Widgets Magazine
10:32 13 Listopad 2019
Warszawa

Wiceminister MON jechał pod prąd na sygnale. „Nie miałem czasu!"

© Sputnik . Vladimir Pesnya
Opinie
Krótki link
Autor
7280
Subskrybuj nas na

Kierowca limuzyny Bartłomieja Grabskiego tak bardzo spieszył się na konferencję prasową Air Show 2017 w Radomiu, że popełnił szereg wykroczeń. Podsekretarz stanu w MON jest znany z łamania przepisów.

Premier Beata Szydło
© AFP 2019 / John Thys
Bartłomiej Grabski miał pecha, bo kiedy jego rozpędzona limuzyna wjechała do Radomia, innymi uczestnikami ruchu obserwującymi jego popisy na drodze byli lokalni dziennikarze.

— Ruszyłam spod świateł na skrzyżowaniu ulic Kelles-Krauza, Malczewskiego i Wernera, gdy usłyszałam syrenę. W lusterku zobaczyłam ciemne auto z kogutem na dachu. Kierowcy zaczęli zjeżdżać, aby umożliwić przejazd, ale na Malczewskiego, przy skrzyżowaniu z ulicą Stańczyka, kierowca samochodu zjechał na przeciwległy pas i tak jechał aż do ronda przy kościele świętej Trójcy, zaskakując zupełnie kierowców zjeżdżających z ronda — zrelacjonowała przebieg zdarzenia reporterka.

To dla podsekretarza stanu w MON chleb powszedni. Dał się już poznać jako pirat drogowy w stolicy. Grabski mieszka w podwarszawskich Łomiankach i stamtąd dojeżdża przez Pragę do pracy. Jego dotychczasowe osiągnięcia w łamaniu przepisów drogowych to m.in. kogut na dachu, przebijanie się w korku i jazda pod prąd ulicą przy warszawskim ogrodzie zoologicznym.

A czemu wiceminister tak bardzo spieszył się w Radomiu? Był już spóźniony na konferencję prasową dotyczącą organizacji pokazu Air Show 2017.

— Starałem się jak najszybciej do państwa dojechać i rzeczywiście być może te sygnały nie były potrzebne, ale nie miałem czasu. Musiałem w godzinę dotrzeć z Warszawy — skomentował Grabski, pytany o to, czemu spowodował niebezpieczeństwo na drodze.

Inni parlamentarzyści PiS nie widzą problemu. Kolegę wziął w obronę Marek Suski, twierdząc, że przecież „nic się nie stało". Wydział prasowy MON odmówił komentarza, zasłaniając się koniecznością konsultacji z kierownictwem. Natomiast inny poseł z ramienia PiS, Wojciech Skurkiewicz, wprawdzie nie był na miejscu, ale najlepiej ze wszystkich wie, jak było:

— Minister Grabski powiedział w poniedziałek „przepraszam" i koniec. Nie widzę problemu. Nie wydaje mi się, żeby mógł jechać pod prąd. Jeżeli ktoś tak mówi, po prostu łże.

Wyczyny drogowe to specjalność tego rządu — zarówno premier Szydło, jak i Antoni Macierewicz nie raz dali popisy arogancji władzy i nieliczenia się z innymi uczestnikami ruchu. Serię łamania przepisów najwyraźniej zapoczątkował incydent z „morderczą oponą" prezydenta Dudy. Dalej już poszło jak z płatka.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Macierewicz: Trybunał Stanu dla Tuska to za mało!
Rosja „nie przełknie" polityki wizowej Ukrainy
Atak na policjantów w Paryżu (wideo)
USA: Sprawczyni wycieku informacji do mediów aresztowana
Sukces Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu
Tagi:
Ministerstwo Obrony Narodowej, Radom, Warszawa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz