19:11 30 Listopad 2020
Opinie
Krótki link
2182
Subskrybuj nas na

Czy dziennikarstwo, jakie dotąd znaliśmy, jest zagrożone wymarciem? Szwajcarski dziennikarz Roman Berger opowiada o zagrożeniu dla zrównoważonego opisania wydarzeń, opartego na faktach.

Były korespondent  „Tages-Anzeiger“ w Moskwie i w Waszyngtonie Roman Berger doskonale zna problemy, z którymi można się zetknąć pracując za granicą. Dla wysokiej jakości opisania wydarzeń trzeba mieć dużą ilość korespondentów na miejscu, którzy z kolei powinni znajdować się tam przez dłuższy czas, a nie specjalnie jechać na miejsce, dopiero, kiedy coś się tam dzieje – opowiada Szwajcar. Jednak takie podejście to dziś rzadkość. 

„Jest taki wariant, kiedy korespondenta kierują na miejsce wydarzeń i niczym spadochroniarza zrzucają w rejonie konfliktu. Ale ci dziennikarze „spadochroniarze” nie znają języka, nie znają regionu. Wynikiem tego jest złe naświetlenie zdarzeń” – uważa Berger. 

Jego zdaniem, w przypadku niedawnych konfliktów na przykład, między Gruzją i Rosją, albo obecnego konfliktu na Ukrainie, naświetlenie zdarzeń ucierpiało od tego, że na miejscu nie było korespondentów znających specyfikę danego kraju. 

„Często bywałem na Ukrainie, dobrze widziałem, jak opisuje się wydarzenia. Po rozpoczęciu konfliktu przylatywali dziennikarze, którzy nie mieli pojęcia o kraju (…). Dlatego było wiele dezinformujących relacji”. 

Zachodnia prasa powinna uwzględnić punkt widzenia Moskwy, — mówi Berger, — a największy błąd polega na tym, że tak się nie stało. Zamiast tego wiele zachodnich mediów, nie tylko „Spiegel”, o wszystko oskarżyło Władimira Putina. 

„Pamiętam taki tytuł «Musimy powstrzymać Putina». To spersonalizowane, odnoszące się do Putina nakreślenie wydarzeń było błędem. Poza tym, bardzo rzadko pojawia się inne stanowisko, na przykład, opinie rosyjskich ekspertów, aby dać zrozumieć czytelnikom, że świat z punktu widzenia Moskwy wygląda inaczej”.  

Problemy mediów z aktualnym rozpoznawaniem tendencji i prawidłową ich interpretacją istnieją też z drugiej strony Atlantyku, — uważa Berger. Wiodące gazety, takie jak „New York Times”, „Washington Post” i „Los Angeles Times” do niedawna nie wierzyły w zwycięstwo Donalda Trumpa, które po prostu je zaskoczyło. 

Obiektywnego dziennikarstwa, które zakłada pokazanie różnych perspektyw problemu, w tej chwili w praktyce Stanów Zjednoczonych nie ma. 

„Wcześniej istniała zasada, według której media powinny były dawać słowo obu stronom. Ronald Reagan ją zniósł i teraz, na przykład Fox News może transmitować w świat poglądy, które nie są oparte na faktach” – uważa Berger. 

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Trump: Fejkowe media upadają coraz niżej
MSZ Rosji: zachodnie media milczą na temat wydarzeń w Mosulu
Zachodnie media przypomniały Trumpowi, że był przeciwny bombardowaniu Syrii
Tagi:
fejk, etyka dziennikarska, media, Roman Berger, Szwajcaria
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz