11:41 09 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
17262
Subskrybuj nas na

Na Ukrainie zwolennicy blokady Donbasu minionej nocy zajęli jednocześnie kilka budynków administracji obwodowych w Łucku, Równie i Czerniowcach. Pod budynkiem zarządu Ukraińskiej Służby Bezpieczeństwa w Winnicy rozpalono ognisko z opon samochodowych. Setki ludzi zebrały się w śródmieściu Kijowa.

Wszystko to jest reakcją na zatrzymanie uczestników blokady w rejonie stacji Kriwoj Toriec. Za odmowę złożenia broni, jak wynika z danych znajdujących się w posiadaniu MSW, aresztowano ponad czterdzieści osób. W SBU z kolei informowano o ponad osiemdziesięciu zatrzymanych. Zresztą, już nad ranem wszyscy aresztowani wyszli na wolność. Blokada na pozostałych odcinkach nadal jest aktualna.

Przy tym dziś nabrała mocy prawnej uchwała ukraińskiego rządu w sprawie trybu przemieszczenia towarów przez linię podziału w Donbasie. Zezwala ona na przewożenie w obu kierunkach żywności, leków, a także wszystkiego, co niezbędne jest dla funkcjonowania hut metali, kopalni węgla i spółek energetycznych. Czyli chodzi o te właśnie ładunki, jakich nie przepuszczają ekstremiści.

Jeden z zatrzymanych opowiedział wczoraj, że uczestnicy blokady dostają dziennie po 400 hrywien, co stanowi równowartość około 15 dolarów.

O rozpoczęciu blokady republik Donbasu, które proklamowały swoją niepodległość, kombatanci „batalionów ochotniczych" poinformowali 26 grudnia 2016 roku. Najpierw inicjatorzy blokady wyjaśniali swoje poczynania, powołując się na dążenie do jak najszybszego wyzwolenia wziętych do niewoli uczestników tak zwanej ATO — czyli operacji antyterrorystycznej, znajdujących się na terytoriach republik Donieckiej i Ługańskiej. Później lista ich żądań została rozszerzona.

Administracja prezydenta oraz rząd Ukrainy również wcześniej niejednokrotnie krytykowali tę samowolną blokadę, wyrządzającą szkody gospodarcze, finansowe i polityczne Ukrainie. Równocześnie władze jawnie nie mają żadnych możliwości ani do zmuszenia, ani też do przekonania uczestników blokady do zaniechania ich działań.

Lider partii „Wielka Ojczyzna" Nikołaj Starikow uważa, że handlowa blokada Donbasu, zorganizowana przez siły tak zwanych „aktywistów" ukraińskich, jest oznaką korozji państwowości ukraińskiej.

„W lutym 2014 roku doszło do najstraszniejszej sytuacji, jaka może spotkać państwo: pozbawiono je monopolu na przemoc. Teraz ta przemoc na terytorium państwa, nazywanego Ukrainą, jest uprawiana przez każdego chętnego. Jeśli zechcemy, zablokujemy drogę. Jeśli zechcemy — zablokujemy budynek administracji prezydenta. Czy też tereny, które nie znajdują się pod naszą kontrolą. Każdy, kto chce, robi, co chce. Prowadzi to do zniszczenia państwa, który to proces da się zatrzymać za pomocą tylko jednego sposobu: jeśli zostanie wznowiony monopol państwa na przemoc" — zakłada Nikołaj Starikow.

Aktualne poczynania „aktywistów" są spowodowane bezczynnością i biernością Kijowa, w tym także tym, że ukraińskie władze nie zrobiły niczego w celu wykonania porozumień mińskich — uważa Nikołaj Starikow.

Jeśli sięgniemy po porozumienia mińskie, aby sprawdzić, który punkt został zrealizowany przez Kijów, dowiemy się ze zdziwieniem, że żaden. Nawet ten najprostszy — wymiana wszystkich jeńców na wszystkich — dotychczas nie może być wykonany z jakichś absolutnie niezrozumiałych dla mnie powodów w wyniku hamowania tego procesu przez władze kijowskie. To, co dzieje się obecnie na Ukrainie, nazywa się chaos — powiedział Nikołaj Starikow.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Wielka Brytania żegna się z Europą
Rosyjscy uczeni uchylili rąbka tajemnicy związanej z pochodzeniem Scytów
Turcja zawiesiła wszystkie loty dyplomatyczne z Holandii
Most Krymski
Janusz Korwin-Mikke ukarany za obraźliwe słowa o kobietach
Tagi:
blokada, Donbas, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz