03:03 22 Wrzesień 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    Spotkanie prezydenta Rosji Władimira Putina z zastępcą księcia następcy tronu Arabii Saudyjskiej Muhammadem ibn Salmanem al Saudem

    Co książę Muhammad proponował Władimirowi Putinowi?

    © Sputnik. Alexei Druzhinin
    Opinie
    Krótki link
    81680532

    Zdaniem Geworda Mirzjana, docenta departamentu politologii Uniwersytetu Finansowego przy Rządzie Federacji Rosyjskiej, książę Muhammad omawiał z Władimirem Putinem udział Rosji w tworzonym projekcie „arabskiego NATO”.

    Moskwa. Kreml.
    © Sputnik. Alexei Druzhinin/Anton Denisov/Press service of the president of the Russian Federation
    We wtorek, 30 maja, przyjechał do Moskwy z wizytą książę Muhammad ibn Salman. Formalnie książę jest drugi w kolejce do tronu, ale de facto właśnie on, zdaniem niektórych analityków, obejmie schedę po ojcu. On jest w istocie drugą osobą w państwie, i dlatego to jego wysłano do Moskwy z misją omówienia najważniejszych kwestii wagi państwowej.

    Jednym z głównych tematów było oczywiście czarne złoto. Kluczową sprawą dla Królestwa Arabii Saudyjskiej i Federacji Rosyjskiej jest utrzymanie przyzwoitych cen surowców. Dwudziestego piątego maja OPEC i wiele innych krajów (w tym również Rosja) zgodziły się na przedłużenie do końca pierwszego kwartału 2018 roku obowiązujące od 1 stycznia porozumienie o ograniczeniu wydobycia ropy naftowej.

    Przed współpracą Rosji i Arabii Saudyjskiej, nie tylko w zakresie ropy, roztaczają się szerokie perspektywy. Ale, zdaniem niektórych saudyjskich urzędników i książąt, nie uda się pogłębić współpracy gospodarczej bez jednoczesnego pogłębienia współpracy politycznej. Według słów Muhammada, Moskwa i Rijad rozumieją się w wielu kwestiach, a w tych, gdzie dzielą je różnice zdań, istnieją jasne mechanizmy ich przezwyciężenia. Ostatnie stwierdzenie jest raczej wątpliwe. Weźmy na przykład Syrię.

    Moskwa, jak wiadomo, opowiada się za politycznym uregulowaniem syryjskiego kryzysu, z udziałem wszystkich stron i w oparciu o realia (czyli polityczno-wojskowe zwycięstwa Asada). Arabia Saudyjska zgadza się tylko na taki wariant politycznego uregulowania, przy którym Iran będzie wyrzucony z Syrii. Jako że Teheran roztacza swoje wpływy właśnie za pośrednictwem polityki Baszara Asada, to Rijad forsuje formułę „Syria bez Asada". Pokój uzyskany inną drogą jest Saudyjczykom niepotrzebny, dlatego Arabia Saudyjska wspiera wojnę w Syrii poprzez przeciąganie rozmów politycznych w Genewie (kontrolowana przez Rijad opozycja sabotuje proces), a także sponsorowanie walczących z Asadem bojowników, w tym również radykalnych ugrupowań islamistycznych.

    Moskwa i Rijad nie zgadzają się więc także w kwestii Iranu. Nie jest tajemnicą, że Królestwo Arabii Saudyjskiej buduje regionalny blok, który ma powstrzymywać Islamską Republikę Iranu, a jeszcze lepiej pozbyć się jej wpływów na Bliskim Wschodzie. Właśnie w ramach tej polityki Rijad najął Donalda Trumpa, płacąc mu za aktywny udział w powstrzymywaniu Iranu pakietem handlowo-inwestycyjnym na sumę 350 mld dolarów. I dlatego też Rijad opowiada się za utworzeniem „arabskiego NATO". Wszystko wskazuje na to, że książę Muhammad omawiał z Władimirem Putinem udział Rosji w danym projekcie.

    Moskwa, jak wiadomo, do wszystkiego odnosi się bardzo chłodno. Po pierwsze Kreml pryncypialnie nie chce konfliktu z Iranem. Moskwa może być niezadowolona z pewnych aspektów polityki Iranu w regionie (na przykład z jego stosunku do Izraela), ale w dwustronnych relacjach Moskwy i Teheranu nie ma żadnych poważniejszych sprzeczności — w odróżnieniu od relacji z Rijadem, który wspiera rozmaite sunnickie ugrupowania terrorystyczne. I to kolejny powód, dla którego Kreml odnosi się sceptycznie do jakichkolwiek strategicznych projektów z takim partnerem jak Arabia Saudyjska.

    Wszystko wskazuje na to, że Rijad podejmie jeszcze jedną próbę przekonania Moskwy do udziału w "arabskim NATO": w ślad za księciem Muhammadem do Moskwy przyjedzie sam król Salman. Moskwa jest gotowa przyjąć wysokiego rangą gościa i pomówić z nim. „Jestem pewien, że ta pierwsza w historii naszych relacji wizyta króla Arabii Saudyjskiej będzie dobrym znakiem, dobrym sygnałem i bodźcem do rozwoju naszych kontaktów" — powiedział Putin. Wątpliwe jednak, że ten bodziec będzie na tyle silny, że popchnie Rosję do udziału w projekcie arabskiego NATO czy też do zmiany swojej pozycji względem Syrii.

    Król Arabii Saudyjskiej Salman ibn Abd al-Aziz Al Su'ud i kanclerz Niemiec Angela Merkel w mieście Dżudda
    © REUTERS/ Bandar Algaloud/Courtesy of Saudi Royal Court
    Tak już wyszło, że Rosja na Bliskim Wschodzie zajmuje wyjątkową pozycję. To jedyna zewnętrzna siła, która jednocześnie utrzymuje stosunki robocze ze wszystkimi krajami regionu, nie zamierza przebudowywać regionu zgodnie ze swoim widzimisię, a przy tym nie pretenduje do roli regionalnego lidera. Kreml na chwilę obecną może odegrać rolę pośrednika w wielu kryzysach, w których ugrzęzła Arabia Saudyjska (w tym także w nabierającym niekorzystne dla Rijadu obroty kryzysie jemeńskim, gdzie za operację odpowiada osobiście książę Mohammad i od którego zależy w dużym stopniu jego dalsza kariera). Moskwa może równie dobrze pełnić rolę balansjera, czyli, nie opowiadając się po żadnej stronie konfliktu, przyczynić się tym nie mniej do jego pogłębienia (na przykład poprzez dostawy broni).

    Wychodzi więc na to, że na dzień dzisiejszy Moskwa potrzebna jest Rijadowi bardziej niż Rijad potrzebny jest Moskwie.    

    Zobacz również:

    Trump, bomba jądrowa i „iranofobia"
    Trump zatańczy, jak mu Arab zagra (wideo)
    Tagi:
    OPEC, Arabia Saudyjska, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz