21:04 19 Lipiec 2018
Na żywo
    Terminal gazowy w Świnoujściu

    Osobisty „lans" Trumpa. Tani LNG nie istnieje

    © REUTERS / Filip Klimaszewski
    Opinie
    Krótki link
    7470

    Zgodnie z oczekiwaniami prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump przedstawi na szczycie państw Trójmorza, który odbywa się w Warszawie, amerykański plan „podboju Europy" i jednocześnie uwolnienia jej od „rosyjskiej zależności energetycznej". Czy ten projekt jest zagrożeniem dla rosyjskiej obecności w Europie?

    Moskwa
    © Sputnik . Evgenya Novozhenina
    Nie jest — uważa wicedyrektor Instytutu Energetyki Narodowej Aleksander Frołow.

    „Nie do końca rozumiem, co Trump zamierza sprzedawać swoim partnerom. Prezydent coś komuś obiecuje, ale jaki on ma wpływ na organizacje komercyjne, które wydobywają gaz, przerabiają go na LNG i sprzedają na różnych rynkach? On nie ma nic wspólnego z tymi strukturami. Pytanie brzmi — jak Stany Zjednoczone zamierzają eksportować skroplony gaz ziemny do Europy? Załóżmy, że zwiekszą wydobycie. Jednak po pierwsze USA do tej pory są eksporterem netto gazu, a oprócz tego mają ogromne plany odnośnie zwiększenia dostaw do Meksyku, gdzie jest bardzo duży rynek" — powiedział ekspert w wywiadzie dla Sputnika.  

    Frołow podkreślił również, że amerykański skroplony gaz ziemny jest droższy od rosyjskiego gazu o około 50 dolarów (jeśli mówić o 1000 metrach sześciennych) i droższy nawet od konkurencyjnego gazu z Kataru.

    Problem europejskiego rynku polega na tym, że jest tam kolosalny nadmiar terminali skroplonego gazu ziemnego, które wybudowano w nadziei, że przypłynie tani gaz. Tani gaz jednak nie przypłynął, dlatego, że nie ma go w przyrodzie, a Europejczycy mieli mało pieniądzy, tak więc LNG zawieziono do Azji, gdzie pieniądze są.

    Według eksperta Unia Europejska może odebrać 220 mld metrów sześciennych skroplonego gazu ziemnego, a odbiera zaledwie 50-55 mld i sytuacja z roku na rok nie ulega zmianie. Przypomniał również, że już w 2009 roku mówiono o tanim gazie, i kiedy Katar zaczął go eksportować do Europy, ceny na krótko spadły.

    „Jednak potem nagle się okazało, że ludzie, którzy produkują skroplony gaz ziemny z jakiegoś powodu chcą zarabiać pieniądze — dlatego zaczęli transportować go tam, gdzie odbiorcy są gotowi zawierać długoterminowe kontrakty i płacić dużo, to znaczy nie do Europy" — tłumaczy Frołow.

    Wicedyrektor Instytutu Energetyki Narodowej przypomina także, że w ubiegłym roku Rosja dostarczyła europejskim konsumentom 180 mld metrów sześciennych gazu. Obecnie Stany Zjednoczone są w stanie zwiększyć dostawy maksimum o 20 mld metrów sześciennych rocznie. Dlatego nie da się obejść bez rosyjskiego „błękitnego paliwa":

    Stany zamierzają urochomić również nowe moce (wydobywcze — red.) jednak należy podkreślić, że skroplony gaz ziemny płynie przede wszystkim do krajów Ameryki Południowej, a nie do Europy — łatwiej go tam transportować i można go sprzedać drożej. Aby «uwolnić Europę od wpływu Rosji» i zaspokoić rosnące potrzeby Meksyku, Stany Zjednoczone muszą zwiększyć produkcję minimum o 200 mld. W 2016 roku Ameryka wydobywała najwięcej gazu ze wszystkich — około 750 mld metrów sześciennych.

    Tak więc, aby zastąpić rosyjskie dostawy, musi produkować przykładowo 950 miliardów. A na razie nie ma nawet podobnych planów.

    Frołow uprzedza również, że konsekwencje takiego gwałtownego zwiększenia produkcji mogą być bardzo negatywne dla samej Ameryki. Po pierwsze, spowoduje to znaczny wzrost cen na wewnętrznym amerykańskim rynku. Po drugie, może to zgubić branżę węglową:

    „W 2016 roku w Stanach Zjednoczonych węgiel ustąpił pierwszeństwa gazowi w produkcji energii elektrycznej. Wydobycie węgla bardzo się zmniejszyło. Co będzie z amerykańską branżą węglową, jeśli Stany Zjednoczone rzeczywiście zrealizują wszystkie plany odnośnie zwiększenia wydobycia gazu i produkcji LNG? Podejrzewam, że branża węglowa upadnie. Jakoś nie bardzo pasuje to do retoryki Trumpa o rozwoju własnej produkcji, nieprawdaż?"

    Zdaniem analityka, plany Trumpa można logicznie wytłumaczyć: kandydował na stanowisko prezydenta jako zwolennik projektów energetycznych, które przynoszą Stanom Zjednoczonym zyski i zwiększają wpływy kraju na świecie:

    „Tak więc to, co obecnie obserwujemy to osobisty «lans» Trumpa, który obiecał sprawić, że Ameryka znów będzie wielka".

    Rozmówca Sputnika podkreślił: zwiększenie dostaw skroplonego gazu ziemnego ze Stanów Zjednoczonych do Europy, wpłynie oczywiście na cenę „błękitnego paliwa", jednak latem 2016 roku przeżyliśmy już próbę wojny cenowej, kiedy ceny gazu spadły:

    Kiedy gaz na europejskim rynku kosztuje około 150 dolarów, mało kto był gotów go dostarczać, jednak Gazprom mógł się na to zdecydować. Jeśli zacznie się prawdziwa wojna cen, jako pierwsze ucierpią młode koncerny produkujące LNG — po prostu nie przetrwają, ponieważ produkcja skroplonego gazu ziemnego jest bardzo droga.

    „Można oczywiście wydrukować jeszcze setki miliardów amerykańskich dolarów, jednak nawet gospodarka Stanów Zjednoczonych nie jest na tyle wytrzymała, aby przetrwać taki kryzys. Oczywiście, państwo może płacić firmom produkującym skroplony gaz ziemny, aby wysyłały go do Europy i tym kompensować ich straty, ale raczej nie da się tego nazwać racjonalną decyzją gospodarczą" — powiedział Aleksander Frołow.

    Zobacz również:

    Bloomberg: Uzależnienie Niemiec od rosyjskiego gazu będzie rosnąć
    Trump wykorzystuje eksport gazu jako „narzędzie polityczne” przeciwko Rosji
    Amerykańskie firmy chcą wydobywać na Ukrainie ropę naftową i gaz
    Gazowe nadzieje Polski
    Gazprom rozważa wycofanie się z tureckiego rynku
    USA ogłosiły „gazową rewolucję”
    Tagi:
    LNG, gaz, Donald Trump, USA, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz