00:32 11 Sierpień 2020
Opinie
Krótki link
Autor
91329
Subskrybuj nas na

Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politologiem i publicystą profesorem UJ Janem Hartmanem.

Szczyt NATO w Brukseli
© Sputnik . Alexey Vitvitsky
— Przywódcy państw Sojuszu Północnoatlantyckiego po raz pierwszy spotkali się na czwartkowym szczycie NATO w Brukseli z nowym prezydentem USA Donaldem Trumpem. Czy Trump zdobył punkty w starciu ze swoimi antagonistami z amerykańskiej „partii wojny", wymieniając tam Rosję wśród zagrożeń dla NATO?

— Z pewnością. Jeżeli słowo „Rosja" pada w negatywnym kontekście z ust prezydenta, który uchodzi za przyjaciela Władimira Putina, to jest to dla sojuszników trochę uspokajające, bo NATO powszechnie postrzega Rosję jako jedno z głównych zagrożeń. Natomiast i tak teraz nikt nie traktuje Trumpa poważnie. To jest okres, w którym się obserwuje, czy Trump w ogóle może w sposób zrównoważony i przewidywalny pełnić swoją funkcję, do której się w ogóle nie nadaje. Wszyscy patrzą, co się dzieje wokół impeachmentu, który prawdopodobnie czeka Donalda Trumpa.

Prezydent USA Donald Trump
© AFP 2020 / Brendan Smialowski
Aż tak wielkiej wagi do pojedynczych wypowiedzi Trumpa nikt nie przywiązuje, tym bardziej, że jutro jego wypowiedzi mogą być zupełnie inne. Wobec kłopotów, które ma obecnie Trump, związanych z kontaktowaniem się z Rosją w czasie kampanii, ewentualnie jakimś niejasnym wsparciem jego kampanii oraz udzielaniem informacji wywiadowczych, to oczywiste jest, że będzie medialnie teraz się dystansował od Rosji, ale to jest taktyka. Trudno wyciągać z tego daleko idące wnioski odnośnie rzeczywistych relacji między USA i Rosją obecnie. Prawdziwym poligonem tych relacji jest to, co się dzieje w tej chwili w Syrii.

— Jakie Pan przywiązuje znaczenie do faktu, że z ust Trumpa nie padły zapewnienia, co do przywiązania do artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego, który głosi o solidarności z krajami zagrożonymi?

— Dla Trumpa NATO jest znacznie mniej ważne, niż dla poprzednich prezydentów i to popycha Europejczyków ku budowaniu własnych europejskich sił zbrojnych i wzmacnianiu potencjału militarnego. W sojusz NATO już chyba nikt tak bardzo nie wierzy, jak to było za czasów Obamy. Nawet, jeśli zdarzy się Trumpowi powtórzyć, że ten artykuł 5. nadal obowiązuje, to i tak dla wszystkich jest jasne, że na Amerykę tak bardzo liczyć nie można.

Przyszłość stosunków geopolitycznych w dużym stopniu zależy od zdolności do budowania własnego skoordynowanego potencjału militarnego krajów Europy Zachodniej. W związku z tym, jak sądzę, Władimir Putin będzie się starał zapobiegać dalszej integracji europejskiej, w tym integracji militarnej.

Donald Trump i Donald Tusk
© Sputnik . Alexey Vitvitsky
— Jak długo żołnierze NATO będą w Polsce? Czy brukselski szczyt dał odpowiedź na to pytanie?

— Nie sądzę, żeby brukselski szczyt tak bardzo się akurat tym zajmował, natomiast rząd Polski zrobi wszystko, żeby żołnierzy NATO było jak najwięcej i byli jak najdłużej, ponieważ poczucie bezpieczeństwa Polaków w dużym stopniu jest z tym związane. Niemniej jednak ten potencjał miejscowy Amerykanów w Polsce nigdy nie będzie tak duży, żeby działał bezwzględnie odstraszająco.

Gdyby nastąpił jakiś konflikt zbrojny we Wschodniej Europie to i tak te wojska z Zachodu musiałyby się gremialnie przemieszczać. Nie wiadomo, kto chciałby ginąć, powiedzmy, za Wilno czy Gdańsk. Bynajmniej nie ma takiej pewności, że Zachód miałby ochotę na jakąś gorącą wojnę na Wschodzie Europy, gdyby się pojawiła jakaś interwencja rosyjska. Na szczęście to w tej chwili są tylko abstrakcje. Może poza Estonią czy Litwą nikt nie myśli na serio o takich scenariuszach.

— Prezydent Duda po powrocie do Polski ostudził pewne nadzieje, bo powiedział, że w tej chwili raczej mówi się o roku 2022, a nie 2018.

— Nie wiem, co prezydent Duda może wiedzieć. My nie uczestniczymy w tej chwili w kształtowaniu polityki międzynarodowej, zwłaszcza polityki obronnej, ani nie mamy wpływu na NATO. Jesteśmy podmiotowi, bo mamy taki rząd, jaki mamy, takiego ministra obrony, takiego prezydenta, więc tam się teraz z nami nie liczą. Może będzie jakaś inna władza, to wtedy ktoś będzie z Polską rozmawiał. Na razie Polska musi patrzeć, co inni z nią zrobią.

Ja myślę, że tak naprawdę w Europie bardziej liczą się Niemcy. Od przywództwa niemieckiego, czy niemiecko-francuskiego będzie zależało to, na ile bezpieczeństwo Europy będzie obejmować także Europę Wschodnią. Ten tandem Macron — Merkel będzie kształtował politykę Zachodu, politykę Europy.

A Trump jest do przeczekania. Tak samo do przeczekania są te, powiedzmy sobie, postdemokratyczne rządy w Polsce, na Węgrzech czy w innych krajach, gdzie takie rządy jeszcze powstaną. A Zachód będzie się starał w swym twardym jądrze trwać i przygotowywać się na różne ewentualności. No niestety, Polska przestała być integralną częścią Zachodu, o ile kiedykolwiek nią była. Nie jesteśmy w dobrym położeniu. Nikt nas nie kocha, chociaż my bardzo byśmy chcieli, żeby Ameryka nas kochała, bo daje nam poczucie bezpieczeństwa.

Na co NATO te 2%
© Zdjęcie : Vitaliy Podvickiy
— Czy wizyta eksprezydenta Baracka Obamy u kanclerz Angeli Merkel przed jej odjazdem do Brukseli to zwykły zbieg okoliczności?

— Zbiegu okoliczności nie ma. Myślę, że prezydent Obama stara się robić, co może, żeby Zachód nie uległ przepołowieniu, żeby Ameryka i Europa nadal myślały, mimo wszystko, transatlantycko. Obama może zapewniał panią kanclerz Merkel, że mimo, iż prezydent jest troszkę nieprzewidywalną osobą, to Ameryka jest jednak stabilnym państwem i nie wszystko Trump może zepsuć. W dłuższej perspektywie Ameryka i Europa Zachodnia tworzą kulturowy i polityczny sojusz. Poza tym, oni są dobrymi znajomymi i chcieli się po prostu spotkać.

Tak czy inaczej, jeżeli chodzi o Rosję, cały Zachód by sobie życzył, aby te relacje jakoś się ustabilizowały, żeby zapanowało odprężenie. Myślę, że Putin też chce odprężenia. Powtarzam — to Syria jest tym poligonem. Jeśli uda się współpraca w Syrii, jak będzie to trochę lepiej wyglądać, niż teraz. Sytuacja jest trudna, ale nie beznadziejna. Trzeba liczyć na to, że przywódcy świata są rozsądni. Ani Trump, ani Putin nie są przywódcami marzeń dla Zachodu, ale zawsze jest nadzieja, że rozsądek i odpowiedzialność za pokój światowy zwyciężą.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Stoltenberg nazwał wzmocnienie NATO „odpowiedzią na działania Rosji”
Estończyk przywitał żołnierzy NATO bronią
Stały związek - czy NATO przyjmie oświadczyny Warszawy?
NATO będzie walczyć z terroryzmem, migracją i... Rosją?
Stoltenberg: NATO potrzebuje dialogu z Rosją, a nie nowej zimnej wojny
Tagi:
polityka, bezpieczeństwo, szczyt NATO, NATO, Unia Europejska, Emmanuel Macron, Donald Trump, Andrzej Duda, Władimir Putin, Angela Merkel, Bruksela, USA, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz