04:57 09 Lipiec 2020
Opinie
Krótki link
2222
Subskrybuj nas na

Rezultatem wizyty prezydenta Filipin Rodrigo Duterte w Pekinie było podpisanie porozumienia o chińskich inwestycjach na kwotę 9 mld dolarów. Jednak zdaniem filipińskiego ministra finansów Carlosa Domingueza zapotrzebowanie kraju na inwestycje jest znacznie większe. Na ile trwałe okaże się zbliżenie Manili z Pekinem?

Sputnik poprosił o komentarz wicedyrektora Instytutu Krajów Azji i Afryki Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego Andrieja Karniejewa.

Filipiński minister finansów twierdzi, że Manila będzie szukać alternatywnych źródeł finansowania projektów infrastrukturalnych, aby zbytnio nie uzależniać się od Chin. Dla Filipin, które są jednym z biedniejszych krajów w regionie, zapotrzebowanie na inwestycje wynosi 167 mld dolarów.  Według Domingueza Chiny nie są rozpatrywane jako główne źródło pozyskiwania funduszy. Filipiński rząd oświadczył, że analizowane są propozycje pochodzące z Korei Południowej i Japonii. Nie wykluczone, że pewne obietnice dadzą również Stany Zjednoczone.

Stosunki między Filipinami a Chinami w ostatnim czasie uległy poprawie, choć te państwa stoją po przeciwnych stronach barykady w sporach terytorialnych na Morzu Południowochińskim. Jednak Duterte najwidoczniej nadal balansuje między mocarstwami i jest gotów normalizować stosunki z USA i innymi państwami, jeśli wyciągnie z tego określone korzyści.

Pod koniec kwietnia Trump rozmawiał przez telefon z Duterte. Amerykański przywódca zaprosił filipińskiego prezydenta do Waszyngtonu. W komunikacie Białego Domu podkreślono, że prezydenci odbyli „przyjacielską rozmowę”, podczas której omówili kwestie bezpieczeństwa w regionie Azji Południowo-Wschodniej oraz walkę z handlem narkotykami, którą wypowiedział na Filipinach Duterte. Stany Zjednoczone, odkładając na bok retorykę o autorytarnych rządach filipińskiego lidera, spróbują wykorzystać zainteresowanie Filipin rozwojem współpracy gospodarczej, aby powstrzymać wzrost znaczenia Chin w regionie. Nie jest jasne, czy w najbliższych miesiącach Duterte pojedzie do USA, ale już wiadomo, że w listopadzie Donald Trump uda się na Filipiny, gdzie weźmie udział w szczycie Azji Wschodniej i szczycie USA- ASEAN. Z pewnością amerykański prezydent zaproponuje gospodarzowi kolejną transakcję. Trudno przewidzieć reakcję Duterte. Nie tylko z powodu jego  zamiłowania do nieoczekiwanych posunięć.

Pomimo amerykańskich wysiłków, zmierzających do przywrócenia utraconej pozycji na Filipinach, decydującą rolę w określaniu kierunku filipińskiej dyplomacji – według większości ekspertów – odgrywają Chiny. Pekin najwyraźniej jest gotów do zawarcia kompromisu z Filipinami, które jeszcze niedawno były jego przeciwnikiem w trybunale haskim. Filipiny i Chiny zamierzają przeprowadzić konsultacje w sprawie sporów terytorialnych na Morzy Południowochińskim. Ten  kanał dialogu powinien mieć stały charakter. We wtorek rzecznik chińskiego MSZ Hua Chunying potwierdził, że konsultacje rozpoczną się 19 maja w Guiyang. Dialog dotyczący sporów terytorialnych może stać się nowym startem w relacjach między obu państwami. Chiny chcą wykorzystać do pogodzenia się z Manilą swoje projekty w zakresie współpracy gospodarczej, m.in. ambitny projekt Pas i Szlak.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

USA żądają od Korei Północnej zaprzestania prób rakietowych
Poroszenko liczy na przedłużenie sankcji UE przeciwko Rosji
Warszawa jest gotowa na zwiększenie wydatków na obronę
Tagi:
Rodrigo Duterte, Filipiny, Chiny, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz