09:51 23 Kwiecień 2017
Na żywo
    Ambasador Rosji przy NATO Aleksander Gruszko

    Zamrożenie stosunków Rosja-NATO było bezproduktywne

    © AFP 2017/ John Thys
    Opinie
    Krótki link
    0 345170

    Walka z terroryzmem była jednym z kluczowych obszarów działalności Rady NATO-Rosja. - Obecnie Pakt Północnoatlantycki doszedł do wniosku, że całkowite zamrożenie stosunków z Rosją było bezproduktywne – powiedział ambasador Rosji przy NATO Aleksander Gruszko w rozmowie z radiem Sputnik. Zapraszamy do lektury fragmentów wywiadu.

    Spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa i kanclerz Niemiec Angeli Merkel w Waszyngtonie, 17 marca 2017 roku.
    © REUTERS/ Jonathan Ernst
    — W ubiegłym roku odbyły się trzy posiedzenia Rady NATO-Rosja po długiej przerwie. MSZ Rosji wielokrotnie podkreślało, że jest gotowe do kontynuowania dialogu z sojuszem, m.in. w sferze wojskowej, ale na równoprawnych zasadach. Czy Pana zdaniem sojusz jest gotowy na taką współpracę?

    — Ostatnio otrzymujemy coraz więcej sygnałów, że sojusz chciałby wznowić dialog i, oczywiście, fakt, że w ubiegłym roku odbyły się trzy posiedzenia Rady NATO-Rosja po dwuletniej przerwie świadczy o tym, że sam sojusz doszedł do wniosku, że całkowite zamrożenie stosunków z Rosją było bezproduktywne. Jednocześnie prowadzenie dialogu jest bardzo ważne. Tym bardziej, że chodzi o dwa największe czynniki wojskowo-polityczne w Europie. Mam na myśli nasz kraj i sojusz — od panujących między nimi relacji zależy jakość bezpieczeństwa europejskiego, i nie tylko europejskiego. Tymczasem ważniejsze od dialogu dla samego dialogu — niech i ważnego — jest, aby ten dialog przyniósł konkretne rezultaty. Walka z terroryzmem była jednym z kluczowych obszarów działalności Rady NATO-Rosja. Niestety dziś nie ma oznak tego, aby NATO było gotowe odstąpić od wcześniej podjętej decyzji o całkowitym zamrożeniu współpracy z Rosją.

    — Zauważył Pan, że pojawiają się sygnały ze strony NATO odnośnie konieczności wznowienia współpracy. Ale w tym samym czasie napływają sygnały innego rodzaju. Ostatnio NATO przeprowadza aktywne ćwiczenia u granic Rosji, w krajach bałtyckich potrojono siły szybkiego reagowania. Jak bardzo jest to poważne zagrożenie dla Rosji?

    — Jest to poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji, bo chodzi nie tylko o decyzje polityczne, które podjęto w Warszawie i które w zasadzie przekształciły natowską politykę wobec Rosji w politykę powstrzymywania. Czyli faktycznie NATO przechodzi do systemu bezpieczeństwa z czasów zimnej wojny i próbuje rozmawiać z Rosją z pozycji siły, co nie przyniesie żadnego efektu, a doprowadzi jedynie do przeciwnych rezultatów. Ale najważniejsze jest to, że teraz ta polityka nabiera kształtów planowania wojskowego. Jednocześnie sojusz bardzo ostro reaguje, np. gdy mowa jest o rozmieszczeniu Iskanderów w Kaliningradzie. Jednak sojusz nie ma oporów co do rozmieszczania globalnego systemu obrony powietrznej w Rumunii, w Polsce. Dlaczego tak reaguje, pomimo siły militarnej, z jaką porusza się po Europie Wschodniej.

    Tutaj odpowiedź jest bardzo prosta. Sojusz ogłosił, że przechodzi na politykę powstrzymywania Rosji. W tym celu potrzebne są wszelkie straszaki, które pokażą „demoniczny” obraz naszego kraju. Stąd ogromna ilość materiałów, wycieków do prasy dotyczących tego, że Rosja może dosłownie w ciągu kilku godzin podbić kraje bałtyckie. Tymczasem nikt nie zastanawia się nad pytanie: po co to robić? W rzeczywistości, jeśli wrócimy do związków przyczynowo skutkowych, Rosja pozostaje na miejscu, a NATO przesuwa swoje granice w kierunku Rosji, m.in. do strefy zasięgu naszej broni i teraz biją na alarm, że pewna część natowskiego terytorium znalazła się w obszarze zagrożenia. To po pierwsze. Po drugie, nie zachodzi nic dramatycznego, bo dawno ogłoszono, że nasze jednostki rakietowe będą przezbrajać się na Iskandery. Proces modernizacji sił zbrojnych odbywa się we wszystkich krajach, głównie państwa NATO realizują obecnie program zamówień amerykańskich samolotów F-35. Polska poinformowała o planach zakupu amerykańskich pocisków manewrujących bazowania naziemnego. Dlatego podkreślam, że są to próby demonizowania Rosji, w której Iskandery wykorzystywane są jako jeden ze straszaków.

    — W tym roku Czarnogóra być może stanie się oficjalnym członkiem NATO. Jak bardzo NATO dąży obecnie do rozszerzenia? Czy wypowiedzi na temat Ukrainy i Gruzji mają drażnić Rosją? Na ile realne są te plany?

    — Jest to polityka otwartych drzwi, która pojawiła się w wyniku decyzji administracji Billa Clintona i którą wielu politologów uznało za największy błąd, za strategiczny błąd administracji Stanów Zjednoczonych w XX wieku. Jest to czysto geopolityczny projekt i próby wciągnięcia Czarnogóry nie są niczym innym, jak dążeniem do pokazania, że ta polityka otwartych drzwi funkcjonuje. Choć widzę, że dziś coraz więcej głosów zadaje sobie pytanie o „zwiększoną wartości” w wyniku wstąpienia Czarnogóry do sojuszu. W jaki sposób może ona zwiększyć bezpieczeństwo krajów NATO? Jak mogą to odczuć? Czego można oczekiwać od kraju, którego budżet wojskowy, według mnie, wynosi 8 milionów, a siły zbrojne liczą 2 tysiące (żołnierzy)? Jest to czysta geopolityka. Niestety ta geopolityka ma na celu, aby własne interesy geopolityczne – w rozumieniu NATO – miały nadrzędne znaczenie nad ogólnoeuropejskimi.

    Paszport obywatela Ukrainy
    © Fotolia/ Rh2010
    Każdy rozumie, że obecnie polityka otwartych drzwi całkowicie się wyeksploatowała. Nie tylko nie zatarła, nie wyeliminowała linii podziału w Europie, a pogłębiła je. I, jeśli mówimy o naszym kraju, te linie podziału przesuwają się coraz bliżej nas.  Stosunki ze wszystkimi wschodnioeuropejskimi krajami, które przystąpiły do NATO, z tego powodu nie poprawiły się, choć próbowano nas przekonać, że jak tylko staną się członkami NATO, natychmiast sytuacja poprawi się jakościowo. Ale widzimy, że wręcz przeciwnie – dziś w NATO wiodą prym tzw. przyfrontowa państwa, które twierdzą, że znajdują się na linii ognia, że trzeba ich bronić. Pod tym względem NATO obecnie proponuje nam konfrontacyjny program, który w żaden sposób nie odpowiada ani potrzebom bezpieczeństwa, ani długofalowym interesom Europy.

    Jednak dziś widzimy, że choć z trudem, ale to, co broniliśmy w ciągu tych wielu lat jako główne zasady naszej polityki zagranicznej, zaczyna przynosić efekty. To, co osiągnęliśmy w ostatnich latach, m.in. traktat o broni strategicznej z USA, decyzje ws. irańskiego programu jądrowego, rozwiązanie problemów związanych z bronią chemiczną w Syrii – wszystko to pokazało, że społeczność międzynarodowa ma potencjał  do współpracy wówczas, gdy uczestnicy takiej współpracy pracują razem, gdy kieruje nimi wspólny cel, szanują siebie wzajemnie, gdy odkładają na bok własne geopolityczne interesy, gdy twardo dążą do celu, który uzgodnili i sformułowali.

    Zobacz również:

    PiS sam najbardziej pracuje na to, aby społeczeństwo się zbuntowało
    Orzeł zamiast trójzębu
    Rosyjskie MSZ żąda od Izraela wyjaśnień ws. nalotów w rejonie Palmiry
    Tagi:
    NATO, Aleksander Gruszko, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz