Widgets Magazine
10:16 20 Wrzesień 2019
Macron

Macron to populista, ale nie anty-, lecz prorządowy

© AFP 2019 / Christophe Ena
Opinie
Krótki link
1230
Subskrybuj nas na

Macron to idealnie skonstruowany mechanizm polityczny, zaprogramowany tak, aby odpowiadać na wszelkie pytania i oczarowywać wyborców. Ale w celu przeprowadzenia reform to nie wystarczy, uważa politolog Fiodor Łukjanow.

Druga tura wyborów we Francji zakończyła się bez niespodzianek — Emmanuel Macron łatwo pokonał Marine Le Pen, wywołując wybuch euforii przeciwników „populizmu” po obu stronach Atlantyku, pisze Fiodor Łukjanow w artykule „Liderzy okresu przejściowego” w Rosyjskiej Gazecie.

Według politologa zwycięstwo Macrona jest wynikiem zbiegu dwóch głównych okoliczności.

Po pierwsze, zadziałał efekt mobilizacji przeciwko „gorszemu złu” — Marine Le Pen jest nadal postrzegana przez znaczą część ludności jako koszmar, do którego nie można dopuścić. Więc część głosów Macrona nie jest na niego, lecz przeciwko jego rywalce.

Po drugie, Macron to idealnie skonstruowany mechanizm polityczny, zaprogramowany tak, aby poprawnie odpowiadać na wszelkie pytania i przystosowany do tego, aby ​​oczarować możliwie najszerszy zakres wyborców.

System zadziałał — pisze Łukjanow — ale został on wymyślony do wyborów, a nie do brudnej roboty w kierowaniu krajem znajdującym się w poważnym kryzysie.

Fala populizmu opada i właśnie za tym kryje się główny powód radości, której nie skrywa wielu we Francji, w Europie i Ameryce. Nie będzie nowych Trumpów i brexitów.

— Wyniki głosowania w anglosaskim świecie zmusiły przedstawicieli establishmentu w innych krajach do wybudzenia się z wyniosłej bezczynności i zrozumienia, że o władzę i możliwość prowadzenia swojej polityki trzeba walczyć — pisze Łukjanow.

Według niego mainstreamowi kandydaci w ostatnich wyborach w Austrii, Holandii, Francji nie powtórzyli błędów brytyjskich euroentuzjastów i Hillary Clinton, którzy nie docenili swoich politycznych przeciwników i wypowiadali się o nich „jak o ubogich”.

— Z drugiej strony same w sobie niepowodzenia protestowych sił nie oznaczają zniknięcia problemu. Porażka systemowych partii we Francji nie ulega wątpliwości, zaznacza ekspert.

Zmiana warunków społecznych i zachowania obywateli prowadzi do zmiany w ideologicznym i politycznym paradygmacie. Tak działo się wiele razy w przeszłości. Najbardziej jaskrawym przykładem jest lewy bunt na Zachodzie pod koniec lat 60.

— Macron, a to przyznaje nawet wielu jego zwolenników — jest działaczem populistycznego nurtu, po prostu nie jest anty-, lecz prorządowym populistą. Taka jest odpowiedź establishmentu na powstałe zagrożenie i jest to zupełnie racjonalne, uważa Łukjanow.

Według niego i Macron, i Donald Trump to „liderzy okresu przejściowego”. Sami w sobie raczej nie odniosą sukcesu, ale staną się katalizatorami zmian całej sceny politycznej, co doprowadzi w ciągu kilku lat do pojawienia się na Zachodzie nowych sił politycznych i nowej sytuacji.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Rosyjski ślad w „Macron Leaks”
Emmanuel Macron nowym prezydentem Francji
Ani Macron, ani Le Pen
Dlaczego Macron grozi zniszczeniem UE?
Tagi:
Emmanuel Macron, Francja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz