10:47 21 Lipiec 2017
Warszawa+ 20°C
Moskwa+ 18°C
Na żywo
    Jabłka

    Ukraina za jabłka i Międzymorze

    © Fotolia/ Nikonite
    Opinie
    Krótki link
    Rostisław Iszczenko
    2832011344

    Jak Rosja zareagowała na słowa Waszczykowskiego o „szansie” i „dobrych intencjach”.

    Sputnik Polska zaprasza do lektury skróconej wersji artykułu komentatora MAI Rossiya Segodnya Rostisława Iszczenki „Przyjaźń za jabłka”.

    Witold Waszczykowski twierdzi, że Polska postrzega Rosję jako „wielką szansę” i „nie traci nadziej na przekonanie jej, że ma dobre intencje”. Wydawałoby się, że po jego niedawnej wypowiedzi, iż Ukraina nie wejdzie do Europy z Banderą, można rzucać w powietrze czapki, nalewać szampana i odpalać fajerwerki.

    Jeśli tradycyjnie rusofobicznie nastawiona Polska odwróciła się od Ukrainy i twierdzi, że chce normalizować stosunki z Rosją, czego jeszcze można byłoby sobie życzyć?

    Ale nie jest to takie proste. Polityka jest grą o wartości niezerowej, dlatego oczywista przegrana Ukrainy, nie jest oczywistym zwycięstwem Rosji. Oczywiste jest jedno: Polska chce wygrać.

    Czy Polska została sojusznikiem Rosji? Nie. Zrezygnowała z sojuszu z naszymi przeciwnikami? Też nie. Czy Polska zmieniła swój stosunek do naszej najnowszej historii? Nie – przeciwnie zamierza demontować radzieckie pomniki.

    Moskwa. Kreml.
    © Sputnik. Alexei Druzhinin/Anton Denisov/Press service of the president of the Russian Federation
    Wystąpienie ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa w Fundacji im. Korbera, Berlin
    © Zdjęcie: The Ministry of Foreign Affairs of the Russian Federation
    Dyplomaci nie są blogerami, cenią swoją reputację. Nie mówią nieprawdy, ale mogą mówić tylko część prawdy. Jeśli nie chcemy być oszukani w naszych nadziejach, trzeba zwracać uwagę nie na to, co mówią dyplomacji, a na to, o czym milczą.

    Polska – według ministra – widzi w Rosji dużego i perspektywicznego partnera handlowego i zapewnia o swoich dobrych intencjach. I jeszcze Warszawa chciałaby nawiązać konstruktywny dialog z Moskwą.

    Pierwsza część tej tezy świadczy o tym, że Polska chciałaby, aby jej jabłka i inne produkty, które znalazły się na czarnej liście, wróciły na rosyjski rynek.

    Wrócić na utracony rosyjski rynek chcą nie tylko Polacy, ale i Niemcy, i Francuzi, a amerykańskie firmy ignorują wprowadzone przez rząd sankcje i inwestują w Rosji, śpiesząc się zająć swoje miejsce, dopóki Europejczycy są skrępowani sankcjami.

    Co proponuje Warszawa?

    Być może Polacy zmienili swoje negatywne nastawienie do Gazociągu Północnego-2, który torpedowali najbardziej aktywnie spośród wszystkich członków UE  razem wziętych? Nie. Podczas niedawnej wizyty Trumpa w Warszawie strona polska jednoznacznie poparła zamiar USA zastąpienia na rynku europejskim rosyjskiego gazu skroplonym. Aby promować ten projekt Stany Zjednoczone wywierały presję na Niemcy, żądając, aby wycofały swoje poparcie dla Gazociągu Północnego-2. Czyli w tej pryncypialnej dla nas kwestii Polska nadal jest wrogo nastawiona do Rosji i wiernym sojusznikiem Ameryki.

    Podczas tych samych rozmów w Warszawie Polacy natarczywie promowali swój projekt Międzymorza, zakładający nieformalną hegemonię Polski na obszarze od Morza Czarnego (a być może od Śródziemnego) do Bałtyku. W latach 20. i 30. XX wieku taki sojusz nazywano „Małą Ententą”, a obecnie modny jest termin „Międzymorza”. Jednak nie zmienia to jego istoty: blokowanie Rosji i zagwarantowanie dostaw gazy do Europy na linii Północ (amerykański gaz skroplony) – Południe (gaz państw Zatoki Perskiej). Polska w tym projekcie powinna zająć honorowe miejsce kluczowego ogniwa, tj. głównego politycznego menadżera projektu. Przy czym aspiracje niektórych polskich polityków wybiegają tak daleko, że spodziewają się wejść na tej fali do G20, zabezpieczając sobie prawo i obowiązek reprezentowania interesów Europu Wschodniej.

    Kolejna idea polskich polityków w związku z wizytą Trumpa (którą Polska uważa za bardzo udaną) na szczycie Międzymorza – nieformalna koalicja militarno-polityczna między USA, Wielką Brytanią a Polską. Należy zwrócić uwagę na następujące: Stany Zjednoczone nie są członkiem UE, a Londyn już niedługo opuści Wspólnotę. Czyli sojusz jest możliwy tylko w ramach NATO. Projekt Międzymorza będzie parasolową strukturą, łączącą wysiłki i projekty realizowane pod patronatem USA i mające na celu blokowanie gospodarczych i politycznych więzi Rosji z Europą Zachodnią. W rzeczywistości długoterminowe plany Polski są sprzeczne zarówno z interesami Moskwy, jak i UE.

    Nie powinno dziwić, że wysiłki Polski, zmierzające do przekonania Rosji do jej „dobrych intencji”, nie natrafiły w Moskwie na zrozumienie. Warszawa może mieć dobre intencje (w stosunku do Polski), ale rozmijają się one z długofalowymi strategicznymi interesami Rosji.

    Pozostała trzecia część tezy — Polska chciałaby nawiązać konstruktywny dialog z Moskwą. Na jaki temat dialog, jeśli długofalowe strategiczne plany Polski i Rosji rozchodzą się być może jeszcze bardziej niż w 1939 roku? W jaki sposób można uzasadnić dobroduszność polskiego ministra w stosunku do Rosji? Co chce zaoferować (choćby za powrót jabłek na rosyjski rynek)?

    Jestem absolutnie przekonany, że Polacy chcą rozpocząć dialog na temat przyszłości Ukrainy i w ramach niego uzyskać jak najwięcej profitów. Zachód odmówił Kijowowi wsparcia. Polska widzi, że USA chcą porozumieć się z Rosją w wielu sferach. W tej sytuacji Ukraina nie jest dla Waszyngtonu priorytetem i może stać się częścią dowolnej transakcji handlowej.

    Warszawa doskonale zdaje sobie sprawę, że porzucany przez Zachód ukraiński projekt wcześniej czy później znajdzie się w strefie wpływów Rosji. Najwyższy czas potargować się o swoje interesy (pamiętamy, że „Lwów jest polskim miastem”), a jednocześnie spróbować rozwiązać problem obejmującej Polskę banderowskimi rękoma Rosji. Przecież należy rozumieć, że Moskwa może czekać na właściwy stan Ukrainy latami.

    Moskwa nie musi się nigdzie śpieszyć.

    Z kolei Polska, w przypadku szybkiego negatywnego rozwoju wydarzeń na Ukrainie, znajdzie się w sytuacji, gdy będzie musiała niemal natychmiast (w ciągi jednego, dwóch lat) przyjąć 5-6 milionów „zorientowanych na Europę” uchodźców, głównie z zachodniej i środkowej Ukrainy. Dla Polski, w której znalazło już zatrudnienie około półtora milionów Ukraińców, gdzie nasilają się napięcia społeczne na tle antybanderowskich nastrojów, 5 milionów to bardzo duże obciążenie.

    Minister spraw zagranicznych Polski mówił prawdę.

    Warszawa faktycznie chce nawiązać dialog z Moskwą. Polska faktycznie chce przekonać Rosję do tego, że jej wschodnioeuropejskie inicjatywy, w tym projekt Międzymorza, są podyktowane „dobrymi intencjami”.

    Ale czy Rosji jest to potrzebne?

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Klincewicz: rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej
    ABW strzela w tył głowy. Bez sądu i śledztwa
    Esencja rusofobii: Dogmaty Pani Anny
    Rusofobia MADE IN POLAND. Część II
    Swiridowa wiara w Polskę
    Mutko: Życzymy Ukrainie powodzenia i zapraszamy
    Draństwo ABW. Ciąg dalszy
    Rusofobia z grubej rury
    Janusz Korwin-Mikke: o Rosji, PiS, Ukrainie, Clinton, ABW, Krymie ... i Donaldzie Tusku
    Tagi:
    II wojna światowa, wojna hybrydowa, Armia Czerwona, pomnik, propaganda, rusofobia, wojna informacyjna, Międzymorze, MSZ Rosji, Rząd RP, MSZ RP, ABW, MIA Rossiya Segodnya, Sputnik, Donald Trump, Witold Waszczykowski, Władimir Putin, Unia Europejska, USA, Rosja, Kijów, Ukraina, Warszawa, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz