Widgets Magazine
03:39 24 Październik 2019
Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko i przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claud Juncker podczas rozmów w Brukseli

Zemsta za Banderę

© AFP 2019 / Michail Palinchak
Opinie
Krótki link
Autor
10480
Subskrybuj nas na

Jeden z ukraińskich historyków uważa, że fakt grzecznościowego wyboru Słowacji na „wrota do Europy" to zemsta za słowa Jarosława Kaczyńskiego o tym, że „Ukraina z Banderą nie wejdzie do Europy".

Marsz upamiętniający urodziny Stepana Bandery. Kijów, 01.01.2017.
© REUTERS / Valentyn Ogirenko
Tak uważa były szef ukraińskiego IPN, obecnie doradca dyrektora, Ołeksandr Zinczenko. „Przyjeżdża Poroszenko do Warszawy. Spotyka się z takim sobie panem K. Pan K. nie ma żadnego mandatu poza mandatem zwykłego posła. Ale jest bardziej wpływowy niż pan D. i pani Sz. A z takimi trzeba rozmawiać. (…) Poroszenko wrócił. Pan K. wkrótce potem ujawnia treść poufnej rozmowy w pouczającym tonie:

Z kultem Bandery nie wpuścimy Ukraińców do Europy! — napisał w odpowiedzi na pytania, które pojawiły się po uroczystości z okazji wejścia w życie ruchu bezwizowego do UE dla Ukraińców. Na partnera do świętowania Petro Poroszenko nie wybrał Polski, a Słowację. To ze słowackimi politykami zainscenizował symboliczne przejście przez „wrota do Europy".

Zinczenko uważa, że jest to kara za słowa Kaczyńskiego, ponieważ „żadnego kultu Bandery na Ukrainie nie ma", a Kaczyński zraził ukraińskiego prezydenta swoim „tonem przypominającym raczej prokuratora niż adwokata".

Z taką interpretacją zgadzają się również polscy analitycy. Tomasz Piechal z Ośrodka Studiów Wschodnich Uniwersytetu Warszawskiego napisał z rozżaleniem: „Nie sposób (…) zadać sobie pytania, czemu to akurat Słowacja stała się niespodziewanie owymi wrotami do Unii Europejskiej? I czemu to prezydent Słowacji witał Poroszenkę w granicach UE? Nie mogę z delikatnym (i nieco szyderczym) uśmiechem skonstatować, że najwyraźniej ten cały trud nie został przez Ukrainę doceniony.I w tak ważnym dniu to Słowacja — niespodziewanie — okazała się głównym partnerem dla Kijowa".

Według niego wybór Poroszenki symbolizuje obecny stan stosunków polsko-ukraińskich, brak obustronnej woli do dialogu oraz instrumentalny stosunek ukraińskich elit do Polski — gdzie za gorącymi zapewnieniami o przyjaźni i wzajemnym szacunku, kryje się tak naprawdę pustka.

Mężczyzna niesie portret Stepana Bandery
© Sputnik . Grigoriy Vasilenko
Przypomnijmy, słowa, które tak bardzo ubodły Ukraińców i były cytowane przez liczne tamtejsze media, Jarosław Kaczyński wypowiedział w lutym w obszernym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej". Powiedział wtedy: „Powiedziałem wyraźnie panu prezydentowi Poroszence, że z Banderą to oni do Europy nie wejdą. To jest sprawa dla mnie jasna, bo wykazaliśmy ogromną cierpliwość, ale są jej granice. Nie możemy przez lata zgadzać się, by na Ukrainie budowano kult ludzi, którzy wobec Polaków dopuścili się ludobójstwa, i to takiego, że choć trudno było przebić w okrucieństwie Niemców, to oni ich przebili".

Musiało boleć.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.


Poglądy i opinie zawarte w artykule mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Ukraina: Naddniestrze w Doniecku, Bandera w Odessie
Bandera, Lwów, Nabożeństwo. Modlą się o zwycięstwo. Nie o pokój
Wczoraj Mazepa, dzisiaj Bandera. Za co dostają „po głowie" bożyszcza nowej ery?
Książka „Bandera i Ja" w polskiej szkole
Ukraińscy radykałowie: „Nie dajmy czerwonej hydrze przeniknąć do Kijowa!"
Tagi:
wiza, polityka, granica, Unia Europejska, Stepan Bandera, Jarosław Kaczyński, Petro Poroszenko, Słowacja, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz