13:25 21 Październik 2020
Opinie
Krótki link
Autor
10158
Subskrybuj nas na

Sojusz Lewicy Demokratycznej, partia, która jeszcze do niedawna stanowiła realną opozycję wobec duetu PiS-PO, pokazuje, że nie należy jej traktować poważnie. Przewodniczący struktur z Łodzi zaproponował, że „przygarnie" Bartłomieja Misiewicza.

Antoni Macierewicz podczas spotkania z ministrem obrony Łotwy Raimondsem Bergmanisem, Warszawa 14.03.2016
© AP Photo / Czarek Sokolowski
Zamiast skupiać się na realnej polityce, która pozwoli partii na powrót do Sejmu, Sojusz się bawi. Koncentruje się na ironicznych wypowiedziach i medialnych akcjach bez znaczenia. Teraz przewodniczący SLD z Łodzi Tomasz Trela złożył publicznie ofertę pracy Bartłomiejowi Misiewiczowi.

Doceniając deklarowaną przez Pana publicznie chęć zdobywania doświadczenia zawodowego i uczenia się warsztatu, aby «skutecznie pracować dla Polski» oraz mając na uwadze fakt, że obecnie jest Pan pozbawiony tak pracy jak i szansy na posadę odpowiadającą Pańskim, jak sądzimy, aspiracjom, mamy propozycję — napisali działacze SLD w liście otwartym. Misiewicz miałby znaleźć posadę „w nowym zespole, którego zadaniem będą szeroko rozumiane kontakty z mediami".

Niedźwiedź polarny pływa w berlińskim zoo
© AFP 2020 / DPA /TIM BRAKEMEIER
To oczywiste, że akcja miała na celu ośmieszyć Misiewicza i przywrócić właściwe proporcje. 27-latek bez większego doświadczenia i bez ukończonych studiów wyższych nie powinien zajmować żadnych kierowniczych stanowisk, zwłaszcza w dziedzinie obronności, to jasne. Jednak cała akcja SLD każe zadać pytania o to, co konstruktywnego lub choćby wartego zapamiętania partia pod przewodnictwem Włodzimierza Czarzastego zrobiła w ostatnim roku.

„Jako władze Sojuszu Lewicy Demokratycznej w Łodzi chętnie zatrudnimy Pana w nowym zespole, którego zadaniem będą szeroko rozumiane kontakty z mediami, obsługa strony internetowej oraz mediów społecznościowych. Biorąc pod uwagę Pańskie — niewielkie, ale jednak — doświadczenie zdobyte podczas pracy w charakterze rzecznika prasowego Ministerstwa Obrony Narodowej myślimy, że naszą ofertę kierujemy do właściwej osoby. Tak forma zatrudnienia, zakres Pańskich obowiązków, jak i wysokość pensji pozostają do uzgodnienia, jesteśmy gotowi do negocjacji. Choć, nie ukrywamy, że raczej nie będziemy w stanie zaoferować Panu kwot porównywalnych z tymi w administracji rządowej, ale nie sądzimy, by dla tak ambitnego młodego człowieka wysokość wynagrodzenia była kluczowa" — dodali z przekąsem w swojej „ofercie" Tomasz Trela i Małgorzata Moskwa-Wodnicka.

Czy „Miś" z oferty lewicy skorzysta, nie wiadomo. Po posiedzeniu dedykowanej mu komisji, zwołanej przez Jarosława Kaczyńskiego, zrezygnował z członkostwa w PiS. Może czas zmienić partyjne barwy?

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Polska chora na Rosję
IPN zdradził polskich szpiegów. Są na widelcu
Polska wojna na słowa
A Google wie: Wszystkie grzechy PO i PiS
PiS ma kreta? Kim jest Aleksander Ścios?
Żona radnego PiS: mąż znęcał się nade mną
To stypa? Nie, to „jajeczko" w PiS!
Tagi:
praca w Polsce, praca, Prawo i Sprawiedliwość, SLD, Bartłomiej Misiewicz, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz