecjalnie się opiera, bo w międzyczasie zapuścił w niej korzenie.

    „Rocznik '80. Takie trochę dziwne pokolenie rozerwane między dwoma światami. Nigdy nie chciałem się uczyć ruskiego, chociaż sam jestem z Białegostoku i dużo czasu spędzałem na prawosławnej wsi, gdzie rozmawia się w jakimś białorusko-polsko-rosyjskim dialekcie z elementami litewskiego i łotewskiego, czym później wprowadzałem w osłupienie nauczyciela rosyjskiego w liceum" — opowiada Robert.

    Nigdy nie chciałem się uczyć ruskiego, chociaż sam jestem z Białegostoku i dużo czasu spędzałem na prawosławnej wsi, gdzie rozmawia się w jakimś białorusko-polsko-rosyjskim dialekcie z elementami litewskiego i łotewskiego, czym później wprowadzałem w osłupienie nauczyciela rosyjskiego w liceum
    © Zdjęcie : R.I.
    Nigdy nie chciałem się uczyć ruskiego, chociaż sam jestem z Białegostoku i dużo czasu spędzałem na prawosławnej wsi, gdzie rozmawia się w jakimś białorusko-polsko-rosyjskim dialekcie z elementami litewskiego i łotewskiego, czym później wprowadzałem w osłupienie nauczyciela rosyjskiego w liceum

    „Tego rosyjskiego języka, którego w biznesplanach na życie nie było. Niestety, tak się jakoś dziwnie złożyło, że w klasach o profilu ekonomicznym+ angielski + niemiecki już nie było miejsc, został tylko ekonomiczny+angielski+rosyjski. Sytuacja w zasadzie bez wyjścia. A dalej SGH — i dla egzaminu wstępnego dwa języki. Zrobiłem krótką analizę i zdecydowałem, że się nie da wyuczyć niemieckiego. Zostałem więc z tym samym ruskim, którego nigdy nie planowałem. Potem pierwsza praca i dalej rozwój kariery. Computerland (Sygnity) za czasów Tomka Sielickiego, pracowałem dla Darka Śliwowskiego. Darek odpowiadał za wschodnie rynki i aktywnie współpracował z kontrahentami (raz swój samolot z takim prezesem rosyjskiego banku na polu ziemniaczanym awaryjnie lądował). Któregoś dnia asystentka nie mogła się dogadać po rosyjsku. Pomogłem jej i tak oto wpadłem w projekt Gazprombanku w Moskwie. Okazało się że młodzi ludzie dopiero zaczynają uczyć się rosyjskiego, a ci, co znają, mają po 45-50 lat. To była jesień 2006 roku. 10 lat temu.

    Wszystko jakoś tak wyszło płynnie, od delegacji do osiedlenia. Wracać specjalnie nie ma dokąd.
    © Zdjęcie : R.I.
    Wszystko jakoś tak wyszło płynnie, od delegacji do osiedlenia. Wracać specjalnie nie ma dokąd.

    Jak zareagowali Twoi bliscy na tę „przeprowadzkę"?

    — Wtedy to był projekt. Potem zostałem na dłużej. A dalej — to już rodzina w Moskwie. Mama ciągle ma nadzieję, że wrócę do Polski.

    W sumie to się nie przeprowadzałem. Po prostu delegacja, potem długa delegacja, po czym jeden bank powiedział, że nie chce mnie oddawać do Polski — i tak już zostałem z nimi.

    W sumie to się nie przeprowadzałem. Po prostu delegacja, potem długa delegacja, po czym jeden bank powiedział, że nie chce mnie oddawać do Polski - i tak już zostałem z nimi.
    © Zdjęcie : R.I.
    W sumie to się nie przeprowadzałem. Po prostu delegacja, potem długa delegacja, po czym jeden bank powiedział, że nie chce mnie oddawać do Polski - i tak już zostałem z nimi.

    Jak Ci się żyje w Rosji? Czy Polakowi czegoś tu brakuje?

    — Umówmy się tak. Jest Moskwa, Petersburg i Rosja. Rosji nie znam. Żyję w Moskwie, która ma się nijak do pozostałych 120 milionów Rosjan. Regularnie jeżdżę do 100 km od Moskwy, ale specjalnej różnicy nie widać. Te same bentleye na moskiewskich blachach.

    Brakuje polskich wędlin i piwa. Za każdym razem staram się przywozić Krakowską Suchą i Kindziuka.

    Jak wygląda Twój standardowy dzień w stolicy?

    — 6:00 pobudka, prasowanie rzeczy, wybór ubrania dla małego do przedszkola (w zależności od pogody)

    7:00 wychodzimy

    7:15 przedszkole

    08:00-09:00, w zależności od korków, przejadę 23 km szybciej lub wolniej. Zaczynamy pracę.

    Około 17:00 ulatniam się z biura (jeśli nie ma nic pilnego do zrobienia) i lecimy zabrać małego z przedszkola. Jeśli są korki, decydujemy, kto zabierze (ja, małżonka czy teściowa). Najlepiej zabrać po 18:30, zdąży zjeść tam kolację.

    Potem bywa to różnie. Są jakieś domowe zadania, czasem pogramy w szachy.

    Około 21:00 zaczynają się podchody: za którym podejściem mały bez problemu pójdzie spać.

    Dalej przygotowanie obiadu, może jakiś film, może domowe zadania na gitarze jak już wszyscy zasną.

    Mały ma 7 lat.

    Najpierw był przypadek. Potem projekt, delegacja i... Moskwa wciągnęła Roberta.
    © Zdjęcie : R.I.
    Najpierw był przypadek. Potem projekt, delegacja i... Moskwa wciągnęła Roberta.

    Jak traktuje Cię rosyjskie otoczenie?

    — Jak autochtona. Czasem pytają, z jakiej wioski jestem (czyt. z jakiego regionu, bo akcent nie moskiewski). Ale ogólnie to jest nam łatwo, słowiański wygląd nie zdradza prawdziwych korzeni.

    „Rosyjskiego w moich biznesplanach na życie nie było
    © Zdjęcie : R.I.
    „Rosyjskiego w moich biznesplanach na życie nie było"

    Czy gdybyś mógł cofnąć czas, podjąłbyś tę samą decyzję o przeprowadzce?

    — Pewnie tak. Na polskim rynku czy w UK, Irlandii byłbym jednym z wielu. A tu do tej pory jestem pewnym „novum". Zazwyczaj ludzie migrują na Zachód, a ja na Wschód. Ciągle mam nadzieję że w końcu będzie ta granica między Polską a Chinami;)

    Wszystko jakoś tak wyszło płynnie, od delegacji do osiedlenia. Wracać specjalnie nie ma dokąd. Żona Rosjanka, syn. Może do jakiegoś innego kraju?

    A gdybyś miał porównać Polskę i Rosję pod względem poziomu życia?

    — Zbyt dużo czasu minęło żeby porównywać. Jak był kurs po 30 rub za EUR, to było super. Jak jest kurs po 75, to nie ma po co jechać do Europy.

    Jeśli ktoś zapytałby, czy warto układać sobie w Rosji życie, co byś odpowiedział?

    — Nic. Mieszkam w Moskwie, nie w Rosji.

    Tematy:
    Polacy w Rosji (13)

    Zobacz również:

    Polacy w Rosji. Część piąta: Krzysztof
    Polacy w Rosji. Część druga: Eleonora
    Polacy w Rosji. Część pierwsza: Ania
    Tagi:
    PolacyWRosji, blog, emigracja, Rosja, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz