16:52 25 Luty 2021
Opinie
Krótki link
Autor
585
Subskrybuj nas na

W mediach obecnie dużo się pisze i mówi o 60-leciu integracji europejskiej.

Wspominane są początki wspólnoty, zadawane są pytania, dotyczące jej teraźniejszości i przyszłości. Temat ten poruszyła również korespondentka radia Sputnik Irina Czajko w rozmowie z doktorem Cezarym Kalitą, pracownikiem naukowym Instytutu Nauk Społecznych i Bezpieczeństwa Uniwersytetu Przyrodniczo-Humanistycznego w Siedlcach.

- Jakie problemy, z którymi obecnie boryka się Unia Europejska, są najtrudniejsze? Czy to bezpieczeństwo, uchodźcy czy coś jeszcze?

— Generalnym, chyba największym problemem Unii — ale myślę, że on jest troszeczkę przesadzony, szczególnie w polskich mediach — jest problem rozpadu Unii. Owszem są problemy związane chociażby ze wspomnianymi uchodźcami, ale proces ten póki co został przez Turcję w jakiś sposób ograniczony. Kwestia terroryzmu — tego nie unikniemy. Bądźmy sobie szczerzy, to zawsze było. Terroryzm miał różne oblicza. Czasami były to w Europie ruchy, nazwałbym je narodowo-wyzwoleńcze, baskijski czy irlandzki. Zawsze znajdą się szaleńcy, którzy będą chcieli coś pokazać. Owszem, Unia ma wyzwania, ale głównym, zasadniczym  będzie kwestia, jak się integrować. Czy szybciej, wolniej, bardziej i mam wrażenie, że Unia jednak chce silniejszej integracji. I w tym kontekście problem Polski polega na tym, czy nie będziemy przypadkiem hamulcowym.

Niektórzy mówią: integracja, czyli na poziomie, na przykład, bezpieczeństwa. Pomysł wspólnej armii jest średnim pomysłem i wymaga bardzo silnej centralizacji. A z drugiej strony dużo się mówi o państwach narodowych. A tego nie da się połączyć. Jedno jest jasne: Europa musi się integrować, bo dzisiaj mamy do czynienia z dużymi podmiotami. Rozdrobnione podmioty w porównaniu z dużymi nie mają szans, nie mają dziś znaczenia. Integracja zawsze jest rozwojem. Myślę, że te kraje, które inicjowały Unię, będą chciały dążyć do większej integracji. Krótko mówiąc, to nie jest tak, używając metafory, że wsiadamy do pociągu do pierwszej, drugiej czy trzeciej klasy. Tu chodzi o to, że możemy nie wsiąść do pociągu, który odjeżdża, a następny przyjedzie później, czy też o wiele, wiele później. Stąd nie do końca rozumiem politykę obecnego polskiego rządu, który w zasadzie skazuje się na to, że zostajemy na tym dworcu, stoimy i można się pocieszać, że lepiej późno niż wcale.  Obawiam się, że to powiedzenie dobrze oddaje istotę dzisiejszej naszej sytuacji. Niestety.

- Szef Komisji Europejskiej  Jean-Claude Juncker powiedział: „Jestem pewien, że mimo wszystko Unia Europejska przetrwa co najmniej kolejnych 60 lat". On jest przekonany, że po Brexicie żaden inny kraj nie wyjdzie ze Wspólnoty. I stwierdził: " Pozostałe państwa członkowskie ponownie się w sobie zakochają i odnowią śluby z Unią Europejską." To bardzo romantyczna i optymistyczna wypowiedź!

Chłopiec gra na dudach w Szkocji
© REUTERS / Russell Cheyne
- To jest na takiej zasadzie, jak miłość z rozsądku. Może teraz mamy do czynienia z drugą falą miłości. Proszę zwrócić uwagę, że Brytyjczycy zawsze byli  trochę dziwni w tej Unii. Nigdy Wielka Brytania do tej Unii się nie paliła. Zawsze uważali się za swoiste mocarstwo i lubili taki swoisty izolacjonizm. Stąd ich odejście może to taki ciężar, który spadł z serca Unii Europejskiej. Mamy bardzo dużo Polaków w UE i jest to bardzo duży problem, co będzie się z nimi działo. To rzeczywiście wywołało poważne zamieszanie. Jednak to było nieuniknione.

- Jaka jest Pana wizja relacji UE z Rosją? Czy zachowa się status quo z sankcjami i embargiem?

- Tu mamy konflikt związany z Ukrainą. Mamy taki stan zawieszenia i nie bardzo wiemy, jak to rozwiązać. Ja osobiście nie wierzę, że Krym jest ukraiński. Nie, w tej kwestii, mówiąc kolokwialnie, jest już pozamiatane. Pozostaje nieprzyjemna sytuacja związana z Donbasem. Wszystkim to ciąży, Unii Europejskiej tak samo. Przecież Rosja jest poważnym graczem. Mamy poważne wyzwania. Trzeba iść do przodu. Nie ma możliwości pozostawienia Rosji gdzieś tam na uboczu. To jest niemożliwe. To wszystko musi się złożyć w całość i to w całość funkcjonalną. W Unii Europejskiej pragmatyzm jest duży. To widać na przykładzie polityków zachodnich. Co prawda u polskich polityków tego pragmatyzmu jest mniej, ale my jesteśmy ze sobą stosunkowo blisko emocjonalnie związani. Kłótnie w rodzinie zawsze są chyba największe, a Słowianie mieli zawsze taką dziwną tendencję przetargów. Kto ma przewodzić? To odwieczny problem — czy Zachodni Słowianie, czy Wschodni. Dobrze by było, żeby w ciągu najbliższego roku to się wyklarowało. Powtórzę jeszcze raz — mamy stan zawieszenia, który jest niewygodny dla wszystkich.  Ten okres trwa zbyt długo, jest mało komfortowy. Potrzebujemy dokonania jakiegoś przełomu w tej sprawie. Pragmatyzm nakazuje, żebyśmy ze sobą współpracowali, a nie boczyli się na siebie. Procesy, które się odbywają na świecie, biegną zbyt gwałtownie do przodu, żebyśmy tracili czas na takie boczenie się na siebie.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

UE skazała się na wieczne sankcje
Dotacje płyną na Wschód: UE zapłaci działaczom społecznym w Chinach za nowe ustawy
Minister ds. Brexitu: Proces wyjścia z UE rozpocznie się do końca marca
Tagi:
Unia Europejska, Jean-Claude Juncker, Rosja, Ukraina, Polska, UE
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz