02:56 18 Styczeń 2018
Warszawa+ 1°C
Moskwa-9°C
Na żywo
    Agnieszka Wołk-Łaniewska w Moskwie

    Między Macierewiczem i Łubianką

    © Sputnik. Leonid Swiridow
    Opinie
    Krótki link
    Agnieszka Wołk-Łaniewska
    57947

    W rosyjskim myśleniu o świecie Polska zajmuje miejsce porównywalne do tego, które w polityce zagranicznej RP przysługuje powołanemu do życia przez min. Waszczykowskiego państwu San Escobar. Inaczej mówiąc - nie istnieje.

    Antoni Macierewicz na 53. Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium ogłosił, że katastrofa smoleńska to akt „rosyjskiej agresji", w której „poległo dwóch prezydentów RP". Tak postawiona teza wzbudziła pewne skrępowanie nawet wśród mainstreamowych polityków i komentatorów, zwykle oskarżających Rosję o wszelkie zło świata — tym niemniej w ogłaszanych na międzynarodowej konferencji fantazjach polskiego ministra obrony narodowej dostrzegli kompromitację RP.

    Minister obrony Poslki Antoni Macierewicz
    © AP Photo/ Markus Schreiber
    Nie bez racji — rzecz jednak w tym, że ani odloty Macierewicza, ani pryncypialna antyrosyjskość polityków głównego nurtu, nie robią na nikim w Rosji żadnego wrażenia. W rosyjskim myśleniu o świecie Polska zajmuje miejsce porównywalne do tego, które w polityce zagranicznej RP przysługuje powołanemu do życia przez min. Waszczykowskiego  państwu San Escobar. Inaczej mówiąc — nie istnieje.

    Jeśli komuś zdawało się, że unijne sankcje i rosyjska  odpowiedź w postaci zamknięcia rynku dla europejskiej żywności, wzbudzą w rosyjskim społeczeństwie gniew, który skieruje się przeciw władzy i doprowadzi do obalenia „reżimu Putina" — to kompletnie nie zna Rosjan i ich nieomal odruchowej akceptacji dla wszelkich wyrzeczeń postrzeganych jako ponoszone dla kraju.

    Mało tego, „przejściowe trudności w zaopatrzeniu", które Unia swoimi sankcjami Rosji zafundowała, zaowocowały dynamicznym  rozwojem rolnictwa, dotychczas nieco zaniedbywanego na zasadzie „po co hodować świnie, kiedy mamy ropę".

    Dekadę temu Rosja połowę swojej żywności importowała — obecnie błyskawicznie rośnie żywnościowy eksport, wspomagany wprowadzonym w 2015 roku zakazem stosowania GMO. Według rządowych założeń, do końca dekady Rosja ma stać się w pełni samowystarczalna żywnościowo;  ma też ambicję zajęcia czołowego miejsca na światowym rynku żywności organicznej.

    Sankcje, których Polska była wielkim zwolennikiem, przyniosły jeden nieodwracalny skutek — i jest to trwałe wyeliminowanie polskich jabłek czy wieprzowiny ze 140-milionowego rosyjskiego rynku. Czego nikt nie ma nam tam za złe — choć uczciwie mówiąc, podejrzewam, że Rosjanie nie tyle przebiegle ważą skutki europejskich decyzji dla ich gospodarki, co raczej nie mają świadomości polskiej roli w całym tym zamieszaniu.

    Generalnie — w odróżnieniu od np. Ukrainy, gdzie mówienie po polsku wielokrotnie ściągało na nas nieżyczliwe spojrzenia — Polacy w Rosji nie spotykają się z żadną niechęcią.

    Raz tylko, w barze o wiele znaczącej nazwie "Razwiedka", szatniarz, którego otaczała aura emerytowanego kagebisty, zainteresował się, w jakim języku mówimy — a słysząc, że w polskim, odparł ze znaczącym uśmieszkiem: „tak myślałem".

    Bar "Razwiedka" mieści się na Łubiance, naprzeciwko niesławnego gmachu, który jest dziś w słonecznie żółtym kolorze i wcale nie wygląda groźnie.

    Agnieszka Wołk-Łaniewska w Moskwie
    © Sputnik. Leonid Swiridow
    Agnieszka Wołk-Łaniewska w Moskwie
    Groźniej wygląda wnętrze baru — mroczne podziemie ze ścianami pomalowanymi na ciemną wojskową zieleń, przyozdobionymi szpiegowskim sprzętem i portretami kolejnych szefów KGB, w tym obecnego prezydenta. Gdyby ktoś miał ochotę na nieco więcej intymności — do dyspozycji gości jest schowany za główną salą pokój przesłuchań z podrapanym stołem, lampą do świecenia w oczy i szyfrowanym ebonitowym telefonem. Wejścia do baru strzegą dwa pomalowane na złoto kałasznikowy, a nad nimi, zapewne z myślą o turystach, wywieszono listę koktajli „nie tylko dla 007"…  

    Leszek Miller
    © Sputnik. Leonid Sviridov
    W tym skądinąd uroczym barze zdaje się mieścić cała rosyjska filozofia myślenia o przeszłości.

    Polacy — a szczególnie Polacy będący dziś u władzy — uwielbiają myśleć o sobie jako o narodzie wybranym przez cierpienie, najciężej doświadczonym tak przez nazizm, jak i przez komunizm. Jednak przecież Polacy stanowią zaledwie niewielki odsetek tych, który cierpieli i umierali na Łubiance.

    Jeśli dziś w Moskwie mroczny etos Łubianki stał się powodem do nieco humorystycznej stylizacji w pełni komercyjnego przedsięwzięcia —  i żadna policja ds. pamięci nie nakazała natychmiastowego zamknięcia tego skandalicznego interesu — to może znaczyć, że Rosjanie mają większy dystans do swojej historii. I, co ważniejsze, iż rosyjski reżim — w odróżnieniu od polskiego — uznaje prawo obywateli do nienurzania się w etosie.

    Agnieszka Wołk-Łaniewska w Moskwie
    © Sputnik. Leonid Swiridow
    Agnieszka Wołk-Łaniewska w Moskwie
    Demokracja niejedno ma imię.

    Agnieszka Wołk-Łaniewska, publicystka polska, Moskwa-Warszawa

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    „Warszawy nie widać z kremlowskiego gabinetu Putina"
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    Macierewicz: ten marsz Putina musi zostać zastopowany!
    Zagrożenia egzystencjalne ministra Waszczykowskiego
    ABW: "Był" sobie cudzoziemiec
    Macierewicz: Polska jest dla Rosji przeszkodą
    Kolejny polityczny "sukces" ABW. Ale jaja!
    Macierewiczowi - dziękować, dziękować, dziękować!
    ABW po was też przyjdzie
    Tagi:
    Kałasznikow, GMO, demokracja, KGB, Rząd FR, MON, Rząd RP, ABW, Władimir Putin, Antoni Macierewicz, San Escobar, Monachium, Rosja, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz