17:48 24 Wrzesień 2017
Warszawa+ 16°C
Moskwa+ 17°C
Na żywo
    Mateusz Piskorski

    „Agent trzech wywiadów" Mateusz Piskorski

    © Zdjęcie: Igor Stanow
    Opinie
    Krótki link
    Oleg Bondarienko
    7136751341

    „Agent trzech wywiadów" Mateusz Piskorski od roku przebywa w polskim więzieniu. Zarzutów nadal mu nie postawiono. Ślad „rosyjskich szpiegów" na Zachodzie przywołał wspomnienia o czasach stalinowskich.

    OD REDAKCJI. Polski polityk i lider partii "Zmiana" Mateusz Piskorski już rok siedzi w warszawskim areszcie bez oficjalnego przedstawienia zarzutów. Rosyjskie media (w odróżnieniu od polskich) wyrażają głębokie zaniepokojenie losem obywatela Polski, uznając go za więźnia politycznego.

    Redakcja Sputnik Polska zaprasza do zapoznania się z artykułem Olega Bondarienko, dyrektora Fundacji Postępowej Polityki, który ukazał się w jednej z największych rosyjskich gazet "Moskowskij Komsomolec".

    Mateusz Piskorski
    © Zdjęcie: Zmiana
    Mateusz Piskorski
    W ostatnich latach w zachodnim świecie jest modne powszechne szukanie „rosyjskich szpiegów". Wyciek informacji ze sztabu amerykańskich Demokratów? To rosyjscy hakerzy ją ukradli. Wikileaks opublikował korespondencję Macrona na tydzień przed wyborami? Na pewno nie obeszło się bez Smirnoffa. Prezydent USA spotkał się z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych? To agent Trumpów składa sprawozdanie swojemu pośrednikowi.

    I rzeczywiście — dosłownie parę dni po tym spotkaniu amerykańskie media oskarżyły swojego prezydenta o przekazanie Rosji tajnych danych uzyskanych „od źródła w ISIS" (zakazane w Rosji ugrupowanie) i teraz temu informatorowi grozi „śmiertelne niebezpieczeństwo".

    Bez znaczenia, że prezydent USA ma prawo do samodzielnego decydowania o tym, co i komu ma przekazywać, po to jest wybranym przez naród przywódcą, i że ta informacja (pochodząca z Izraela) dotyczyła międzynarodowego bezpieczeństwa lotów.

    Najważniejsze co innego — histeryczne dramatyzowanie sytuacji pod hasłem „z Rosjanami lepiej nie mieć do czynienia". Ćwiczenie odruchu niepodawania ręki wszystkim bez wyjątku przedstawicielom Rosji.

    I wcale nikogo nie interesuje, że publikacja materiałów Wikileaks jest rezultatem wyłącznie wewnętrznych rozgrywek FBI, Agencji Bezpieczeństwa Narodowego USA i Pentagonu.

    Mecz Polska-Niemcy, Euro 2016. Witold Waszczykowski i Frank Walter-Steinmeier
    © Sputnik. Виталий Белоусов
    Najświeższe potwierdzenie pochodzi od FBI, które oficjalnie oświadczyło, że pracownikKomitetu Narodowego Demokratów Seth Rich przekazał korespondencję swojego sztabu londyńskiemu dziennikarzowi i pracownikowi Wikileaks Gavinowi MacFadyenowi. Dziwnym zbiegiem okoliczności obecnie obaj nie żyją — Rich został zabity na ulicy w Waszyngtonie przez nieznanych sprawców, a Gavin zmarł w Londynie. „Rosyjscy hakerzy" nic a nic do tego nie mają.

    Czy to komuś się podoba czy nie, ale nie wymyśliliśmy ekwadorskiego aresztanta Juliana Assange'a, który nie pierwszy rok ze względów bezpieczeństwa nie opuszcza murów ambasady Ekwadoru w Londynie. I Rosja nie porywała Edwarda Snowdena, sam przyjechał po azyl, w odróżnieniu od Stanów, które już od dawna otwarcie uprowadzają interesujące je osoby w różnych częściach świata (na przykład Wiktora Buta). Ale broń Boże mówić o tym na głos! Jeśli nie chcesz zasłynąć „rosyjskim szpiegiem". Co więcej jest u nas sporo naiwnych idiotów popychanych poczuciem urażonej dumy, którzy chętnie zagrają z Amerykanami w tym spektaklu — ho-ho, nie takie rzeczy robiliśmy!
    Niedawno spotykałem się ze znajomym Francuzem, który od wielu lat pracuje w Moskwie. Omawialiśmy możliwość zlecenia jednej dużej agencji analitycznej niewielkiego badania. Na co mój Francois (tak go nazwijmy) odpowiedział — o co Ci chodzi, teraz nikt z poważnych francuskich ekspertów oficjalnie nie weźmie od Rosjan pieniędzy, od razu zostaną oskarżeni o współpracę z Moskwą. I w ogóle dodał — ilu szpiegów siedzi w waszej ambasadzie w Paryżu. Można pomyśleć, że w ich ambasadach pracują wyłącznie dyplomaci.

    Mateusz Piskorski
    © Zdjęcie: Igor Stanow
    Mateusz Piskorski
    „Rosyjscy hakerzy" niebawem staną się takim samym symbolem naszego państwa, jak w swoim czasie „sputnik" i „perestroika". I oto Poroszenko, bojąc się nie nadążyć za tendencją, ogłasza blokadę rosyjskich serwisów społecznościowych i wyszukiwarek na Ukrainie, powołując się na „niekontrolowany wzrost wpływów hakerów FSB".

    Cała powyższa histeria wybuchła na Zachodzie tuż po 2014 roku — odzyskaniu Krymu i rozpoczęciu oporu w Donbasie.

    Zachodni świat nie spodziewał się po Moskwie takiego sprytu i gotowości iść vabank. Właśnie wówczas pod wieloma względami nadeszła chwila prawdy w naszych stosunkach.
    Nigdy nie zapomnę, jak największa brytyjska agencja PR z szanownym lordem na czele, która od wielu lat obsługiwała Gazprom i inne rosyjskie interesy w Europie, odpowiedziała na wniosek rosyjskich zleceniodawców o organizację naświetlania referendum na Krymie 14 marca 2014 roku — lord B… uważa to za niecelowe. I wieloletni biznes, który chodzi jak w zegarku, z zatrudnionymi krewnymi i uregulowanymi łapówkami (a co, myśleliście, że ich tam nie ma?) zszedł na psy. Nie ma znaczenia, że w poprzednich 5 latach tej spółce zlecono usługi na kwotę dziesiątek milionów dolarów. Skłonności polityczne lorda okazały się ważniejsze.

    I dokładnie w tej samej chwili mój przyjaciel, były poseł na Sejm RP, dyrektor Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych Mateusz Piskorski, specjalista ds. konsultingu międzynarodowego, który wcześniej zajmował się wyłącznie lokalnymi projektami, jako jedyny nie wystraszył się i był w stanie w krótkim czasie zorganizować liczną grupę europejskich posłów obserwatorów na krymskim referendum. Absolutnie unikalna jak na polskiego działacza politycznego orientacja na przyjaźń z Rosją pomogła mu w krótkim czasie stać się partnerem w wielu rosyjskich oficjalnych (!) państwowych i okołopaństwowych  projektów — forów, seminariów, konferencji regionalnych, międzynarodowej obserwacji wyborów — wszystkie publiczne, otwarte i transparentne wydarzenia.

    Nieco później Mateusz rozpoczął procedurę rejestrowania własnej partii politycznej Zmiana i wrócił do aktywnej kariery politycznej w Polsce. Ale gdzie tam — dokładnie rok temu w swoje urodziny 18 maja 2016 roku Piskorski został aresztowany przez agentów polskich służb specjalnych ABW pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji, Chin i Iranu!

    Czy nadal Państwo interesuje historia o „agentach dziesięciu wywiadów" rodem z 1937 roku? Dzieje się w naszych czasach na naszych oczach — polski politolog ds. międzynarodowych mający kontakty w różnych państwach, który zajmuje się wyłącznie legalnymi publicznymi projektami politycznymi na równym miejscu bez żadnych dowodów jest oskarżany o szpiegostwo na rzecz trzech państw jednocześnie i bez postawienia zarzutów wtrącany do więzienia.

    Proces w jego sprawie zostaje utajniony, głównym dowodem jest nielegalny podsłuch telefonu w ciągu ostatnich trzech lat, areszt jest automatycznie przedłużany co trzy miesiące aż do dzisiaj, zarzutów nie postawiono nawet rok po aresztowaniu. Czy chcą Państwo wiedzieć coś jeszcze o polskiej demokracji?

    Proces przeciwko Mateuszowi został najwyraźniej zainicjowany na znak najwyższych polskich władz, które już otwarcie oskarżają Moskwę o katastrofę samolotu prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

    Granica, drut kolczasty
    © Fotolia/ Kostyantyn Ivanyshen
    Mateusz Piskorski
    © East News/ Anna Abako
    Proces jest starannie omijany przez krajowe media.

    Polskie służby dobrze znają się na sposobach doprowadzania człowieka do stanu warzywa.

    Podkreślam — publiczny polityk, specjalista od spraw międzynarodowych jest sądzony za stanowisko polityczne i oficjalną pracę z rosyjskimi bądź chińskimi fundacjami publicznymi! Ponieważ nie można w zachodnim świecie postprawdy publicznie wyznawać alternatywnych poglądów — karze za to według Orwella, „wojna to pokój", nie zapominajmy.

    Rezultatem podobnej polityki jest alienacja, która, jak sprawiedliwie zauważył inny publicysta międzynarodowy Izrael Szamir, może doprowadzić tylko do wojny. Ponieważ niebawem już zabraknie chodników, na które mógłby przejść podejrzliwy europejski polityk, który nie chce spotkać się twarzą w twarz z „rosyjskim szpiegiem".

    A wysyłanie zza oceanu po każdym spotkaniu z Ławrowem samolotu do Kijowa po Klimkina tylko po to, by stworzyć równoznaczny obraz „nie, nie przyjaźnimy się z Rosjanami" (co właśnie według złych języków zrobił Trump) jest nieopłacalne.

    Oleg Bondarienko, dyrektor Fundacji Postępowej Polityki, Moskwa    

    Zobacz również:

    Sąd nad Piskorskim. Dranie z ABW w „akcji"
    „Wartości" ABW: Można? Można!
    ABW: "Był" sobie cudzoziemiec
    Kolejny polityczny "sukces" ABW. Ale jaja!
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    Janusz Korwin-Mikke w Moskwie: „ABW szkodzi sobie"
    Niesłychane draństwo ABW
    Tragifarsa w wydaniu ABW
    ABW: Polowanie na rosyjskich szpiegów trwa
    Hybrydowy generał ABW
    ABW po was też przyjdzie
    Tagi:
    polityka, skandal szpiegowski, szpieg, Moskowskij Komsomolec, ABW, Zmiana, Prawo i Sprawiedliwość, FBI, Pentagon, Gazprom, Donald Trump, Stalin, Julian Assange, Mateusz Piskorski, Leonid Swiridow, Siergiej Ławrow, Jarosław Kaczyński, Edward Snowden, Ekwador, Londyn, Izrael, Krym, Europa, Donbas, Francja, USA, Rosja, Ukraina, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz