12:36 18 Sierpień 2017
Warszawa+ 26°C
Moskwa+ 26°C
Na żywo
    Warszawa

    Wiceminister MON jechał pod prąd na sygnale. „Nie miałem czasu!"

    © Sputnik. Vladimir Pesnya
    Opinie
    Krótki link
    Dawid Blum
    8515280

    Kierowca limuzyny Bartłomieja Grabskiego tak bardzo spieszył się na konferencję prasową Air Show 2017 w Radomiu, że popełnił szereg wykroczeń. Podsekretarz stanu w MON jest znany z łamania przepisów.

    Beata Szydło
    © Sputnik. Stringer
    Bartłomiej Grabski miał pecha, bo kiedy jego rozpędzona limuzyna wjechała do Radomia, innymi uczestnikami ruchu obserwującymi jego popisy na drodze byli lokalni dziennikarze.

    — Ruszyłam spod świateł na skrzyżowaniu ulic Kelles-Krauza, Malczewskiego i Wernera, gdy usłyszałam syrenę. W lusterku zobaczyłam ciemne auto z kogutem na dachu. Kierowcy zaczęli zjeżdżać, aby umożliwić przejazd, ale na Malczewskiego, przy skrzyżowaniu z ulicą Stańczyka, kierowca samochodu zjechał na przeciwległy pas i tak jechał aż do ronda przy kościele świętej Trójcy, zaskakując zupełnie kierowców zjeżdżających z ronda — zrelacjonowała przebieg zdarzenia reporterka.

    To dla podsekretarza stanu w MON chleb powszedni. Dał się już poznać jako pirat drogowy w stolicy. Grabski mieszka w podwarszawskich Łomiankach i stamtąd dojeżdża przez Pragę do pracy. Jego dotychczasowe osiągnięcia w łamaniu przepisów drogowych to m.in. kogut na dachu, przebijanie się w korku i jazda pod prąd ulicą przy warszawskim ogrodzie zoologicznym.

    A czemu wiceminister tak bardzo spieszył się w Radomiu? Był już spóźniony na konferencję prasową dotyczącą organizacji pokazu Air Show 2017.

    — Starałem się jak najszybciej do państwa dojechać i rzeczywiście być może te sygnały nie były potrzebne, ale nie miałem czasu. Musiałem w godzinę dotrzeć z Warszawy — skomentował Grabski, pytany o to, czemu spowodował niebezpieczeństwo na drodze.

    Inni parlamentarzyści PiS nie widzą problemu. Kolegę wziął w obronę Marek Suski, twierdząc, że przecież „nic się nie stało". Wydział prasowy MON odmówił komentarza, zasłaniając się koniecznością konsultacji z kierownictwem. Natomiast inny poseł z ramienia PiS, Wojciech Skurkiewicz, wprawdzie nie był na miejscu, ale najlepiej ze wszystkich wie, jak było:

    — Minister Grabski powiedział w poniedziałek „przepraszam" i koniec. Nie widzę problemu. Nie wydaje mi się, żeby mógł jechać pod prąd. Jeżeli ktoś tak mówi, po prostu łże.

    Wyczyny drogowe to specjalność tego rządu — zarówno premier Szydło, jak i Antoni Macierewicz nie raz dali popisy arogancji władzy i nieliczenia się z innymi uczestnikami ruchu. Serię łamania przepisów najwyraźniej zapoczątkował incydent z „morderczą oponą" prezydenta Dudy. Dalej już poszło jak z płatka.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Macierewicz: Trybunał Stanu dla Tuska to za mało!
    Rosja „nie przełknie" polityki wizowej Ukrainy
    Atak na policjantów w Paryżu (wideo)
    USA: Sprawczyni wycieku informacji do mediów aresztowana
    Sukces Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu
    Tagi:
    Ministerstwo Obrony Narodowej, Radom, Warszawa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz