20:46 19 Wrzesień 2017
Warszawa+ 17°C
Moskwa+ 12°C
Na żywo
    Demonstracja zwolenników Unii Europejskiej w Londynie

    Czy Europę czekają nowe „exity"?

    © REUTERS/
    Opinie
    Krótki link
    2437172

    22 czerwca mija rok od czasu przeprowadzenia referendum o wyjściu Wielkiej Brytanii z UE.

    Po upływie roku ponad połowa mieszkańców Wielkiej Brytanii (55%) uważa, że w ślad za Zjednoczonym Królestwem podąży kolejny kraj, a nawet kilka państw. Ich przeczucia podziela połowa Włochów, 42% Francuzów i 39% Niemców.

    Deputowany Izby Poselskiej Republiki Czeskiej Lew Luzar w wywiadzie dla Sputnika skomentował europejskie nastroje, dotyczące integracji europejskiej.

    — Dlaczego w bogatych krajach UE narastają dezintegracyjne nastroje?

    — Ja bym inaczej sformułował to pytanie. Dlaczego tylko połowa obywateli tych krajów uważa, że Unia Europejska pozostanie zjednoczona i nikt więcej jej nie opuści? Nastroje — 50 na 50. I ta dwoistość w stosunku do UE zawsze była obecna w populacji zjednoczonej Europy. Unia prowadzi swojego rodzaju interwencje w krajach członkowskich, dostosowując ich ustawodawstwo, zbliżając je do jakiegoś swojego ideału.

    Proces jest bolesny, on oczywiście odbija się na popularności samej idei jedności, na wzroście krytyki pod adresem polityki Brukseli. Nie dziwi mnie, że ma tak wielu przeciwników w różnych krajach. Należy jednak przyznać, że w ostatnim czasie grupa pesymistów zaczęła rosnąć. Ci ludzie są przekonani, że Unia Europejska w swojej obecnej formie nie jest opłacalna, że Unię zaczną opuszczać również inne kraje.

     — Ironią jest, że to nie problemowa Grecja jako pierwsza opuściła zjednoczoną europejską rodzinę…

     — Tak, to byłoby naturalne z punktu widzenia jej kryzysu gospodarczego. Ale Unię opuścił bogatszy uczestnik — Wielka Brytania. Warto byłoby ten fakt należycie przeanalizować. Wnioskując z danych przeprowadzonego dla „Sputnika" badania, tendencja wyjścia może narastać. Dlaczego? Najwidoczniej dlatego, że kraje Starej Europy obawiają się, że będą musiały w dalszym ciągu wspierać swoim potencjałem słabszych, albo też po prostu „ubogich" w stosunkach gospodarczych partnerów. W rezultacie wpłynie to na obniżenie standardu życia Niemiec, Francji, Włoch.

    Ja osobiście uważam, że dezintegracyjne nastroje w „lokomotywach" UE mają czysto ekonomiczny charakter. Można zrozumieć ich obywateli, kiedy kierują zarzuty pod adresem problemowych członków UE, kiedy żądają, aby wszyscy podciągnęli się do ich poziomu i z oburzeniem mówią: „Nie chcecie pracować, jak my, chcecie nadal wegetować, więc odchodźcie! Jeśli zostajecie, to my sami odejdziemy". To jest moim zdaniem najważniejszy problem filozoficzny, z którym zderza się Unia Europejska.

    Dragomir Andjelkovic, belgradzki politolog wyraził opinię, że małe państwa nie mają tak wielkiej swobody, jeśli chodzi o przynależność do europejskich struktur.

    Demonstracja w Warszawie przeciwko polityce migracyjnej UE
    © AFP 2017/ Wojtek Radwanski
     — Tylko duże kraje mogą pozwolić sobie pójść za przykładem Wielkiej Brytanii, bo małym państwom Bruksela nie daje demokratycznej możliwości wyjścia z UE, jak i wejścia do niej. Wiodące unijne centra tworzą takie warunki, że małe kraje, na przykład Węgry, mają do czynienia z różnymi formami nacisków i gróźb, jeśli odmówią dostosowania się do mainstreamowej polityki.

    Małe kraje UE musza wybierać: albo będą miały ogromne problemy, albo zgodzą się na narzucony kurs. Sprzeciwiać się mogą jedynie wiodące i duże państwa unijne. Ale jeśli przyjrzymy się  Wielkiej Brytanii, to zobaczymy, że zachodzą tam raczej kosmetyczne zmiany: kraj zdecydował się wyjść z UE, ale nie zrezygnował z polityki euroatlantyckiej.

    Jeśli nawet Wielka Brytania może sobie pozwolić jedynie na formalne zmiany, to co tu mówić o małych krajach. W taki sposób mamy następująca sytuację: państwa „drugiej kategorii" boja się i nie wyjdą z UE, a w wiodących krajach, np. Francja i Niemcy, elitom udało się znowu oszukać obywateli i narzucić im antynarodowe stanowisko. W wyniku większość nadal wierzy maistreamowym mediom i zagłębia się bardzo powierzchownie, myśląc jedynie o krótkoterminowych konsekwencjach przebywania w UE, a zupełnie nie zastanawiają się nad długoterminowymi. Czyli jest to ten przypadek, gdy za drzewami nie widać lasu.

    Była europosłanka, prof. Joanna Senyszyn uważa z kolei, że póki co Europie nie grożą nowe „exity".

    — Moim zdaniem żaden kraj nie wystąpi już z Unii Europejskiej. Wielka Brytania poniesie ogromne koszty wystąpienia z Unii i będzie to nauczką dla innych krajów, że to się po prostu nie opłaca — powiedziała w rozmowie z korespondentem Sputnika Joanna Senyszyn.

    Zobacz również:

    Kto prowadzi we francuskich wyborach parlamentarnych?
    Wybory parlamentarne we Francji
    „Europa Wschodnia boi się, że rosyjski gaz przypadnie w udziale Francji"
    Francja spróbuje stać się „mostem" między Rosją i Zachodem
    Wielka Brytania i Unia Europejska rozpoczynają negocjacje ws. Brexitu
    Polexit, czyli co się odwlecze, to nie uciecze
    Tagi:
    integracja, polityka, eurosceptyzm, Brexit, Unia Europejska, Joanna Senyszyn, Czechy, Wielka Brytania, Serbia, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz