03:51 17 Sierpień 2017
Warszawa+ 19°C
Moskwa+ 15°C
Na żywo
    Sowa

    Ksiądz Sowa nagrany w Sowie. Nowe fakty o aferze taśmowej

    © Sputnik. Jewgenija Nowozhenina
    Opinie
    Krótki link
    Julia Baranowska
    0 835164

    Pojawiły się nowe nagrania, na których słychać nieznanych do tej pory bohaterów: m.in. księdza Kazimierza Sowę oraz biznesmena Jerzego Mazgaja.

    Oni zaś twierdzą, że nagrania to fałszywki. Podejrzewają ludzi CBA. Afera taśmowa od początku była ustawiona?

    — Runęła forsowana teza o Falencie, Rosjanach i węglu. Ta taśma jest dowodem, że w restauracji nagrywał ktoś inny — powiedział „Rzeczpospolitej" anonimowy informator związany ze służbami bezpieczeństwa po tym, jak TVP Info ujawniło „nowe" taśmy, na których słychać księdza-celebrytę Kazimierza Sowę oraz Jerzego Mazgaja, byłego szefa sieci marketów Alma, a także byłego ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego i byłego szefa BOR gen. Mariana Janickiego. Autorem materiału, który ukazał się na antenie Telewizji Narodowej, jest Samuel Pereira, dziennikarz związany z PiS. Forsuje on tezę, że nagrania są autentyczne, choć nie zna ich prokuratura, ani rzekomo nagrywający w restauracji kelner Łukasz N.

    — Fakt, że te nagrania wyszły w 2014 roku i wychodzą dzisiaj, pokazuje, że państwo było źle zabezpieczane. Te spotkania zostały nagrane, bezpieczeństwo informacji państwowych było żadne. Nie wiemy, kto miał dostęp do tych nagrań wcześniej — mówił Pereira w studiu.

    W 2014 roku po publikacjach „Wprost", ABW zabezpieczyło wszystkie dostępne nagrania. Wśród nich nie było rozmów osób wymienionych wcześniej. Nie wspominał o nich również skazany kelner, a  biznesmen Marek Falenta, który miał zlecić nagrywanie 97 osób, nadal nie przyznał się do winy. „Gazeta Wyborcza" sugeruje, że za nagraniami nie stoi jednak tzw. grupa Falenty, ale ludzie z wrocławskiego CBA związani z Mariuszem Kamińskim. Jeśli potwierdzi się teza, że aferę taśmową nakręciły służby, będzie to skandal na skalę międzynarodową. Na razie okazuje się, że nowe treści jakimś cudem znajdują się wyłącznie w posiadaniu TVP Info, nie ma ich prokuratura, nie miało „Wprost", pojawiły się nagle z tajemniczego źródła.

    „Nowi" bohaterowie nagrań twierdzą, że zostały ona sfabrykowane i dostarczone z opóźnieniem: — To nagranie ma inną jakość niż wszystkie poprzednie. Ma się wrażenie, że zostało wyczyszczone — mówi ks. Sowa.

    Donald Tusk
    © AP Photo/ Alik Keplicz
    - Nielegalne jest nagrywanie, ale i rozpowszechnianie. Do tego przypisano mi wypowiedzi, których z pewnością nie wypowiedziałem. Nie wykluczam, że zawiadomię prokuraturę — dodaje Włodzimierz Karpiński.

    Prokuratura nie wszczęła jeszcze śledztwa sprawdzającego. Być może musi najpierw dogadać się z TVP. W 2014 nikt dziennikarzy „Wprost" nie pytał o pozwolenie na przejęcie komputerów.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.    

    Zobacz również:

    Opublikowano sekretne taśmy księżnej Diany
    Odnaleziono taśmę, która pochodzi najprawdopodobniej z trzeciej czarnej skrzynki Tu-154
    Wreszcie! Mamy „sensacyjne” taśmy Macierewicza
    Żona Trumpa stara się odkręcić skandal z kompromitującą taśmą
    Rodem z ZSRR: jak moskwianin uruchomił radzieckie taśmy produkcyjne w całej Rosji
    Tagi:
    afera taśmowa, nagrania, śledztwo, Wprost, CBA, ABW, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz