15:47 17 Sierpień 2017
Warszawa+ 21°C
Moskwa+ 25°C
Na żywo
    Uczestnicy ultraprawicowych organizacji na mitingu przeciwko przyjęciu uchodźców na terytorium Polski

    PiSowska antyeuropejskość to przede wszystkim propaganda

    © REUTERS/ Agencja Gazeta/Marcin Stepien
    Opinie
    Krótki link
    Leonid Sigan
    7360212

    Rozmowa korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z filozofem, publicystą, profesorem UJ Janem Hartmanem.

    — Komisja Europejska rozpocznie w środę procedury o naruszeniu prawa UE wobec krajów, które nie biorą udziału w programie relokacji. Chodzi o Polskę, ale także Czechy i Węgry. Minister Witold Waszczykowski w imieniu swojego rządu odniósł się do tej wiadomości jednoznacznie: „Nie będziemy reagować, będziemy tłumaczyć, że to jest bezprawne. Nie można łączyć tej relokacji czy przesiedleń siłą z jakąkolwiek polityką europejską". Jakie Pan profesor widzi wyjście z tej sytuacji?

    — Rzeczywiście, budowanie poparcia dla PiS na ksenofobii, na lęku przed uchodźcami postawiło Polskę w sytuacji konfrontacji z Unią Europejską. Jest to ogromny problem dyplomatyczny, polityczny, ale także etyczny, ponieważ społeczeństwa Europy Zachodniej nie mogą zrozumieć, dlaczego Polska nie może, przynajmniej symbolicznie, okazać solidarności z Zachodem, przyjmując chociażby niewielką liczbę uchodźców. To jest bardzo poważny problem wizerunkowy. Ja mam nadzieję, że rząd okaże chociaż minimum instynktu samozachowawczego i nie będzie brnął w konfrontację, że ostatecznie zgodzi się na jakieś honorowe rozwiązanie, w którym Polska de facto tych uchodźców nie przyjmie w zauważalnej liczbie, ale może jakoś tymczasowo niewielką grupę. Mam nadzieję, że Kaczyński cofnie się o krok, że powiedzą mu, jak ogromne są konsekwencje, także finansowe, takiej postawy Polski. No chyba że Kaczyńskiemu zależy na zerwaniu z Unią Europejską, ale to by się nie mieściło w głowie. Racja stanu Rzeczypospolitej Polskiej jest taka, żeby być jak najściślej powiązaną ze strukturami Zachodu. Mam nadzieję, że w głębi duszy nawet Jarosław Kaczyński i przywódcy PiS-u to jednak rozumieją.

    —  Waszczykowski twierdzi, że w większości to nie są uchodźcy tylko emigranci, którzy nielegalnie przedostali się do Europy. A przyjmowanie emigrantów — to prerogatywa państwa członkowskiego i nie może być narzucana przez instytucję europejską. Czy nieposłuszeństwo to może ujść płazem?

    — Oczywiście, że niektórzy spośród tych, którzy przybywają, nie są osobami represjonowanymi. Nie ma w tym zresztą nic złego. Dwa miliony Polaków w ostatnich latach wyemigrowały z powodów ekonomicznych na Zachód, i nikt nie ma im tego za złe. Jeśli takie jest stanowisko polskiego rządu, to konsekwentnie powinien zadeklarować, że przyjmie takie osoby, których status został sprawdzony, co do których nie ma wątpliwości, że są uchodźcami. Jeśli tak twierdzi Waszczykowski, to powinien logicznie wyciągnąć taki wniosek. To nie od Waszczykowskiego zależy, czy wypełnimy swoje zobowiązanie. Przypomnę, że za czasów rządów Ewy Kopacz jednak takie zobowiązania w zakresie relokacji, przynajmniej wstępne obietnice, padły. Była mowa o 7 000 migrantów. To jest bardzo mała liczba w całości liczonej w milionach. To nie od Waszczykowskiego zależy, tylko od Kaczyńskiego. Choć może trudno sobie to wyobrazić, to jednak liczę na to, że w pewnym momencie Kaczyński powie: dobrze niech przyjedzie na przykład 1000 prawdziwych uchodźców. Odtrąbimy, że pomagamy ludziom, kobietom, dzieciom. Jakikolwiek gest ze strony Kaczyńskiego zostanie przez Zachód przyjęty z ulgą.

    —  Ale z drugiej strony, biorąc pod uwagę wielostopniową procedurę o naruszeniu prawa UE, a sprawa w ogóle może być rozstrzygnięta ostatecznie tylko przez Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu, można wysnuć wniosek, że batalia jest długa. A instrumentów dla egzekwowania ewentualnych sankcji przez Unię brak?

    - Myślę, że jeśli będzie wola polityczna, wychodząca, powiedzmy, od Macrona w środowisku przywódców Unii Europejskiej czy Rady Europejskiej, to zawsze się sposób znajdzie, żeby Jarosława Kaczyńskiego i jego ekipę ukarać. Procedury procedurami, ale są zawsze jakieś kurki z pieniędzmi, które można przykręcić.  Poza tym są polskie postulaty w zakresie rozmaitych regulacji i dyspens ze strony Komisji Europejskiej i tych postulatów można na przykład nie przyjąć, nie iść na rękę Polsce. Unia ma swoje instrumenty, również polityczne. Mam nadzieję, że to nie będzie eskalować, że ta antyeuropejskość pisowska to jest jednak przede wszystkim propaganda, bo chyba wszyscy w Polsce rozumiemy, że bezpieczeństwo Polski, dobrobyt naszego kraju i postęp kulturowy zależy od naszej integracji z Zachodem. Mam nadzieję, że jest to jednak teatr, że Kaczyński żył w PRL-u i rozumie, czym się różni życie na Wschodzie i na Zachodzie, że nie chce być tym Wschodem. Mam taką nadzieję…

    Zobacz również:

    Klerykalizacja i centralizacja państwa w nowej PiS-owskiej konstytucji?
    PiS traci pozycję lidera?
    Radny PiS domaga się, by Rosja przestała „okupować" Gdańsk
    A Google wie: Wszystkie grzechy PO i PiS
    PiS ma kreta? Kim jest Aleksander Ścios?
    Tagi:
    Prawo i Sprawiedliwość, Emmanuel Macron, Witold Waszczykowski, Ewa Kopacz, Jarosław Kaczyński, PRL, Luksemburg, UE, Czechy, Węgry, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz