13:30 20 Sierpień 2017
Warszawa+ 17°C
Moskwa+ 30°C
Na żywo
    Flaga Ukrainy w miejscu działań bojowych

    USA zaczynają wątpić w sensowność dalszego wspierania Kijowa

    © AP Photo/ Evgeniy Maloletka
    Opinie
    Krótki link
    41163480

    Departament Stanu USA potępił Kijów za wydanie zakazu działalności rosyjskich stron i mediów na Ukrainie. Zdaniem politologa Siergieja Sudakowa, Ukraina staje się dla Waszyngtona „walizką bez rączki", którą ciężko nieść, a wyrzucić żal.

    Departament Stanu USA wezwał Kijów do tego, by strzegł interesów narodowych bez naruszania zasad konstytucyjnych. Prezes Międzynarodowej Federacji Dziennikarzy (IFJ) Philippe Leruth określił wcześniej nowe sankcje ukraińskich władz wobec rosyjskich środków masowego przekazu mianem cenzury.

    „Wolność słowa jest kluczowym elementem każdej zdrowo funkcjonującej demokracji i zapisana jest w Konstytucji Ukrainy. Apelujemy do ukraińskiego rządu, by znalazł sposób na obronę swoich interesów narodowych w poszanowaniu zasad konstytucyjnych" — powiedział Ria Novosti przedstawiciel Departamentu Stanu, zapytany o blokowanie rosyjskich mediów na Ukrainie.

    Górnicy w donieckiej kopalni węgla
    © Sputnik. Игорь Маслов
    Departament Stanu pospieszył jednak dodać, nie przytaczając żadnych dowodów, że rosyjskie media wykorzystują nieprawdziwe informacje w celu „destabilizacji".

    Politolog, amerykanista, kandydat nauk politycznych, profesor Akademii Nauk Wojskowych Siergiej Sudakow uważa, że USA po raz kolejny stosują doktrynę podwójnych standardów.

    — Mamy tu do czynienia z doktryną podwójnych standardów. Departament Stanu nie bardzo wie, co ma robić z Ukrainą. Ukraina jest dziś dla Amerykanów taką „walizką bez rączki": nieść ją ciężko, a wyrzucić żal. Z jednej strony wydano już zbyt dużo pieniędzy, a przy tym zarówno w Senacie, jak i w Kongresie istnieje opozycja, która stawia przed sobą zasadnicze pytanie: a dlaczego mamy wydawać pieniądze na kraj, który obiektywnie rzecz biorąc jest niedemokratyczny, kraj, w którym łamane są wszystkie normy konstytucyjne, gdzie sama zasada praworządności obowiązuje bardzo umownie. I takich głosów jest coraz więcej i więcej — powiedział Siergiej Sudakow na antenie radia Sputnik.

    Zdaniem politologa, Amerykę bardziej niepokoi kwestia finansowa, a nie fakt, że Kijów narusza prawa człowieka.

    „Żeby jakoś wyrównać tę sytuację, żeby utworzyć system powstrzymywania i przeciwwagi, Departament Stanu mówi: tak, mamy różnice zdań z władzami Kijowa i uważamy, że przeciągać struny czasem nie warto, wolność słowa jest kluczowym narzędziem demokracji, i że jeśli (prezydent Ukrainy Petro) Poroszenko chce budować pełnowartościową demokrację, nie powinien postępować tak jak postępuje" — zauważył Siergiej Sudakow.

    Zdaniem politologa, Kijów może stracić niebawem wsparcie zarówno Stanów Zjednoczonych jak i Europy.

    Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko
    © AP Photo/ Mykola Lazarenko
    „USA łatwo zamykają oczy na to, co wyczyniają władze Kijowa na Donbasie, a mimo to nie przestają „karmić" Poroszenki, finansować jego rozmaitych programów. Waszyngton nie ma przy tym wizji, w jaki sposób zostanie rozwiązana kwestia ukraińskich władz, w jaki sposób będzie rozwiązany kryzys na Donbasie. Nikt nie chce się tym zajmować. Ameryka wypuszcza powoli Ukrainę ze swojej strefy odpowiedzialności, bo zaczyna rozumieć, że łatwych dywidend z niej nie będzie. I Ameryka będzie coraz szerzej otwierać oczy na tę samowolę, która dzieje się teraz na Ukrainie. Sądzę, że w którymś momencie Ukraina utraci silne wsparcie Waszyngtonu. A jeśli je utraci, to automatycznie osłabnie wsparcie Unii Europejskiej" — zakończył politolog.

    Tagi:
    Departamentu Stanu USA, Stany Zjednoczone, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz