Widgets Magazine
14:08 20 Wrzesień 2019
Kombatanci UPA obchodzą „Dzień Bohaterów” we Lwowie. Przy pomniku Stepana Bandery (centrum Lwowa)

Ukraina: 9 maja - alternatywne zwycięstwo

© Sputnik . Alexander Mazurkevich
Opinie
Krótki link
Autor
2121
Subskrybuj nas na

W ostatnich latach w przededniu 9 maja u ukraińskich nacjonalistów zaczyna się sezonowe pogorszenie. Przy czym z każdym rokiem się pogłębia.

Dziesięć lat temu, za Juszczenki, próbowali tego dnia „pogodzić" weteranów II wojny światowej i kolaboracjonistów z OUN/UPA przy pomocy ideologii banderowskiej. W tamtych czasach pretendowali na 50% Zwycięstwa twierdząc, że oczywiście, bronili ukraińskiej niepodległości przed ZSRR, ale heroicznie walczyli również z Wehrmachtem. 

Co prawda skrupulatni Niemcy nie znaleźli w swoich archiwach śladów nie tylko epickich walk, wygranych (lub chociażby bohatersko przegranych przez UPA), ale w ogóle odnotowanych strat wojskowych III Rzeszy, odniesionych w „bitwach" z ukraińskimi nacjonalistami.

Radzieckie źródła potwierdzają śmierć w walce z UPA tylko jednego „niemieckiego oficera" — „porucznika Paula Wilhelma Sieberta" — radzieckiego zwiadowcy, Bohatera Związku Radzieckiego Nikołaja Iwanowicza Kuzniecowa.

Po przewrocie państwowym, do którego doszło na Ukrainie w lutym 2014 roku, rozmowy o tym, że UPA prowadziła wojnę na dwa fronty, całkowicie ucichły. Już w 2014 roku zamiast Dnia Zwycięstwa 9 maja ukraińska władza zaczęła narzucać narodowi „Dzień Pamięci i Pojednania", obchodzony 8 maja. A w 2017 roku na Ukrainie przyznano, że 9 maja jest dla nacjonalistów klęską.

Na razie co prawda motywują to tym, że bolszewicy okupowali wyzwoloną Europę. Ale biorąc pod uwagę fakt, że w panteonie „bohaterów" ukraińskich silną pozycję zajmują esesowcy 14 Dywizji Waffen SS-Galizien, dywersanci Batalionów „Roland" i „Nachtigall" Abwehry, policjanci Batalionów Ochrony (w tym sformowanych z działaczy Kurenia Bukowińskiego i Kijowskiego OUN), a także osobiście Roman Szuchewycz, który wielokrotnie zdążył się wyróżnić w oczach Niemców, do całkowitego przyznania swoich hitlerowskich korzeni obecnym ukraińskim nacjonalistom zostało naprawdę niewiele.

A niektórzy, jak były premier Jaceniuk, który już w 2015 roku mówił, że Armia Czerwona podczas II wojny światowej okupowała Ukrainę i Niemcy, przyznali to już dawno temu. Najwyraźniej 9 maja 2017 roku ukraińskie władze postanowiły całkowicie zrealizować teorię Jaceniuka i postawić kropkę nad „i".

Najpierw doradca ministra spraw wewnętrznych Ukrainy (i były minister ds. sytuacji nadzwyczajnych) Zorian Szkiriak zaproponował obywatelom, by zrezygnowali 9 maja z tradycyjnych wstążek św. Jerzego, ponieważ mogą one wywołać „logiczną i obiektywnie prawidłową reakcję wśród ukraińskich patriotów i obywateli". Później lider Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Nikołaj Kochaniwski wezwał, by przeprowadzić 9 maja akcję „Śmiertelny Pułk", aby nie dopuścić do „prorosyjskiego sabatu w Kijowie" w Dzień Zwycięstwa. Zdaniem Kochaniwskiego akcja „Nieśmiertelny Pułk" powinna zostać zawieszona, ponieważ bierze swoje źródło w Moskwie.

Można by się zastanowić nad paranoidalnym „kompleksem ofiary", który sprawia, że ukraińskie władze wbrew oczywistym interesom i autorytetowi własnego państwa próbują stanąć w szeregach przegranych i potępionych w Norymberdze zbrodniarzy wojennych, rezygnując ze statusu kraju-zwycięzcy. (…) A jeszcze jakieś pięć lat temu dzisiejsi wrogowie Wielkiego Zwycięstwa również na Ukrainie nosili wstążki św. Jerzego.

Dwadzieścia lat temu najbardziej zaciekli nacjonaliści twierdzili, że nigdy nie można będzie zakwestionować wyczynu narodu radzieckiego i niemożliwa jest rehabilitacja takich figur jak Szuchewycz oraz takich jednostek jak 14 Dywizja Waffen SS-Galizien. Ale krok po kroku dość szybko doszli do tego, że już w Siłach Zbrojnych i w jednostkach MSW Ukrainy symbolika nazistowska nie jest zakazana.

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko
© Zdjęcie : Press Service of the President of the Ukraine/Mikhail Palinchak
Smutny paradoks Ukraińców polega na tym, że Zachód nie traktuje ich jak „swoich" (…). Rosja natomiast w dalszym ciągu uważa ich za naród bardzo blisko spokrewniony z rosyjskim i nie traktuje jako wroga. Sprzeczność między realnym światem a wymyślonym wizerunkiem doprowadza „westernizatorów" do stanu dysonansu poznawczego.

Niemożność całkowitego zerwania z Rosją i bycia prawdziwymi Europejczykami rodzi ideę konieczności zniszczenia nawet nie Rosji, ale wszystkiego, co rosyjskie (stąd popularne wśród ukraińskich nacjonalistów hasło — „Zabij w sobie Rosjanina!").

Likwidacja Rosji, „która w przestępczy sposób uniemożliwia" integrację europejską „wolnych narodów" staje się sensem istnienia.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Kijów: Policja zablokowała biuro „Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów"
Brak reakcji OBWE na zakaz wjazdu na Ukrainę dla dziennikarza „Rossiya segodnya”
Steven Seagal już nie pojedzie na Ukrainę
Ukraińska polityk woła o pomoc w łapaniu rosyjskich propagandzistów
Tagi:
Dzień Zwycięstwa, OUN, UPA, Europa, Rosja, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz