Na żywo
    Szpiegostwo

    PiS ma kreta? Kim jest Aleksander Ścios?

    © Fotolia/ Serkat Photography
    Opinie
    Krótki link
    Julia Baranowska
    21754280

    Krytykuje rozgrywki polityczne wewnątrz PiS. Broni Antoniego Macierewicza, rozpracowuje intrygi Prezesa. Dziennikarze upierają się, że „Aleksander Ścios" to Mariusz Marasek, szef Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO. Marasek zaprzecza. Kto mówi prawdę?

    Ostatnio „Aleksander Ścios" komentuje rzeczywistość na Twitterze, ale ma też popularne blogi na portalach Salon24 i „Gazecie Polskiej". Jego ostatni blog to „Bez Dekretu". Już w 2014 roku prawicowi blogerzy ze środowiska „Salonu" ustalili, że Ścios nie istnieje, to wirtualna tożsamość. W 2016 ich wnioski potwierdzili dziennikarze tygodnika „NIE", sprawę badali też redaktor „Gazety Wyborczej" Wojciech Czuchnowski, a także słowacki dziennikarz Tomas Forro. Wszystkie tropy prowadziły do Mariusza Maraska, bliskiego współpracownika Antoniego Macierewicza.

    Marasek nie zabierał wcześniej głosu na ten temat, a informacja o tym, jakoby to on miał być „Ściosem", krążyły po mediach jako pewnik. Postać blogera to ktoś związany z wojskowością, sympatyzujący z Macierewiczem i znający układy w PiS od wewnątrz, nie tylko zwykły obserwator. Wszystkie tropy wskazywały właśnie na Maraska. Komentarze „Ściosa" na Twitterze robiły się coraz bardziej zjadliwe:

    Ośrodki propagandy zdobyły kolejne potwierdzenie — wystarczy poszczekać i wymyślić kilka bredni, by zmusić J.Kaczyńskiego do reakcji"; „J.Kaczyński i jego partyjne pismaki wiedzą — nie ma żadnej «sprawy Misiewicza». Jest «esbecki gambit» i łajdacka gra na dymisję Antoniego Macierewicza. To ewidentnie komentarze kogoś, kto w tym konflikcie stoi po stronie szafa MON, a jednocześnie doskonale orientuje się, co dzieje się wewnątrz partii.

    Jarosław Kaczyński
    © REUTERS/ Pawel Kopczynski
    Marasek dopiero wczoraj wydał oświadczenie: „W związku z pojawiającymi się artykułami w prasie oraz na portalach internetowych zawierającymi nieprawdziwe treści informuję, że zamieszczone w internecie teksty podpisywane przez blogera posługującego się pseudonimem Aleksander Ścios nie są mojego autorstwa. Nie identyfikuję się z tekstami osoby używającej tego pseudonimu. Jednocześnie pragnę podkreślić, że w związku z naruszeniem moich dóbr osobistych wystąpię na drogę sądową".

    Antoni Macierewicz podczas spotkania z ministrem obrony Łotwy Raimondsem Bergmanisem, Warszawa 14.03.2016
    © AP Photo/ Czarek Sokolowski
    Dziennikarze jednak nie dają za wygraną. Zadają kolejne pytania: dlaczego Marasek dopiero teraz zaprzecza? Dlaczego nie odniósł się do plotek od razu po tym, kiedy się pojawiły? I podają możliwą odpowiedź: ponieważ Marasek, wcześniej poseł i członek Sejmowej Komisji Obrony, pod koniec 2016 został szefem Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu NATO. Pierwotnie, po „nocnej akcji" miał nim zostać Bartłomiej Misiewicz, ale (pech!) znów zabrakło mu kwalifikacji. Dziennikarze sugerują, że Marasek nie chce być teraz kojarzony ze Ściosem, boi się odpowiedzieć za krytykę Prezesa, ponieważ notowania Macierewicza w PiS słabną.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Żona radnego PiS: mąż znęcał się nade mną
    To stypa? Nie, to „jajeczko" w PiS!
    Zwyczajne frajerstwo PiS
    „PiS blokuje zakaz propagowania banderyzmu!"
    Wyleciał z PiS za... rolę w pornosie
    Tagi:
    sieci społecznościowe, Prawo i Sprawiedliwość, Bartłomiej Misiewicz, Antoni Macierewicz, Jarosław Kaczyński, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz