23:37 22 Listopad 2019
Mecz Polska-Niemcy, Euro 2016. Witold Waszczykowski i Frank Walter-Steinmeier

San Escobar od morza do morza

© Sputnik . Виталий Белоусов
Opinie
Krótki link
Autor
24525
Subskrybuj nas na

Ministra Witolda Waszczykowskiego nie pogrąży jawna wrogość wobec Niemiec, czy protekcjonalizm wobec unijnych urzędników, po których sam posłał. Nie pogrąży go straszenie Rosją i bałwochwalczy stosunek do NATO i USA. Pogrąży go ten mały, nieistniejący kraik w Ameryce Południowej: San Escobar.

Odkąd minister Witold Waszczykowski po powrocie z Nowego Jorku oświadczył: „Mamy okazję prawie do 20 spotkań z różnymi ministrami. Z niektórymi, jak np. krajami na Karaibach po raz pierwszy chyba w historii naszej dyplomacji. Na przykład z takimi krajami, jak San Escobar albo Belize" — świat nie przestaje się z niego śmiać. O tym, że szef polskiego MSZ wymyślił nowy kraj na mapie, napisały „Der Spiegel", i „Washington Post", powiedziano to głośno na antenie BBC. Waszczykowskiemu chodziło oczywiście o San Cristobal y Nieves. Ale ta wpadka okazała się języczkiem u wagi. Gwoździem do trumny.

„San Escobar — mały kraik nad ciepłym morzem, z imponującą plażą Esperal, metropoliami San Domierz i San Ok, zagłębiem biznesowym Mor D'Or i prezydentem rewolucjonistą, dzielnym Andreasem Dude". Internet nie zna litości.

Żarty i memy, które wysypały się po wpadce ministra, można liczyć na kilogramy. I to chyba zdecydowało, dlaczego PiS zaczęło powoli rozglądać się za kandydatem na zastępstwo. Waszczykowski nie jest wiarygodny już dla nikogo. Wyobraźcie sobie, że „pan od San Escobar" staje przed unijnymi przywódcami i usiłuje ich przekonać do czegokolwiek — finalny efekt byłby taki sam, jak przy głosowaniu za przedłużeniem kadencji Donalda Tuska.

Jacek Saryusz-Wolski miał — według wielu komentatorów — świadomość, że nie zostanie szefem Rady Europejskiej. Przejście pod skrzydła Kaczyńskiego i Gowina z jakiegoś powodu musiało mu się opłacać. Wydaje się, że posada szefa MSZ takim powodem jak najbardziej może być. Komentatorzy wieszczą „podmiankę" na stanowisku szefa dyplomacji, kiedy już umilkną echa propagandy sukcesu. Teraz PiS musi przedstawić przegraną bitwę o Tuska jako moralne zwycięstwo polskiej dyplomacji, ale swoje rachunki z Waszczykowskim na pewno wyrówna. Bo to nie pierwszy raz, kiedy Prezes ma z nim kłopot.

Waszczykowski sam zawezwał Komisję Wenecką. Sam wystąpił o ocenę działań rządu w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Po czym, kiedy nie spodobało mu się to, co usłyszał, tupnął nogą i stwierdził, że zdecydował o tym, aby „zakończyć z Komisją Wenecką współpracę". Już przez samo ściągnięcie unijnych notabli narobił Prezesowi politycznej kaszany.

W kwestii uchodźców stoi jednoznacznie na stanowisku: „Relokacja? Pomysł z piekła rodem!". Kwestię współpracy pomiędzy krajami całej Unii zresztą również podsumował w jedny zdaniu: „Nie zgadzamy się na to, aby Europą zarządzała kasta urzędników w Brukseli, którzy są wybierani poprzez układy polityczne między państwami".

O kobietach, broniącyh praw odbieranych im przez konserwatywny rząd, powiedział z pogardą: „niech się bawią!".

O Ukraińcach — że Polska powinna bronić suwerenności i integralności terytorialnej ich państwa. Pokochał i wsparł Brexit — ale, jak pokazała postawa Theresy May w chwili próby — bez wzajemności. Takie combo to już chyba za dużo nawet jak na Kaczyńskiego.

Agnieszka Wołk-Łaniewska w Moskwie
© Sputnik . Leonid Swiridow
Ambasador Federacji Rosyjskiej w Rzeczypospolitej Polskiej Siergiej Andriejew
© Zdjęcie : Służba prasowa Ambasady Federacji Rosyjskiej w Rzeczypospolitej Polskiej
Wreszcie jest jeszcze u Waszczykowskiego motyw rosyjski, który powraca jak refren. „Mamy zagrożenia egzystencjalne i nieegzystencjalne. Oczywiście działalność Rosji jest rodzajem zagrożenia egzystencjonalnego, ponieważ ta działalność może niszczyć kraje" — powiedział na konferencji bezpieczeństwa GLOBSEC w Bratysławie. Kazał wzmacniać wschodnią flankę NATO ile wlezie. Bo to „czytelny sygnał dla Moskwy".

„Kwestia zniesienia sankcji UE wobec Rosji jest "poza dyskusją", bo porozumienia z Mińska w sprawie zakończenia konfliktu nie są wdrażane" — dodał na spotkaniu ministrów spraw zagranicznych w Brukseli.

I mimo że po wygranych przez Donalda Trumpa wyborach stwierdził: „Nie można nikogo krytykować, że ktoś chce polepszyć relacje z Rosją. My jesteśmy sąsiadami Rosji i też byśmy chcieli", to jednak już w kolejnym zdaniu wyraził ulgę, że retoryka nowego prezydenta USA wobec Władimira Putina uległa ochłodzeniu. Więc — jak mówi staropolskie przysłowie — dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane.

W odmętach różnych programów publicystycznych, do których Waszczykowski był zapraszany lub się wpraszał, odnaleźć można więcej prawdziwie antyrosyjskich perełek: „Patrzymy obecnie na wschód z coraz większym niepokojem, iż Rosja może znów wejść na drogę agresji i budowania nowego imperium, a my znów możemy stać się jej ofiarą" — palnął w Dublinie podczas wykładu dla think-tanku Institute of International and European Affairs (Instytut Spraw Międzynarodowych i Europejskich). Jako przykłady na niesłabnący imperializm rosyjski, przed którym należy drżeć, wymienił rozbiory Polski, drugą wojnę światową, a także wydarzenia w Gruzji i na Ukrainie. Mają być dowodem na to, że „Rosja gotowa jest odwołać się do siły militarnej wobec sąsiadujących z nią suwerennych państw".

Pół roku wcześniej na antenie radia Wolna Europa cytowano jego wypowiedź o tym, że „działalność organizacji terrorystycznych nie jest głównym zagrożeniem dla Europy. Rosja zagraża istnieniu krajów europejskich oraz jest ona groźniejsza od grupy ekstremistów z Państwa Islamskiego".

Ujawniając w styczniu 2017 szkic notatki poprzedniego rządu, dotyczącej kształtowania stosunków polsko-rosyjskich, dał wyraz odwiecznemu polskiemu pragnieniu, aby Rosję trzymać krótko: „Ta notatka była początkiem porzucania polityki proukraińskiej na rzecz polityki prorosyjskiej. Autorzy nie mieli złudzeń co do sukcesu, ale uznali, że prorosyjskość będzie pewnego rodzaju instrumentem, sztuczką do użycia wobec Zachodu, chciano w ten sposób uzyskać większą renomę na Zachodzie. W rezultacie takich działań musieli brnąć w taką beznadziejną współpracę z Rosją, która rozpoznała tę grę, po jakimś czasie doprowadziło to do wymuszenia na Donaldzie Tusku odrębnych uroczystości w Katyniu bez Lecha Kaczyńskiego".

I tak dochodzimy do kwestii bodaj najbardziej bolesnej: to wrak i Smoleńsk.

Na początku tuż po nominacji Waszczykowski ryczał jak lew i zapowiadał, że sprowadzi wrak prezydenckiego Tupolewa do Polski za wszelką cenę. Po styczniowej konferencji Władimira Putina wysłał notę dyplomatyczną, a przed kamerami skarżył się: „Od lat Rosjanie używają wraku i katastrofy, aby wprowadzać w polityce polskiej zamęt. Im dłużej nie chcą zwrócić wraku, tym bardziej utwierdzają polskie społeczeństwo, że są współwinni". I chociaż nakręcał się coraz bardziej („Rosja zagrabiła naszą własność i nie chce jej oddać"), nic nie wskórał. Postanowił więc poskarżyć się jeszcze wyżej: „W najbliższym czasie planowane jest złożenie skargi w sprawie rosyjskiego śledztwa dot. katastrofy smoleńskiej do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. To kwestia dni lub tygodni". O sprawie jednak przycichło. Czyżby Haga zamarła w oczekiwaniu na polską skargę?

Wreszcie, Waszczykowski lubuje się w wyszukiwaniu rosyjskich wpływów. To łączy go z Antonim Macierewiczem: przekonanie, że prokremlowskie trolle, hakerzy i ich oficjalnie mianowani przez wywiad koledzy tylko czekają, by siać zamęt i dezinformację. Na przykład zmanipulowali wybory prezydenckie w USA. I chociaż sam Trump przyznał jasno, że bardziej wierzy w tej kwestii Putinowi niż własnym agencjom wywiadowczym — to Waszczykowski wciąż ma nadzieję, że USA tupnie nogą, nałoży kolejny miliard sankcji i każe oddać Krym razem z Aleppo w pakiecie.

Waszczykowski potępiał szpiegomanię u politycznej konkurencji. Rzekome „sukcesy" rządu PO-PSL pod koniec 2014 kwitował potrzebą wykazania się rządzących. Jesienią przed trzema laty zatrzymano prawnika z podwójnym obywatelstwem i oficera Wojska Polskiego, pracownika Departamentu Wychowania i Promocji Wojskowości. Waszczykowski wówczas pouczał rząd: tak się nie łapie agentów! Nie w świetle kamer.

Jednak nie zrobił nic, aby szpiegomanii poprezdniego rządu przeciwdziałać. Nie podjął się wyjaśnienia sprawy cofnięcia akredytacji korespondentowi MIA „Rossiya Segodnia" w Polsce Leonidowi Swiridowowi. W 2014 po anulowaniu akredytacji, polskie władze rozpoczęły procedurę pozbawienia Leonida Swiridowa zezwolenia na pobyt — statusu długoterminowego rezydenta UE. Nie czekając na decyzję sądu, dziennikarza Leonida Swiridowa zmuszono do wyjazdu z Polski. I choć rosyjskie MSZ wyraźnie zaznaczyło, że tę sprawę uważa za próbę ograniczenia wolności słowa, a na sesjach OBWE temat pojawił się już dwukrotnie — to Waszczykowski do tej pory nie zrobił nic, aby sytuację wyprostować.

Również obecny rząd też chętnie ściga wszystkich przyjaciół Rosji — przykładem aresztowanie i przetrzymywanie Mateusza Piskorskiego, lidera partii Zmiana. Były rzecznik Andrzeja Leppera od maja 2016 przebywa w areszcie, podejrzewany jest o szpiegostwo. I chociaż za chwilę minie rok odkąd Piskorski przebywa w zamknięciu, nikt nie poznał stawianych mu zarzutów. Piskorski miał rzekomo lobbować na rzecz Kremla. Pieniądze dla niego miały docierać do Polski poprzez Eurazjatyckie Obserwatorium Demokracji i Wyborów (EODE) — które specjalizuje się w kontaktach z państwami byłego ZSRR. Faktem jest, że Piskorski rok już spędza w celi bez wyroku, MSZ ani MSW nie kwapią się, by coś z tym zrobić. Piskorski twardo utrzymuje, że jest więźniem politycznym i ofiarą fobii PiS.

Antyrosyjski kurs Waszczykowskiego odbiera nadzieję na szybkie i rzetelne wyjaśnienie obu spraw bez piętnowania zainteresowanych.

Witold Waszczykowski powinien już udać się na polityczną emeryturę i grzać w słońcu na plaży Esperal, na przedmieściach San Domierza. W swoim ulubionym kraju.

Pola Powierza, polska publicystka, Warszawa

Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Waszczykowski: Najwięcej obaw budzi Rosja
Klincewicz: rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej
Między Waszczykowskim i Fellinim
Mateusz Piskorski - do Jarosława Kaczyńskiego: Szanowny Panie Prezesie!
Rusofobia MADE IN POLAND. Część II
ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
Waszczykowski: Rosja ... państwem leżącym za Ukrainą
Rosja domaga się w OBWE przejrzystego procesu ws. zakazu wjazdu do Polski dla Swiridowa
Klucze i gesty Waszczykowskiego
Rusofobia daje radość z życia
Sąd w Polsce zawiesił postępowanie ws. cofnięcia Swiridowowi zezwolenia na pobyt w UE
Trzy razy „P": Polska, Putin, Piskorski
Tagi:
rusofobia, Komisja Wenecka, MON, GLOBSEC, MSZ Rosji, MSZ RP, Washington Post, ABW, MIA Rossiya Segodnya, Prawo i Sprawiedliwość, Sputnik, Spiegel, Daesh (Państwo Islamskie), NATO, Jacek Saryusz-Wolski, Theresa May, Antoni Macierewicz, Donald Trump, Witold Waszczykowski, Lech Kaczyński, Mateusz Piskorski, Leonid Swiridow, Jarosław Kaczyński, Donald Tusk, Władimir Putin, Haga, San Escobar, Bratysława, Bruksela, ZSRR, Smoleńsk, UE, Gruzja, Wielka Brytania, USA, Rosja, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz