17:42 28 Czerwiec 2017
Warszawa+ 26°C
Moskwa+ 22°C
Na żywo
    Inscenizacja do fejka o Aleppo

    Co jest gorsze: fejki czy kontrola korporacji nad informacją?

    © Zdjęcie: Facebook / MoiEgy
    Opinie
    Krótki link
    10398140

    Psycholog Robert Epstein z American Institute of Behavioral Research and Technology w rozmowie ze Sputnikiem podzielił się zdaniem, że wysiłki Google, Facebooka i innych korporacji mające na celu powstrzymywanie fałszywych wiadomości (tzw. fejków) są bardziej szkodliwe niż fejki same w sobie.

    Logo korporacji Google
    © AP Photo/ Jens Meyer
    „Ostatnio uczestniczyłem w całodniowych warsztatach poświęconych fejkom w jednej z najlepszych szkół prawniczych w USA. Pod koniec dnia wszyscy zgromadzeni tam eksperci, a wśród nich m.in. przedstawiciele Google, Microsoft, New York Times, Buzzfeed, nie mogli zgodzić się nawet co do samego pojęcia fake news.

    Czy historia jest fałszywą tylko dlatego, że interpretuje pewne rzeczy w zły sposób? Ile nieprawdy ma zawierać, żeby nazwać ją zmyśloną? 20% tego, o czym opowiada? 50%?

    Czy wiadomość podawana przez serwis informacyjny (taki jak Sputnik) powiązany z nielubianym rządem (czyli Rosją) jest rzetelna czy zmyślona? Czy informacja jest fejkiem tylko dlatego, że przedstawiona jest z innej perspektywy politycznej? Jeśli tak, to czy wiele wiadomości wypuszczanych przez Fox News i New York Times nie mogłoby być uznanych za fejki?

    Moim zdaniem fejki nie są, generalnie mówiąc, poważnym ciosem dla demokracji; z dwóch powodów:

    Po pierwsze, zmyślone wiadomości są czymś niskim. Tak samo jak billboardy czy reklamy telewizyjne — z których wiele również zawiera fałszywe twierdzenia. Za każdego fejka, jakiego zrobisz na mój temat, ja mogę zrobić dwa na twój. Tempo rozprzestrzeniania się wiadomości samo w sobie nie jest problemem. Błyskawiczny obieg funkcjonuje dla wszystkich partii; nie faworyzuje żadnej z nich.

    Błędnie zwykliśmy wierzyć, że błyskawiczny obieg informacji to nowe zjawisko, możliwe w dzisiejszych czasach za sprawą rozwoju Internetu. Tak naprawdę plotki, zmyślone informacje czy słuchy o głośnych wydarzeniach rozprzestrzeniały się błyskawicznie już wcześniej, jak np. wiadomość o krachu na Wall Street w 1929 roku czy zabójstwie Johna F. Kennedy'ego w 1963 roku.

    Po drugie, fejki to widzialne źródła wpływu. Możesz zobaczyć historię przed sobą dokładnie tak, jak widzisz gazetę, billboard czy reklamę telewizyjną. Widzialne źródła wpływu oddziałują na ludzi w całkiem przewidywalny sposób: człowiek skupia się na tym, co odpowiada jego pragnieniom i przekonaniom, jednocześnie ignorując albo odrzucając całą resztę.

    O wiele bardziej niebezpieczne są nowe środki wpływów, których ludzie nie widzą. Odkryłem i zbadałem nowe elementy, które wpływają na ludzi „online", takie jak SEME (Search Manipulation Effect) i SSE (Search Suggestion Effect) — które są zupełnie niewidoczne dla większości ludzi — instrumenty wpływu niemające precedensu w historii ludzkości.

    Pierwszy z nich — błyskawiczne sugestie wyszukiwania — na który napotykasz, kiedy zaczynasz wpisywać hasło w wyszukiwarkę Google, może mieć ogromny wpływ na ludzkie opinie, to, co kupują, i na kogo głosują. Te instrumenty wpływu to co innego niż billboardy czy fejki, bo wirtualnie nikt nie może dostrzec upodobań, i kiedy człowiek nie widzi źródła wpływu, to trwa w błędnym przekonaniu, że dokonuje własnego wyboru.

    Wiadomości fejki są niepokojące: mogą wpływać na setki, tysiące, czy nawet miliony ludzi dziennie. Ale preferencje w wynikach wyszukiwania i podpowiedzi oddziałują na biliony ludzi każdego dnia — bez ich wiedzy.

    Przez to, że fejki są jednocześnie widzialne i niskie, nie uważam ich za poważny powód do obaw. Co mnie przeraża, to to, że pazerne korporacje jak Google czy Facebook będą decydowały, czym jest fejk.

    Google i Facebook nie są odpowiedzialne za nic, co Wam pokazują, bo to nie one tworzą treści — one tylko pośredniczą, nie publikują.

    Jako człowiek, który większą część swojego życia spędził jako programista, mogę zagwarantować Wam, że każdy system algorytmiczny stworzony do anulowania fałszywych wiadomości nieuchronnie będzie produkował „fałszywie pozytywne informacje" (false positives). Kiedy niebezpieczeństwo wyeliminowania prawdziwych wiadomości przeważy nad niebezpieczeństwem płynącym z przyzwolenia na istnienie fałszywych?

    Jeśli Twój algorytm poprawnie zidentyfikuje i wyeliminuje fejka (i mówię to z przymrużeniem oka, bo nawet nie potrafimy zdefiniować, czym on jest), to nazywane jest to prawdziwie pozytywną informacją — poprawną identyfikacją tego, czego szukasz.

    Ale co jeśli przez pomyłkę zidentyfikujesz prawdziwą historię jako fałszywą? To nazywa się informacją fałszywie pozytywną i z punktu widzenia porządku publicznego jest to katastrofa, porównywalna do wyniku fałszywie pozytywnego w teście na raka. Powiedziałeś publicznie — być może całemu światu — że prawdziwa informacja jest fałszywa; może nawet została usunięta z obiegu, więc może nawet nie ujrzała światła dziennego.

    Fejki są uciążliwe, niewątpliwie — zawsze były i będą. Ale pozwalanie wielkim, nieposkromionym korporacjom na zarządzanie fejkami — innymi słowy, na zarządzenie naszymi informacjami — jest o wiele bardziej niebezpieczne niż fejki same w sobie.

    Zobacz również:

    Merkel wezwała Trumpa do współpracy z Rosją ws. Syrii
    Fillon uznał za główne zadanie Paryża zapobiegnięcie konfliktowi między USA a Rosją
    Tillerson proponuje Rosji wybór: USA lub Asad
    O pustych oskarżeniach Zachodu pod adresem Asada
    Putin o oskarżeniu syryjskich władz o użycie broni chemicznej: Ale nuda, dziewczyny
    Tagi:
    informacja, fejkowe wiadomości, internet, Microsoft, Facebook, Google, Sputnik
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz