23:35 16 Sierpień 2017
Warszawa+ 24°C
Moskwa+ 17°C
Na żywo
    Rocznica utworzenia UPA

    Za polską granicą ludobójcy są bohaterami

    © Sputnik. Aleksandr Maksimenko
    Opinie
    Krótki link
    Jerzy Domański
    8326121191

    Odchodzą ostatni świadkowie ludobójstwa na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Świadkowie najokrutniejszych wydarzeń w historii ludzkości. Coraz mniejsze są szanse, że zapalą świeczkę na grobach swoich bliskich.

    Tych grobów ciągle nie ma.

    Nie ma cmentarzy.

    Nie ma nawet najskromniejszych pomników czy krzyży.

    Nie było pochówków.

    Weterani UPA podczas obchodów Dnia Bohaterów pod pomnikiem Stepana Bandery w centrum Lwowa
    © Sputnik. Alexander Mazurkevich
    Ciała zostały zakopane gdzieś pod płotem, przy drogach, na łące czy w lesie. W dziesiątkach tysięcy miejsc, gdzie zamordowano 140-200 tys. Polaków.

    Odnajdywaniem ciał i ekshumacją ma się zajmować Instytut Pamięci Narodowej. Jakie są wyniki działań tej skrajnie upolitycznionej, powołanej przez prawicę instytucji? Od 1992 r. ekshumowano około tysiąca osób.

    O czym więc mówić, gdy na samym Wołyniu jest około 10 tys. dołów z ofiarami rzezi?

    IPN, zatrudniający tysiące pracowników, do Wydziału Kresowego skierował trzy osoby. Jak to skomentować?

    A co robi strona ukraińska? Blokuje wszelkie prace poszukiwawcze, ekshumacje, a nawet zwykłe prace porządkowe.

    Rozmowy z ukraińskim IPN nic nie dają. Są upokarzającą lekcją buty i bezczelności.

    I żądań.

    Będą polskie mogiły na Ukrainie pod warunkiem postawienia w Polsce pomników gloryfikujących UPA. Kamienie z rozebranego nielegalnego pomnika UPA w Hruszowicach mają być zwrócone państwu ukraińskiemu jako jego własność.

    Za polską granicą ludobójcy są bohaterami. Trafiają na pomniki.

    Kwitnie kult zbrodniarzy spod znaku UPA, OUN i SS-Galizien. Ukraiński nacjonalizm to już nie jest jakiś marginalny odprysk.

    A rodzinom ofiar został Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa.

    Mogli się spotkać we własnym gronie. Tylko własnym, bo nie mieli dla nich czasu prezydent, premier, rządzące PiS ani opozycyjna PO.

    Władze nie miały nawet tyle woli, by choć w Warszawie stanął pomnik godny tej tragedii. Rodziny kresowe nie mają szans, by je potraktowano jak rodziny katyńskie czy smoleńskie. Znowu skazane są na przemilczenie.

    Piszę o tym od lat, by choć w ten sposób okazać solidarność z tymi ludźmi. Zostawionymi samym sobie. A za polityków, którzy wybrali kłamstwo i kunktatorskie nieróbstwo, jest mi zwyczajnie wstyd.

    Jerzy Domański, polski publicysta, Warszawa

    Autor jest Redaktorem Naczelnym polskiego tygodnika opinii „Przegląd".

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji. 

    Zobacz również:

    Portret Bandery na ogrodzeniu Ambasady Polski w Kijowie
    Albo Bandera, albo Europa!
    Deszczycia: na Ukrainie jest wychwalany Bandera na złość Rosji, a nie Polski
    Banderowiec lepszy od komunisty?
    Warszawa: Zniżka dla banderowców
    Leszek Miller: Banderowska Ukraina nigdy nie wejdzie do UE
    Bandera będzie miał swoje ulice w Kijowie
    Tagi:
    krzyż, polityka, ludobójstwo, pomnik, SS-Galicja, Instytut Pamięci Narodowej, Platforma Obywatelska, Prawo i Sprawiedliwość, OUN, UPA, Stepan Bandera, Wołyń, Katyń, Smoleńsk, Kijów, Ukraina, Warszawa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz