Widgets Magazine
03:39 18 Lipiec 2019
Polska policja

Igor Stachowiak - plama na honorze polskiej policji

© Fotolia / Satori
Opinie
Krótki link
Tomasz Dudek
19256

Ta historia wydarzyła się rok temu, ale dziś ma szansę zebrać polityczne żniwo. We Wrocławiu zmarł na komendzie zatrzymany 25-letni chłopak. Zmarł zakatowany prze funkcjonariuszy. Dopiero teraz wyciągnięto konsekwencje.

Flaga Egiptu
© Sputnik . Alexander Yelistratov
Po reportażu Wojciecha Bojanowskiego w „Superwizjerze", gdzie można było zobaczyć nieznany dotąd szerzej film z komisariatu — w mediach zawrzało, a komendant wojewódzki i jego zastępca zostali odwołani. Rozpętała się polityczna burza. Jeden obóz domaga się dymisji ministra Mariusza Błaszczaka, drugi zaś ustami ministra Ziobry oskarża Platformę Obywatelską o zaniedbania w policji i próbuje udowodnić, że prokuratura zrobiła w sprawie wyjaśnienia śmierci Igora Stachowiaka wszystko, co się dało. Wczoraj w Sejmie miała miejsce debata o wrocławskich wydarzeniach. Rząd przedstawił oficjalną wersję śmierci młodego mężczyzny, która miała udowadniać, iż Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Sprawiedliwości panują nad sytuacją.

W maju ubiegłego roku na wrocławskim rynku policja zatrzymała 25-latka, który był prawdopodobnie pod wpływem środków psychoaktywnych. Został wyrzucony z jednego z klubów, kręcił się po rynku bez celu — co widać na monitoringu. Został zatrzymany, ponieważ przypominał z wyglądu poszukiwanego przez policję przestępcę Mateusz Frontczaka. Przy zatrzymaniu stawiał opór, już na rynku został zakuty w kajdanki i po raz pierwszy potraktowany paralizatorem. Z komendy przy ul. Trzemeskiej, na którą został dowieziony, już nie wrócił. Ujawniono nagranie z kamery znajdującej się w paralizatorze, którym później na komisariacie rażono chłopaka. Zatrzymano i przewieziono na komendę także świadków zdarzenia, którzy usiłowali kręcić komórkami filmiki z zatrzymania Igora.

Na komisariacie doszło do szarpania, pobicia, duszenia i rażenia skutego już kajdankami chłopaka, co jest zabronione. Paralizatora użyto co najmniej trzy razy po pięć sekund, gdy Igor Stachowiak był skrępowany.  Na komisariacie obecny był ratownik medyczny, nikt jednak nie wezwał pomocy lekarskiej do Igora, który zmarł w trakcie „przesłuchania". Ustalono, że na jego smierć miały wpływ trzy czynniki, które splotły się ze sobą: rażenie prądem, podduszanie oraz fakt, że chłopak był pod wpływem narkotyków. Zatrzymani  świadkowie utrzymują, że również byli brutalnie traktowani przez policję i widzieli miotającego się po komendzie Igora.

Pod komisariatem protestowali młodzi mieszkańcy Wrocławia, domagając się wyjaśnienia sprawy. Śledztwo jednak przeciągało się i aż do 20 maja 2017 nikomu nie postawiono zarzutów. Karnista, dr Łukasz Chojniak, wyjaśniał w TVN24, dlaczego uważa, że prokuratura wykpiła się ze sprawy: — Cały czas biegli — to też wynika z wystąpienia ministra — koncentrowali się na skutkach tej interwencji, a nie na samym jej przebiegu. A to są dwie różne kwestie. Czemu — tu powstaje pytanie — nie prowadzono tego postępowania pod kątem przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków, tak jakby ten wątek w ogóle nie był w tym głównym nurcie zainteresowania.

Zbigniew Ziobro zobowiązał się, że najszybciej jak się da, uzyska zgodę na ujawnienie całości materiałów operacyjnych od prokurator prowadzącej postępowanie. Jednak dr Chojniak zwraca uwagę, iż Ziobro, będąc też prokuratorem generalnym, ma uprawnienia (które sam sobie nadał), by zrobić to sam, nie pytając nikogo o zgodę. Czy sprawa zostanie wyjaśniona i czy polecą polityczne głowy, nie wiadomo. Jest to jednak wielka plama na honorze polskich służb mundurowych.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Lepper został zamordowany? Chcą nowego śledztwa
Piskorski pobity, polskie media milczą
Sąd nad Piskorskim. Dranie z ABW w „akcji"
Tagi:
policja, Zbigniew Ziobro, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz