04:14 22 Listopad 2019
Donald Trump i Donald Tusk

Donald Trump. Kumulacja obaw i nienajlepsza emanacja amerykańskiej demokracji?

© Sputnik . Alexey Vitvitsky
Opinie
Krótki link
Autor
1130
Subskrybuj nas na

Pierwsze zagraniczne tourne prezydenta USA Donalda Trumpa analizowane jest w ciszy dyplomatycznych gabinetów.

Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z politologiem, profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego i Akademii Vistula Wawrzyńcem Konarskim.

 — Na łamach światowych mediów szczególną uwagę analitycy zwracają na wyniki spotkania przywódców Sojuszu Północnoatlantyckiego w Brukseli i szczytu G7 na Sycylii. I dochodzą do wniosku, że wyraźnie zarysowały się rozbieżności między administracją USA a poszczególnymi krajami naszego kontynentu. Na jakie różnice Pan zwróciłby szczególną uwagę?

— Trudno jest jeszcze mówić, ponieważ większość tych informacji, które otrzymujemy są „rozpierzchłe", że tak powiem, dlatego, że generalnie musimy wyjść od tego, że prezydent Trump nie jest postrzegany jako najlepsza emanacja demokracji amerykańskiej. Pamiętajmy, że następuje pewnego rodzaju kumulacja obaw wokół tego, jaka będzie jego prezydentura wśród samych Amerykanów, w tym również wśród tych, którzy są związani z jego partią. To oczywiście przekłada się na otoczenie zewnętrzne, na to, jak on jest postrzegany również w Europie.

Ta podróż jest oczywiście potrzebna po to, żeby reputacja Donalda Trumpa została wzmocniona. On tę podróż podjął nie z powodów kurtuazyjnych, lecz z powodów istotnie merytorycznych. Różnice zdań są związane również z tym, że generalnie dziś mamy do czynienia w Unii Europejskiej z tworzącymi się jak gdyby dwoma blokami państw. Jedne państwa tej starej Unii widzą siebie jako wiodącą siłę w dalszym procesie integracji europejskiej. Natomiast w innych państwach, wśród których na pierwszy plan wybijają się Polska i Węgry, mamy do czynienia z akcentowaniem szczególnej roli państw narodowych, co oznacza, że ta układanka, jeśli dodamy jeszcze do tego NATO, jest skomplikowana.

Tym bardziej, że podejście do NATO ze strony samego prezydenta Trumpa jest dosyć merkantylne. Jak wiadomo, on bardzo mocno akcentuje konieczność umieszczania w budżecie państw tych słynnych 2% wydatków na obronę. A jak wiadomo w tej kwestii rysują się spore różnice i fakt, że ten wymóg spełnia tylko 5 państw wśród dzisiejszych członków NATO, jest jednym z dowodów na to, że nie ma wspólnej linii rozumowania. Mówiąc o sprawach głównych, to należałoby zapytać się dzisiaj, jaki jest etos współczesnego NATO jako organizacji o charakterze wojskowym i obronnym. Po drugie, jaki jest stosunek poszczególnych państw do tej procedury istnienia NATO, jaka była do tej pory? No i po trzecie pojawia się pytanie, czy istnieje zgoda ku wydatkowaniu stosownych pieniędzy na obronności w poszczególnych państwach, członkach NATO?

Jak wiadomo ta ostatnia kwestia jest bardzo sporna. Ale, jak powiedziałem, ją w dużym stopniu podbił sam Donald Trump poprzez bardzo mocno merkantylne akcentowanie tej kwestii. Nie brał pod uwagę kwestii, które kiedyś były istotną sprawą z perspektywy świata zachodniego, jak na przykład solidarność wewnętrzna. Ta sprawa jest dziś przez Trumpa mniej akcentowana.

 — Zarówno w Brukseli, jak i na Sycylii poruszany był problem stosunków z Federacją Rosyjską. W komunikacie z Taorminy czytamy: " Nie bacząc na rozbieżności z Rosją, pragniemy współdziałać z nią dla rozwiązania regionalnych kryzysów i ogólnych problemów, kiedy to w naszych interesach". O interesach Rosji nie było mowy. Po prostu je zignorowano. A co do sankcji wobec niej uważa się, że one mogą być zniesione, kiedy Rosja spełni swe zobowiązania. Panie profesorze, ale sankcje dokuczają nie tylko Rosji, dlaczego więc tylko Rosja musi być brana pod uwagę?

— Sankcje są zawsze bronią obusieczną dlatego, że jeżeli wprowadza się sankcje wobec jednego państwa, to tracą na tym firmy, które dotychczas z tym państwem rozwijały swoje interesy. To jest oczywiste i naturalne. Poprzez sankcje wobec Rosji Unia Europejska testuje swoją wewnętrzną solidarność, co jest zajęciem niełatwym, ponieważ, jak wiadomo, polityka kieruje się przede wszystkim kwestią interesów. Polityka od czasów starożytnych, od czasów platońskich, zawsze się łączy z takim podejściem. I jeśli nie spełnia ona wymogów interesów, to znaczy, że staje się mniej użyteczna. I to jest ten główny dylemat, jak sądzę, który będzie używany przez państwa głównie Unii Europejskiej w tej kwestii.

Przywódcy G7 przyjęli 39 punktów deklaracji, którą zamknęli spotkanie w Taorminie na Sycylii
© REUTERS / Jonathan Ernst
Chociaż, jak powiedziałem, oprócz dyskusji wokół tego, na ile Europa jest solidarna w kwestii sankcji wobec Rosji, pojawia się równolegle problem właśnie strat wynikających z umów gospodarczych bilateralnych z Rosją i to jest oczywiście ten czynnik, który utrudnia możliwość stosowania polityki, którą Europa nazywa solidarnością wewnętrzną. Ja myślę, że tak, jak wszystko w polityce, którą mamy szansę obserwować z perspektywy wielu lat, zwłaszcza powojennej, a już na pewno z perspektywy ostatnich dwudziestu kilku lat, kiedy zaczęła się transformacja w Europie Środkowowschodniej, tak samo i ta kwestia będzie wymagała obopólnych kompromisów.

To znaczy zapewne zarówno państwa europejskie w ramach Unii jak i Rosją będą chciały znaleźć jakąś formułę, która będzie mogła każdemu z tych wielkich „bloków" — bo Rosja w istocie jest państwem, oczywiście po pierwsze suwerennym, ale po drugie jest też pewną emanacją pomysłów na integrowanie Europy Wschodniej i Azji Centralnej, w tej kwestii istnieją konkretne działania prezydenta Putina i samej Rosji, by tworzyć i wzmacniać coś w rodzaju wspólnoty gospodarczej, która byłaby w jakimś stopniu i kooperantem, ale też i rywalem dla Unii Europejskiej — w związku z tym skoro obie strony tracą z perspektywy regionalnej i globalnej, ale także indywidualnej to będą musiały znaleźć jakieś modus vivendi w tej sprawie, a to będzie wymagało dyskusji ekspertów.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Opinia: Trump osiągnął swoje cele na Bliskim Wschodzie i w Europie
Trump nie wymaga od partnerów w ramach NATO więcej niż Obama
Trump zamierza wycofać się z porozumienia klimatycznego
Biały Dom nazwał oczywistym przywiązanie Trumpa do NATO
Tagi:
G7, NATO, Donald Trump, Unia Europejska, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz