14:55 15 Październik 2018
Na żywo
    Ukraińscy funkcjonariusze straży granicznej obok ogrodzenia na granicy Rosji i Ukrainy

    Ukraińska machina korupcyjna najeździ się jeszcze po „Europejskim Wale"

    © AFP 2018 / Sergey Bobok
    Opinie
    Krótki link
    28540

    Na Ukrainie trwa śledztwo w sprawie defraudacji 3,8 mln dolarów przy budowie „muru" na granicy z Rosją. Analityk polityczny Roman Manekin powiedział na antenie radia Sputnik, że od samego początku projekt nie miał przed sobą żadnych perspektyw.

    Generalna prokuratura Ukrainy prowadzi śledztwo w sprawie defraudacji środków publicznych w wysokości ponad 3,8 mln dolarów przy budowie „muru" na granicy z Rosją — informuje służba prasowa prokuratury.

    Śledczy zgromadzili dowody potwierdzające udział funkcjonariuszy straży granicznej w defraudacji środków publicznych — czytamy w komunikacie.

    W 2015 roku Kijów zatwierdził projekt „Muru", który przewidywał budowę potężnych budowli obronnych na granicy z Rosją. Jego nazwa została potem zmieniona na „Europejski Wał". Projekt został obliczony na cztery lata i miał kosztować budżet państwa 4,1 mld hrywien (ok. 160 mln dolarów). W 2015 i 2016 roku środki na budowę muru zostały jednak obcięte ponad dwukrotnie.

    W czerwcu ubiegłego roku Rada Najwyższa przyznała, że ukraińskim władzom nie udało się osiągnąć sukcesu w budowie „Muru". Deputowany Mustafa Najem określił projekt jako „mityczny".

    Analityk polityczny Roman Manekin uważa, że od samego początku projekt nie miał przed sobą żadnych perspektyw i pomyślany był wyłącznie jako sposób wzbogacenia się.

    „Jak na razie rozkradziono tylko niewielką część, ukraińska machina korupcyjna ma jeszcze, gdzie się rozkręcić, i myślę, że się jeszcze z przyjemnością najeździ po tym „Europejskim Wale". Co się tyczy samego pomysłu budowy muru na tak rozległym obszarze, gdzie są rzeki i granica morska, był on skazany na porażkę. Od samego początku nie miała ta budowa żadnych perspektyw. Sam projekt był pomyślany jako sposób rozkradania pieniędzy publicznych, a następnie środków państw-darczyńców. To taki półlegalny, powiedziałbym nawet nielegalny sposób wzbogacenia się" — powiedział Roman Manekin na antenie radia Sputnik.

    Jego zdaniem, większość Ukraińców nie dba w ogóle o ten projekt i złości się z powodu zerwania kontaktów z Rosją.

    „Co się tyczy zwykłych Ukraińców, to odnoszą się do tego obojętnie, bo chodzi teraz nie o środki budżetowe, lecz w znacznej mierze o zachodnie pieniądze. To, co ludzi złości to niemożność przekroczenia rosyjsko-ukraińskiej granicy, to, że zrywane są bliskie kontakty między krajami. Przecież narody Rosji i Ukrainy są sobie bardzo bliskie, powiązane kontaktami rodzinnymi" — zaznaczył analityk polityczny.

    Zobacz również:

    Na Ukrainie kwitnie niewolnictwo seksualne
    Czemu Ukraina nie może wejść do Unii?
    UE przedstawiła Ukrainie warunki do otrzymania transzy
    Tagi:
    defraudacja, mur, Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz