11:29 20 Wrzesień 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 12°C
Na żywo
    Amerykańscy żołnierze

    Amerykańscy boys już się „bawią" na Dolnym Śląsku

    © AFP 2017/ Vano Shlamov
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    363499884

    W czwartek, 13 kwietnia ( oby ta data nie była feralną) w Orzyszu odbyło się uroczyste powitanie żołnierzy Batalionowej Grupy Bojowej NATO z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy i ministra Antoniego Macierewicza.

    Amerykańscy żołnierze czekają na helikopter
    © REUTERS/ Erik De Castro/Files
    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politykiem i publicystą, byłym posłem na Sejm Mariuszem Olszewskim.

     — Przemawiając do zgromadzonych Duda powiedział: "Bardzo się cieszę, że mogę być w tym historycznym dla Polski momencie. Na ten moment czekały pokolenia Polaków. Marzyły i poniosły ofiary." Czy to nie przesada o tych marzeniach? Przecież ci boys, co zadomowili się już w Polsce, nie są bezgrzeszni. Ich „wyczyny" na Dolnym Śląsku zbulwersowały opinię publiczną.

    — Zapewniam, że przez dziesiątki lat Polacy naprawdę nie marzyli o tym, żeby jakiekolwiek obce wojska gościć, czy też zapraszać na swoje terytorium. Polacy przez lata marzyli o suwerennym niepodległym kraju, który będzie mógł w pokoju rozwijać się gospodarczo. To są prawdziwe marzenia Polaków. Żaden Polak, jeżeli tylko zna swoją historię, nigdy nie ośmieli się powiedzieć, że ściąganie obcych wojsk, zakładanie obcych baz na terytorium suwerennego kraju przyczyni się w krótszej czy dalszej perspektywie do pogłębienia niepodległości i suwerenności państwa. Taka jest moja opinia.

    Wracając do tematu zachowania wojsk amerykański. Każdy, kto odważa się, aby zapraszać obce wojska na swoje terytorium, musi liczyć się ze skutkami ubocznymi. Niestety, tak się dzieje w Japonii, Niemczech we Włoszech. To są po prostu „ normalne" efekty obecności młodych żołnierzy, którzy od czasu do czasu wychodzą na przepustki, bo to jest rzeczą normalną.

    Ale mnie by interesowało coś zupełnie innego, bo opinia publiczna w Polsce nie jest informowana, na jakich zasadach wojska amerykańskie tu przebywają. Co się dzieje wtedy, kiedy jest jakiś konflikt prawny między obywatelami Polski a obywatelami USA? Chciałbym, żeby opinia publiczna była poinformowana, na jakich zasadach to się odbywa. Jakie są relacje gospodarcze, czy my płacimy za nich, czy partycypujemy w ich obecności? Jak informują media, organizacja przez Polskę szczytu NATO pochłonęła 178 milionów złotych. To nie są kwoty, które są kwotami adekwatnymi do tego, czym Polska dysponuje w swoim budżecie i na jakie rzeczy mogłaby poświęcać. Mamy o wiele większe wydatki.

     — Batalion widocznie to nie kres polskich ambicji związanych ze wzmocnieniem wschodniej flanki Sojuszu, skoro sekretarz Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch uważa, że obecność wojsk NATO w Polsce musi być stała i to nie licząc się z możliwą reakcją ze strony sąsiadów, a szczególnie Rosji, i to reakcji symetrycznej. I tak w koło Macieju?

    — Myślę, że ta retoryka będzie jeszcze jakiś czas występowała, natomiast dla mnie jest ważne to, co Waszyngton postanowi. Już wiemy, że nie jest to obecność stała, lecz rotacyjna. W związku z tym ja podtrzymuje swój pogląd, że to jest tylko i wyłącznie karta przetargowa w pewnej układance geopolitycznej, która się toczy na naszych oczach. Ta obecność rotacyjna oznacza dla Polski nie mniej nie więcej tylko to, że wojska mogą być jednym rozkazem ściągnięte z powrotem do Niemiec czy Stanów Zjednoczonych lub przerzucone na inny front działań wojennych.

    Antoni Macierewicz podczas spotkania z ministrem obrony Łotwy Raimondsem Bergmanisem, Warszawa 14.03.2016
    © AP Photo/ Czarek Sokolowski
    A w tej chwili to, co się dzieje na Pacyfiku, wokół Korei Północnej, wokół Morza Południowochińskiego, jednak sugeruje, że jednak tam będzie plan wojny numer jeden. Wszystko inne, moim zdaniem, będzie tylko efektem ubocznym lub efektem historycznym, bo ta obecność w pewnym momencie się skończy. Ponadto oceniając rzecz realnie, jeżeli ktoś zajmuje się wojskowością, niech Pan redaktor przyzna, czy 4000 żołnierzy jest w stanie zagrozić Rosji. No chyba nie?

     — W pełni się zgadzam z tym. Ale jeszcze jeden wątek. Antoni Macierewicz na uroczystościach w Orzyszu czuł się bardzo dobrze, chociaż coraz więcej jest pytań o przyszłość tego polityka. Mamy nam myśli skandal z Misiewiczem i „tsunami", które zmiotło z wojska dziesiątki generałów i pułkowników. Czy ominie go gniew Jarosława Z Kaczyńskiego?

    Jarosław Kaczyński
    © AP Photo/ Czarek Sokolowski
     — Sądzę, że wiele rzeczy, które Pan opisał, które w Polsce dzieją się, są to rzeczy polityczne, skierowane na odbiorcę wewnętrznego. Ta retoryka wojenna, retoryka zastraszania czy wzbudzania międzysąsiedzkich waśni, zawiści, odgrzewania pewnych rzeczy mają utwierdzać przeciętnego Polaka w tym, że jest źle, że mamy jakieś sprawy do załatwienia, i to może się skończyć wojną, interwencją. To wszystko jest tylko i wyłącznie używane przez polityków celem gromadzenia elektoratu i trzymania tego elektoratu w pewnych ramach. Nazywałbym to ramami organizacyjnymi do wyborów, które za chwilę w Polsce będą — za rok wybory samorządowe, potem kolejne do parlamentu i prezydenta.

    Kiedyś ta retoryka się skończy, bo podział między PiS-em a Platformą był na rękę jednej i drugiej strony. Tymczasem Polacy, którzy mają prawo głosu w wyborach, niekoniecznie odnajdują w tych dwóch partiach swoje preferencje wyborcze i ten obraz Polski, który jest w ich sercach. W związku z tym wypowiedzi pana ministra obrony czy polityków opozycyjnych nie interpretowałbym jako te, które opisują realną sytuację na arenie międzynarodowej. Raczej odwzorowywałbym na stosunki wewnątrzpolityczne, walki o elektorat, o utrzymanie władzy, bądź też zdobycie władzy.

    Zobacz również:

    Zacharowa: Podejmowane przez Polskę próby upolityczniania historii są kontrproduktywne
    W czasie deszczu dzieci się nudzą...
    Błaszczak buduje obozy dla uchodźców
    Tagi:
    Andrzej Duda, USA, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz