11:07 22 Sierpień 2017
Warszawa+ 14°C
Moskwa+ 24°C
Na żywo
    Józef Piłsudski, Naczelnik Państwa, 05.11.1927, Warszawa

    Kto na to pozwolił Dudzie?

    © AP Photo/ Józef Piłsudski, Naczelnik Państwa
    Opinie
    Krótki link
    Jarosław Augustyniak
    313706684

    Prezydent mógł rozwiązać Sejm w każdej chwili, a odpowiadał jedynie przed „Bogiem i historią". Zmiany w projekcie PiS też zmierzały w kierunku autorytarnym. Miejmy nadzieję, że w tej nowej Konstytucji, Boga nie zastąpi Prezes.

    Prezydent Andrzej Duda ostatnio się bardzo uaktywnił. Od początku swojej prezydentury uchodzi za człowieka uległego i bardzo dyspozycyjnego wobec prezesa Kaczyńskiego. Nic nie wetuje i składa podpis gdzie mu wskażą.

    Andrzej Duda
    © REUTERS/ Slawomir Kaminski/Agencja Gazeta
    To sprawia, że jego notowania spadają, a szanse na reelekcje po upływie kadencji są niewielkie. Trudno oczekiwać, by PiS w drugiej kadencji wystawił innego kandydata. Dlatego warto tego, który dziś uchodzi za prezydenta, pokazać od lepszej strony.

    Niestety, prezydent RP z nadania prezesa PiS nie jest w stanie wykazać się aktywnością, która byłaby w jakikolwiek sposób autonomiczna, czy nie daj boże sprzeczna z wizją Polski prezesa Kaczyńskiego.

    Jeśli więc ktoś pyta — kto na to pozwolił Dudzie?— to chyba nietrudno się domyśleć.

    W dniu święta 3 Maja prezydent RP ogłosił, że 11 listopada 2018 roku chce przeprowadzić referendum konstytucyjne, by Polacy wypowiedzieli się na temat oczekiwanych przez nich zmian ustrojowych.

    Pan Prezydent podejmuje z „własnej" inicjatywy i to zupełnie „przypadkowo" akurat w takich sprawach, które od dawna zapowiadała partia rządząca.

    „Nie wiadomo" jeszcze jaka ta konstytucja będzie, ale pamiętamy, że jeszcze przed wyborami parlamentarnymi projekt jakiejś konstytucji wisiał na stronie internetowej Prawa i Sprawiedliwości. Projekt, który gdzieś „zniknął", a PiS się go wypierał, może wrócić, tym razem jako projekt „ponadpartyjny" prezydenta wszystkich Polaków, Andrzeja Dudy.

    Nieprzypadkowo coraz częściej rządy PiS są porównywane z sanacyjną dyktaturą.

    Po zamachu majowym w 1926 roku, piłsudczycy najpierw wprowadzili nowelę do demokratycznej Konstytucji Marcowej z 1921 roku, która wzmacniała władzę wykonawczą kosztem władzy ustawodawczej, a następnie się jej pozbyli.

    Uchwalona już przez sanację w 1935 roku Konstytucja Kwietniowa ostatecznie marginalizowała rolę Sejmu, a wzmacniała rolę rządu i prezydenta.

    Prezydent mógł rozwiązać Sejm w każdej chwili, a odpowiadał jedynie przed „Bogiem i historią". Zmiany w projekcie PiS też zmierzały w kierunku autorytarnym.

    Miejmy nadzieję, że w tej nowej, Boga nie zastąpi Prezes.

    Moskwa. Kreml.
    © Sputnik. Alexei Druzhinin/Anton Denisov/Press service of the president of the Russian Federation
    W przedwojennej Europie, gdy rodził się faszyzm, do autorytarnych rządów w wielu krajach dochodzono w różny sposób.

    W Polsce dokonało się to na drodze zamachu stanu (379 zabitych osób), ale już na przykład w Niemczech wybrano drogę demokratyczną, parlamentarną.

    Jesteśmy w Unii Europejskiej, uchodzimy nawet za demokrację i droga zdobycia władzy na drodze zamachu nie wchodzi raczej w rachubę.

    PiS też poszedł tą lepszą, wypróbowaną już w latach 30-tych ubiegłego wieku drogą i władzę zdobył legalnie.

    Co dalej?

    Jak zdobyć pełnię władzy i zmienić ustrój? Do tego warto skorzystać z różnych doświadczeń.

    Można pójść dalej tą samą drogą, którą poszli nasi zachodni sąsiedzi, ale pożar Sejmu byłby zbyt czytelny, choć zapewne bardziej skuteczny i szybciej prowadzący do „dobrej zmiany". PiS już większość ma i w dalszej drodze ku jej pełni lepsze znów okazują się doświadczenia naszej rodzimej sanacji.

    Nowa władza zaczęła od zmian w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Media publiczne szybko zamieniono w wyłączny instrument propagandy partii rządzącej.

    Robiąc z Mateusza Piskorskiego pierwszego więźnia politycznego PiS wypuszczono balon próbny, by dowiedzieć się jak społeczeństwo zareaguje, gdyby trzeba było tworzyć nową Berezę Kartuską i zamykać w niej tych, których zamknąć się jeszcze boją.

    Na koniec trzeba uchwalić nową konstytucję, która pozwoli im w końcu w pełni rządzić.

    Na razie wszystko idzie według planu, ale w którymś momencie trzeba będzie opuścić Unię Europejską, o ile wcześnie ta nas sama nie wywali.

    Nasi sąsiedzi Ligę Narodów opuścili już w pierwszym roku po przejęcia władzy, ale Liga Narodów nie dawała dotacji i nie posiadała żadnych funduszy, z których sąsiedzi mogli korzystać. Dlatego PiS będzie trwał w Unii ile się tylko da, bo sporo jeszcze kasy można stamtąd wyciągnąć. Trzeba tylko jak najdłużej przeciągać moment, w którym Unia nałoży na nas sankcje.

    Co dalej po wyjściu bądź wyrzuceniu nas z Unii?

    Być może odpowiedź na to pytanie daje następna „samodzielna" inicjatywa Pana Prezydenta — projekt „Międzymorze", który określa go jako swój autorski pomysł.

    O ile jednak tak samo i to zupełnie „przypadkowo",  nazywający się projekt przedwojenny kładł nacisk na polityczną integrację w Europie Środkowo-Wschodniej, projekt Dudy mówi o integracji gospodarczej i infrastrukturalnej pomijając tę polityczną.

    Przynajmniej na początek, dopóki Unia Europejska istnieje. Odbył się już nawet jeden szczyt państw Trójmorza (Bałtyku, Adriatyku i Morza Czarnego) w chorwackim Dubrovniku, pod hasłem budowy połączeń między Północą a Południem.

    Poza pustymi deklaracjami o współpracy w zakresie energetyki, transportu, cyfryzacji i gospodarki wiele z tego nie wynika. Obecny podczas przyjęcia deklaracji Państw Trójmorza przedstawiciel Chin, chce w tej inicjatywie widzieć partnera w realizacji planu „Nowego Jedwabnego Szlaku", a przedstawiciel USA „ważny element bezpieczeństwa w regionie". Póki co Polska próbuje torpedować powstanie „Jedwabnego Szlaku", jako niezgodnego z interesami Stanów Zjednoczonych, więc przedstawiciel Chin może się mylić. To Amerykanin może być lepiej poinformowany. Następne spotkanie ma się odbyć we Wrocławiu. Znaczące jest to, że na to spotkanie Duda zaprosił już amerykańskiego prezydenta i chyba nie dlatego, że USA to kraj europejski?

    Jeśli to „Międzymorze" miałoby się stać alternatywą dla krajów które z Unii odejdą lub z Unii je powyrzucają, czy też gdy Unia się rozpadnie, to z punktu widzenia interesów USA projekt może się wydawać interesujący, zwłaszcza gdy Polska jako lider i amerykański koń trojański staje się gwarantem realizacji amerykańskich interesów w tej części Europy.

    Włączając do tej struktury w późniejszym czasie Ukrainę można przekształcić go w projekt polityczny, a cały region skierować przeciw Rosji.

    Bez Ukrainy, która członkiem Unii nie jest i nigdy nie będzie, taki kierunek nie jest możliwy.

    Ambasador RP Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i prezydent Rosji Władimir Putin na Kremlu
    © Sputnik. Michaił Klimientjew
    W regionie są przecież inne mniejsze państwa, które antyrosyjskiego kierunku polskiej czy ukraińskiej polityki nie podzielają, a Polski wcale nie uznają za lidera.

    Antyrosyjskość zaś ma być tym co pozwala polskim i ukraińskim nacjonalistom działać razem, dopóki Rosję w obu państwach przedstawia się jako wspólnego wroga.

    W hierarchii wrogów Ukrainy dla nacjonalistów ukraińskich Rosja zawsze była przed Polską jako wróg największy. Może dlatego właśnie teraz w ukraińskiej prasie piszą tak dużo o Piłsudskim, którego pomniki jak grzyby po deszczu rzekomo powstają teraz w Polsce?

    Forsuje się przy tym absurdalną  tezę, że Bandera był takim ich Piłsudskim, któremu pomniki oni stawiają na Ukrainie. Taka nowa ukraińska narracja historyczna, dla Polaków jest nie do zaakceptowania.

    Piłsudskiemu można zarzucić wiele, ale na pewno nie to, że łączyło go cokolwiek z Banderą.

    W 1936 roku sanacyjny sąd skazał Banderę za zorganizowanie zamachu na ministra Pierackiego na karę śmierci, zamienioną potem na dożywocie na mocy amnestii. OUN wydała na niego wyrok, ponieważ był zwolennikiem normalizacji stosunków z mniejszością ukraińską, co zagrażało konfrontacyjnej polityce ukraińskich nacjonalistów.

    Mężczyzna niesie portret Stepana Bandery
    © Sputnik. Grigoriy Vasilenko
    Leszek Miller
    © Sputnik. Leonid Sviridov
    Możliwe, że Ukraińcy są w stanie jakoś zaakceptować Piłsudskiego, mimo że ten zdobył im Kijów, ale nie wiem co musieliby zrobić polscy propagandziści, by ocieplić u nas wizerunek ukraińskiego zbrodniarza. Tej sprzeczności nie da się rozwiązać, bo Wołynia nie da się wymazać z naszej pamięci, a kult Bandery na Ukrainie, która nie ma zbyt długiej historii, stał się osnową ukraińskiej tożsamości narodowej.

    Również przed wojną międzynarodowa polityka sanacji opierała się na podobnych uprzedzeniach i życzeniowym myśleniu w dużym oderwaniu od rzeczywistości. Wtedy doprowadziło to nasz kraj do katastrofy. Do czego doprowadzi teraz?

    Poza Unią i w konfrontacji z Rosją, nie czeka nas ciekawa przyszłość.

    Armia Macierewicza na niewiele się zda. Będziemy potrzebować ochrony.

    Może właśnie po to stacjonują tu już amerykańskie wojska?

    Podczas gdy inni nie chcą płacić i nakręcać zysków amerykańskiej zbrojeniówki, my płacimy grzecznie tyle ile życzy sobie za ochronę Trump.

    Do społecznego przyzwolenia na marnowanie publicznych pieniędzy potrzebne jest wyimaginowane „rosyjskie zagrożenie", które stale podgrzewamy.

    Prezydent Duda na ostatnim szczycie obiecał, że będziemy płacić jeszcze więcej, w 2022 roku osiągając poziom 2,2% PKB. Amerykański prezydent poklepał go nawet po ramieniu.

    Jarosław Augustyniak, polski publicysta, Warszawa

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Andrzej Duda nam się nie udał
    Co różni Kaczyńskiego od Piłsudskiego?
    ABW po was też przyjdzie
    W Tbilisi pojawiła się ulica Marszałka Piłsudskiego
    Kaczyński: banderowcom to my już dziękujemy!
    Tusk to nie jakiś Piłsudski. Tusk to tylko Tusk
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    Macierewicz: albo Kaczyński, albo Rosja
    Duda pisze list do Macierewicza
    Tagi:
    Międzymorze, demokracja, konstytucja, referendum, bazy NATO, Rząd RP, Trybunał Konstytucyjny, ABW, Prawo i Sprawiedliwość, OUN, NATO, Józef Piłsudski, Antoni Macierewicz, Donald Trump, Stepan Bandera, Jarosław Kaczyński, Andrzej Duda, Wołyń, UE, Chiny, USA, Rosja, Kijów, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz