21:08 24 Wrzesień 2018
Na żywo
    Pomnik Stepana Bandery we Lwowie

    Ukraina: Z Polską czy z Banderą?

    © Sputnik . Pyotr Zadorozhnyi
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    4341

    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonia Sigana z doktorem habilitowanym, profesorem KUL Włodzimierzem Osadczym.

    — O ile nam wiadomo, na Katolickim Uniwersytecie w Lublinie odbyła się konferencja pod tytułem „Ukraina: Z Polską, czy z Banderą"

    — Od razu zdementuję, że nie była to konferencja, tylko autorskie wystąpienie pana redaktora Pawliwa ze Lwowa. Było to wystąpienie jednej osoby, która zaproponowała taki temat.

    — A co posłużyło, że taki temat został wybrany, i do jakiego wniosku doszli dyskutanci?

    — To było spotkanie autorskie, zorganizowane przez klub studencki Vademecum wraz z Centrum Ukrainicum, któremu przewodniczę, dyrektoruję. Gościem naszego spotkania był tym razem pan redaktor Wołodymyr Pawliw ze Lwowa. Osoba znana z tego, że myśli, które nagłaśnia, czy jego spojrzenie, są generalnie pod prąd, wyłamują się z tego głównego nurtu, który obecnie obowiązuje na Ukrainie. Czyli nurtu, który bardzo mocno naznaczony jest wpływem nacjonalistycznym.

    Będąc gościem KUL-u, a później też Klubu Inteligencji Katolickiej — bo pan redaktor miał dwa spotkania w Lublinie — poruszył temat niezwykle ważny, który bez przerwy się pojawia w mediach polskich, który bez przerwy wzbudza wielką dyskusję wewnątrzpolską, mianowicie: jaką drogą będzie podążała Ukraina? Czy te zjawiska, których nie da się bagatelizować i nie da się podważyć, a konkretnie wpływ nacjonalizmu wojującego na życie współczesnej Ukrainy, będzie miał znaczenie dramatyczne, gdy chodzi o relacje polsko-ukraińskie, czy też da się jakoś pogodzić te nurty.

    Wniosek, do którego pan redaktor przyszedł jest taki, że niestety współczesna Ukraina wybiera nurt gloryfikujący Banderę. Polska jego zdaniem odegrała już swoją rolę. W opcji środowisk rządzących na Ukrainie, czyli oligarchiczno-nacjonalistycznych, wypełniła rolę adwokata Ukrainy i w tej chwili Polska jest nie za bardzo potrzebna Ukrainie, Ukrainie banderyzującej. Takie są wnioski redaktora Pawliwa. Jest film na youtube, który można obejrzeć i bezpośrednio się zapoznać z tokiem myśli pana redaktora.

    — O ile wiadomo, pan redaktor Pawliw pochodzi z Zachodniej Ukrainy. Na czym oparty jest jego pesymizm, i czy Pan profesor podziela takie spojrzenie na zaistniałą tam sytuację?

    — Oczywiście, jak najbardziej ten pesymizm jest uzasadniony. Na pesymizm pana redaktora składały się jego przemyślenia dotyczące interpretacji historii Ukrainy i w ogóle historii Ukrainy. Nie jest to zjawisko, które samo się nasiliło dopiero po tych trzech latach od wydarzeń na Majdanie, tylko jest to bardzo głębokie pęknięcie kulturowo — cywilizacyjne Ukrainy. Próby narzucenia jednego wyboru na całe społeczeństwo są jego zdaniem błędem, który nie służy integracji społeczeństwa, tylko na odwrót będzie służył jeszcze głębszemu podziałowi.

    Poza tym głębokie uwarunkowania cywilizacyjne podziału na Ukrainie nie znikną wraz ze stosowaniem przemocy i narzuceniem jednej opcji. Przez cały czas będzie się kumulowała i myśl, i nastroje opozycyjne, co mimowolnie będzie cały czas powodowało konflikt wewnętrzny. A jak wiadomo, państwo, którego społeczeństwo jest w konflikcie wewnętrznym, jest to państwo, które raczej nie jest skazane na rychły sukces gospodarczy, cywilizacyjny itd.

    Mamy przysłowie: „zgoda buduje, niezgoda rujnuje". Państwo zbudowane na niezgodzie, jest państwem o nieciekawych losach. Ten radykalizujący się nacjonalizm, obecny we wszystkim, jest czymś rażącym w kontekście deklarowanego wyboru europejskiego. Z perspektywy polskiej jest czymś zdecydowanie nie do przyjęcia mimo, że klasy polityczne mogą próbować nagłaśniać inne wizje. Natomiast społeczeństwo zdecydowanie odrzuca tego rodzaju format relacji polsko-ukraińskich, w którym Ukraina będzie prezentowana przez środowiska nacjonalistyczne. Nie pozostawia to jednak przestrzeni do budowania sobie świetlanej perspektywy, przynajmniej teoretycznie.

    Rada Najwyższa Ukrainy
    © Sputnik . Michaił Markiw
    — I jeszcze jedna sprawa wewnątrzukraińska. Ukraińscy katolicy potępili projekty ustaw skierowane przeciw Ukraińskiemu Kościołowi Prawosławnemu Moskiewskiego Patriarchatu. Konflikt na tym tle zaognia się. Jakie mogą być skutki, jeśli ustawy te zostaną zaaprobowane przez Werchowną Radę Ukrainy?

    — W tej chwili widzimy, że posypał się cały szereg decyzji związanych z tym, żeby w sposób radykalny społeczeństwo ukraińskie zostało przebudowane. „Wielki budowniczy" tego społeczeństwa, propagandzista nacjonalistyczny, szef Instytutu Pamięci Narodowej  — dziś w mediach też były nagłośnione jego cytaty — uważa, że społeczeństwo ukraińskie musi odciąć się od Rosji na wszelkie możliwe sposoby — gospodarczy, historyczny, humanistyczny itd. Czyli widzimy, że głębokie zakompleksienie, głęboka prawdofobia, są narzędziem do tworzenia społeczeństwa.

    Oczywiście fobie nigdy nie były dobrą podstawą tworzenia społeczeństwa ani ze strony etycznej, ani społeczno-gospodarczej. Rzeczywiście ta ustawa, która przewiduje różne ograniczenia w stosunku do Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego na Ukrainie jest czymś absolutnie niestosownym i bulwersującym środowiska chrześcijańskie.

    Mężczyzna niesie portret Stepana Bandery
    © Sputnik . Grigoriy Vasilenko
    Wiem, że dość ostro i stanowczo ustosunkował się do tego projektu biskup ordynariusz Diecezji Charkowsko-Zaporoskiej Stanisław Szyrokoradziuk. Była to chyba jedyna reakcja, o której wiem. Biskup charkowski jest osobą bardzo mocno obecną w życiu społecznym i politycznym Ukrainy. Wiem, że w jakiś sposób nawiązały do tego czynniki watykańskie, bo docierają do nas informacje — sprzeczne zresztą — że odbyło się spotkanie z ambasadorem ukraińskim w Stolicy Apostolskiej, czy też nie odbyło się. W każdym bądź razie, jest jakaś reakcja, w której też doczytałem się, że jest solidarność Stolicy Apostolskiej ze stanowiskiem biskupa Szyrokoradziuka.

    Wszystko to ma na celu upolitycznienie życia religijnego na Ukrainie i  jest sprzeczne z życiem religijnym. Wiadomo, że prawosławie na Ukrainie jest mocno upolitycznione, podobnie jak Kościół Greckokatolicki i reprezentują nastroje cywilizacyjno- polityczne różnych części Ukrainy. Ta część, która cywilizacyjnie jest związana z tradycją ruską, tradycją wspólną dla Rosji, Białorusi i Ukrainy, oczywiście w jakiś sposób reprezentuje ten „ruski mir", przeciwko któremu wypowiedzieli walkę dzisiejsi nacjonalistyczni rządcy Ukrainy.

    Z drugiej strony widzimy, że Kościół Greckokatolicki jest nader związany z ideologią nacjonalistyczną, banderowską można powiedzieć. To upolitycznienie nie dotyczy tylko Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Moskiewskiego, ale i innych. Nie mówiąc już o kościołach niekanonicznych Kijowskiego Patriarchatu, czy też autokefalicznego. W znacznej mierze kościół na Ukrainie zamienił się na partie polityczne, czy też wyraziciela nastrojów cywilizacyjno-politycznych tej czy innej części Ukrainy. Bez wyciszenia tych politycznych nastrojów w kościele trudno będzie zbudować społeczeństwo w zgodzie.

    Jak wiemy, represje przeciwko kościołowi nigdy nie przynosiły sukcesu. Odwrotnie tworzyły aureolę męczeństwa i prześladowań, a jak wiemy jest to największy skarb każdego z kościołów to właśnie męczeństwo i prześladowanie. Jest to tradycja, która wzmacnia tożsamość.

    Zobacz również:

    Ukraina wprowadzi wizy dla Rosjan?
    Ukraina nałożyła cło antydumpingowe na rosyjską czekoladę
    Ukraina rezygnuje z rosyjskich nawozów
    Ukraina: symbolika Dywizji SS-Galicja nie jest nazistowska
    „PiS blokuje zakaz propagowania banderyzmu!"
    Tagi:
    polityka, nacjonalizm, Stepan Bandera, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz