08:37 26 Lipiec 2017
Warszawa+ 15°C
Moskwa+ 14°C
Na żywo
    Ukraińcy

    Siemaszko: Ukraińcy się nie asymilują!

    © Sputnik. Stringer
    Opinie
    Krótki link
    Antonina Świst
    2022081123

    Badaczka zbrodni wołyńskiej Ewa Siemaszko w obszernym wywiadzie dla „Naszego Dziennika" ostatecznie rozprawia się z pomysłem sprowadzania na siłę pracowników z Ukrainy na polski rynek.

    Pomnik Lenina na Ukrainie z flagą UE na tle
    © AFP 2017/ Sergei Supinsky
    Badaczka nie zostawia suchej nitki na pomyśle Jarosława Gowina, aby miejsca na rynku, które zostają po polskich emigrantach na Wyspy czy do USA, łatać za pomocą zaproszeń dla Ukraińców. Siemaszko w obszernym wywiadzie dla „Naszego Dziennika" nazywa ten pomysł „dziwnym". Uważa, że jest z góry skazany na niepowodzenie.

    „Polacy, którzy opuścili w ostatnich latach Ojczyznę, to byli ludzie pracowici i operatywni, wyjechali, bo albo nie znajdowali zatrudnienia w Polsce, albo oferowano im warunki płacy niedające godnego życia, nawet poniżające" — mówi badaczka, podkreślając, że polski rynek nie zrekompensuje sobie ich nieobecności. Tymczasem Ukraińcy, którzy przyjeżdżają nad Wisłę, w jej mniemaniu „wcale nie asymilują się szybko, nie zmieniają w kolejnych pokoleniach tożsamości narodowej na narodowość kraju, w którym się osiedlili. Przykładem jest społeczność ukraińska w Stanach Zjednoczonych czy w Kanadzie, dokąd przybyli Ukraińcy z powodów ekonomicznych i politycznych, a nawet kryminalnych — chodzi mi o odpowiedzialnych za mordy na Polakach Ukraińców z OUN, UPA i dywizji SS-Galizien, którzy tam uciekli, by uniknąć kar. Ukraińskość jest tam bardzo mocno pielęgnowana, kult OUN-UPA podtrzymywany i rozwijany".

    Siemaszko twierdzi, że taki sam los spotka Polskę, która wita sąsiadów z otwartymi ramionami, ale wcale dobrze na tym nie wyjdzie: „Przyjeżdżają do nas młodzi Ukraińcy, wychowani w kulcie OUN-UPA i na banderowskich mitach. Podczas niedzielnego Marszu Pamięci w Warszawie podszedł Ukrainiec i zorientowawszy się, komu poświęcony jest marsz, nazwał nas >>debilami<<" — powiedziała, mając na myśli obchody 11 lipca.

    Weterani UPA podczas obchodów Dnia Bohaterów pod pomnikiem Stepana Bandery w centrum Lwowa
    © Sputnik. Alexander Mazurkevich
    Siemaszko jest wielką zwolenniczką stosunków polsko-ukraińskich opartych na symetrii i wzajemnym szacunku, o czym wielokrotnie mówiła w różnych mediach. Komentując niedawne zniszczenie pomnika w Hruszowicach, mówiła o niebezpiecznych tradycjach, które nadal pielęgnowane są w ukraińskich domach: „przekazywane są antypolskie interpretacje, młode pokolenia Ukraińców są wychowywane w atmosferze budującej nacjonalizm, który może stać się agresywny. Zresztą gdy rozmawia się prywatnie z Ukraińcami, to okazuje się, że wkroczenie na teren historii OUN-UPA i wypowiedzenie negatywnej oceny wywołuje bardzo ostrą polemikę i wrogość".

    Badaczka zdaje się głosem wołającym na puszczy o opamiętanie. Głosem, którego władza nie chce słuchać, zważywszy na coraz bardziej realny pomysł, by Ukraińców w Polsce nagradzać świadczeniem 500 plus. Powoli stajemy się mekką pracowników najemnych, rozczarowanych nieudaną „rewolucją" w swoim kraju, niestety mimo to najczęściej przyjeżdżają do nas już z antypolskimi hasłami w kieszeni.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Ukraińska machina korupcyjna najeździ się jeszcze po „Europejskim Wale"
    Klimkin o deklaracji szczytu Ukraina-UE: „To nic niewarty papierek"
    Forbes: USA powinny zatrzasnąć Ukrainie drzwi przed NATO
    Ukraińscy żołnierze pozostaną w Donbasie tyle, „ile trzeba"
    Tagi:
    asymilacja, Ewa Siemaszko, Jarosław Gowin, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz