03:17 11 Grudzień 2017
Warszawa0°C
Moskwa+ 2°C
Na żywo
    Putin w knajpie pije piwo

    Leszek Miller: Na Kremlu słychać korki od szampana?

    © Sputnik. Siergiej Guniejew
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Swiridow
    379715

    Leszek Miller udzielił wywiadu na wyłączność komentatorowi agencji informacyjnej Sputnik Leonidowi Swiridowowi.

    Były premier Polski Leszek Miller w wywiadzie dla agencji informacyjnej Sputnik Polska przepowiada szybką transformację UE w Europę dwubiegunową, a także ponowny wybór Donalda Tuska na stanowisko szefa Rady Europejskiej. Krytykuje również aktualny polski rząd za brak zainteresowania Trójkątem Weimarskim i opowiada jak często Władimir Putin pije szampana na Kremlu.  

    EU-Ratsvorsitzende Donald Tusk
    © AP Photo/ Virginia Mayo
    Agnieszka Wołk-Łaniewska w Moskwie
    © Sputnik. Leonid Swiridow
     Dzień dobry, Panie premierze! Ostatnio przeczytałem, że Polskę wprowadził do Unii Europejskiej Jacek Saryusz-Wolski, co Pan na to?

    — W Polsce jest wielu polityków, którzy przy różnych okazjach opowiadają o tym, jak wprowadzili Polskę do UE. Jacek Saryusz-Wolski ma o tyle pewne uzasadnienie, że w rządzie Jerzego Buzka był szefem komitetu integracji europejskiej, brał udział w negocjacjach, tak że wcześniej się tym zajmował.

    Natomiast rząd Jerzego Buzka, gdzie Saryusz-Wolski pracował, zostawił nam negocjacje w stanie katastrofalnym. Kiedy jesienią 2001 roku mój rząd przejmował władzę, Polska była na ostatnim miejscu wśród 10 krajów negocjujących swoje członkostwo — na ostatnim miejscu, jeśli chodzi o zaawansowanie negocjacji.

    Groziło nam to, że nie zdążymy wejść w pierwszej turze rozszerzenia. Zatem to, co nam zostawił rząd Buzka, było czymś fatalnym i musieliśmy skoncentrować się, aby ten stan rzeczy naprawić.

    — Pamiętam, jak Pański rząd wprowadzał Polskę do Unii Europejskiej, mieszkałem w Warszawie, tak że bardzo dobrze to wszystko pamiętam, Panie premierze.

    — Musieliśmy wykonać gigantyczny wysiłek, zamknąć 31 rozdziałów negocjacyjnych, zmienić całkowicie prawo, wynegocjować jak najlepsze warunki dla Polski, i to wszystko zdołaliśmy uczynić.

    Leszek Miller i Leonid Swiridow. Warszawa
    © Sputnik. Leonid Swiridow
    Leszek Miller i Leonid Swiridow. Warszawa
    — To prawda. Panie premierze, chciałem jeszcze zapytać: wydaje się, że na najbliższym szczycie będzie rozstrzygnięta kwestia następnego szefa Unii Europejskiej, tzn. przewodniczącego Rady Europejskiej. Czy będzie to pan Donald Tusk, czy Jacek Saryusz-Wolski, czy może ktoś inny? Jak Pan uważa?

    — Na pewno szefem Rady Europy nie zostanie Saryusz-Wolski.

    Jest to kandydatura, której nikt w państwach członkowskich nie może rozważać na poważnie. Ona w ogóle pojawiła się, bowiem dla rządzącej partii polityka zagraniczna jest zawsze funkcją polityki wewnętrznej. Więc z punktu widzenia polityki wewnętrznej jest potrzeba wysunięcia takiej właśnie kandydatury, nawet jeśli ona jest z góry skazana na porażkę.

    Ja mam nadzieję, że nic nie zakłóci szans Donaldowi Tuskowi, jestem przekonany, że tak będzie. Tym bardziej że druga kadencja zgodnie z traktatem unijnym to nie jest wybór, tylko odnowienie mandatu.

    Nie powinno tu być większych problemów i zapewne Donald Tusk będzie mógł pełnić swoją funkcję w ciągu kolejnych 2,5 roku.

    Natomiast polski rząd poniesie bardzo przykre konsekwencje, dlatego że okaże się, że w gronie państw UE jego stanowisko jest osamotnione.

    — Panie premierze, a jak Prawo i Sprawiedliwość zniesie taką porażkę?

    — Ja przypuszczam, że oni już wiedzą, co trzeba w takiej sytuacji powiedzieć. Mianowicie powiedzą, że mieli dobrą kandydaturę, że przecież to też był Polak, więc nie można powiedzieć, że działali przeciwko Polakowi.

    Co więcej, Saryusz-Wolski jest Polakiem lepszym niż Tusk, ale nie spotkali się ze zrozumieniem w państwach Unii Europejskiej.

    No ale wykonali to, co powinni, mianowicie walczyli do końca o dobrego kandydata.

    —  Na najbliższym szczycie UE, być może na następnym, zostanie po raz kolejny podjęty temat: co będzie dalej z Unią Europejską?

    — We wtorek odbyło się ważne spotkanie w Wersalu, przywódców czterech państw, Francji, Niemiec, Włoch i Hiszpanii. Niestety nie ma tam Polski oczywiście. Mówi sie o budowie Europy dwóch czy kilku prędkości.

    Ja zresztą uważam, że jest to proces nieunikniony i nieuchronny, ponieważ w gronie 28 państw — a po wyjściu Wielkiej Brytanii 27 państw, pojawiło się mnóstwo rozmaitych koncepcji, w tym również takich działających opóźniająco co do procesu dalszej integracji europejskiej.

    Te państwa, które chcą się głębiej integrować, skupione na przykład w sferze euro, muszą przyspieszyć i muszą odczepiać od unijnego pociągu te wagoniki, które są balastem albo, które nie chcą uczestniczyć w pogłębionym procesie integracji.

    Dlatego też przewiduję, że jądro dalszej integracji będzie dokonywało się w państwach strefy euro, które będą się integrować głębiej także politycznie. To znaczy nie tylko finansowo, bo już Parlament Europejski zgodził się na oddzielny budżet strefy euro, ale bardzo możliwe, że za tym pójdzie także Parlament strefy euro, za tym pójdzie wspólny przedstawiciel finansowy do polityki zagranicznej.

    Jednym słowem, strefa euro, która dzisiaj jest integrowana bardzo ekonomicznie będzie się także bardziej integrować politycznie.

    To oczywiście powoduje, że te państwa takie jak Polska, które nic nie zrobiły w ostatnich latach na rzecz wejścia do strefy euro będą Europą drugiej kategorii.

    Leszek Miller
    © Sputnik. Leonid Sviridov
    Pałac prezydencki w Warszawie
    © Fotolia/ Robert lerich
     Panie premierze, Pan opowiadał o możliwości dwóch prędkości, a czy może być Europa na przykład trzech prędkości?

    — Może być i ten plan Junckera, który został kilka dni temu ogłoszony zawiera pięć wariantów. Ale wydaje mi się, że dwa z nich są realne.

    Ten, który stanowiłby krok do tyłu, a więc pójście w kierunku zwiększenia państw narodowych kosztem instytucji unijnych i ten, który idzie w kierunku głębszej integracji, a więc zwiększenie znaczenia instytucji unijnych skupionych wokół strefy euro.

    Myślę, że ten drugi wariant wygra i będzie realizaowany.

    —  Chciałem zapytać o Grupę Wyszehradzką. Czy w ogóle jest sens istnienia takiego ugrupowania jak Grupa Wyszehradzka?

    — Grupa Wyszehradzka ma znaczenie taktyczne, natomiast nie ma znaczenia strategicznego.

    W Grupie Wyszehradzkiej nie zapadają najważniejsze decyzje, które mogą mieć znaczenie dla całej Unii Europejskiej. Generalnie istnienie Grupy nikomu nie przeszkadza, sam uczestniczyłem w wielu spotkaniach.

    Polska niepotrzebnie nadaje zbyt wysoką rangę tej Grupie. Tym bardziej, że nasz kraj jest w Trójkącie Weimarskim, który gdyby ożywić to byłby rzeczywiście znaczącym elementem funkcjonowania — bo to są trzy państwa: Francja, Niemcy i Polska.

    Polski rząd powinien szczególnie zabiegać o uzyskanie właściwej dynamiki tej grupy, no bo mając przy stole spotkań Francję i Niemcy, Polska spotyka się z tymi państwami, które rzeczywiście najwięcej znaczą w Unii Europejskiej.

    Natomiast główna uwaga polskiego rządu nie jest skupiona na Trójkącie Weimarskim tylko na Grupie Wyszehradzkiej, czyli rzeczy drugorzędnej. 

    —  Kto z Pańskiego punktu widzenia będzie liderem Unii Europejskiej — Niemcy czy Francja?

    — Napewno Niemcy dlatego, że Niemcy są dominującą siłą gospodarczą, mają świetne wyniki gospodarcze, mają kolejny rok nadwyżki budżetowej, olbrzymi eksport, są skoncentrowani na rozwoju i inowacji wysokich technologii.

    No i kto dysponuje największą siłą gospodarczą — dysponuje również największą siłą polityczną.

    Kiedy ja byłem premierem RP, spotykałem się też z przywódcami państw UE. Kiedyś ówczesny prezydent Francji Chirac powiedział mi, tak troszkę anegdotycznie, że tempo i kierunek rozwoju Unii Europejskiej nadają Francja i Niemcy: co oznacza, że Niemcy są koniem, a Francja — woźnicą.

    Ale myślę, że teraz Niemcy są i koniem, i woźnicą.

    Majdan 2013/2014
    © Sputnik. Andrei Stenin
     Panie premierze, jak sytuacja na Ukrainie może wpłynąć na kształt Unii?

    — Niewiele się zmieni, oprócz tego, że Unia będzie coraz bardziej zdenerwowana rozwojem sytuacji na Ukrainie, a zwłaszcza brakiem spodziewanych reform, które miały być realizowane, brakiem skutecznej walki z korupcją, która przecież jest wszechogarniająca na Ukrainie, i brakiem demokratycznej stabilizacji.

    Jednym nowym elementem, który trzeba zauważyć, jest to, że wszystko wskazuje na to, iż zarówno w stosunku do Ukrainy jak i do Gruzji mają zostać zlikwidowane wizy. Obywatele Ukrainy, którzy i tak jeżdżą po całej Europie, będą mieli poprostu łatwiej.

    Ale tutaj rozumiem, że Pan pyta o ocenę rządów w Kijowie? Myślę, że w Unii będzie narastać takie zniecierpliwienie, że rzad w Kijowie otrzymał sporo rozmaitych zaleceń, a one poprostu nie są realizowane.

    — Jak Moskwa może wpłynąć na sytuację w Europie, bo cały czas czytamy w gazetach polskich i europejskich, że każdy rosyjski haker może na to wpłynąć. Co Pan o tym myśli?

    — Oczywiście, to są takie baśnie.

    Tutaj zwłaszcza w Polsce co chwilę czytamy, że jak w Polsce coś takiego się zdarzy, to na Kremlu — jak się w Polsce pisze — pękają korki od szampana czy słychać korki od szampana.

    Gdyby tak było, to przywództwo rosyjskie musiałoby codziennie chodzić pod wpływem alkoholu, musiałoby co chwilę pić szampana, a raczej nie pije tak często.

    Odniosłem wrażenie, że Polska jest gdzieś tam na marginiesie uwagi prezydenta Putina czy rosyjskiego rządu.

    Natomiast Unia Europejska, zwłąszcza te główne państwa Unii  Europejskiej, zawsze będą się zastanawiały, jak układać sobie relacje z Rosją.  Tym bardziej,  że przybyły bardzo silny partner — mam na myśli prezydenta Trumpa  — który też musiałby te kontakty zdefiniować.

    Ja odnoszę takie wrażenie, że głownym problemem dla Kremla jest NATO, a nie Unia Europejska. Natomiast jeżeli  w krajach Unii mówi się, że Putin może wybierać prezydentów Francji i Niemiec i tak dalej, no to takie mówienie świadczy o niezwykłej słabości tych państw.

    Ja bym na ich miejscu skrywał się z takimi opiniami, bo to dowodzi słabości. 

    Jestem przekonany, że nowego kanclerza Niemiec wybiorą Niemcy, a prezydenta Francji — Francuzi, a nie prezydent Putin.

    —  Bardzo dziękuję za rozmowę.

    Zobacz również:

    Leszek Miller: Merkel jest największym szkodnikiem Europy
    ABW: Polowanie na rosyjskich szpiegów trwa
    Leszek Miller: Na pewno szefem Rady Europy nie zostanie Saryusz-Wolski
    Waszczykowski: Rosja ... państwem leżącym za Ukrainą
    Leszek Miller: Wołyń
    Janusz Korwin-Mikke w Moskwie: „ABW szkodzi sobie"
    Leszek Miller: Dobry terrorysta to martwy terrorysta
    Miller: Komorowski „ma biegunkę antyrosyjską"
    Klucze i gesty Waszczykowskiego
    Miller: Stanowisko władz Polski wokół „Nocnych Wilków” jest haniebne
    Tagi:
    Trójkąt Weimarski, Rząd RP, Grupa Wyszehradzka, Prawo i Sprawiedliwość, Parlament Europejski, Rada Europejska, Jacek Saryusz-Wolski, Leszek Miller, Leonid Swiridow, Jerzy Buzek, Donald Tusk, Władimir Putin, Kreml, UE, Włochy, Hiszpania, Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz