04:37 22 Wrzesień 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 9°C
Na żywo
    Prezydent Iranu Hasan Rouhani

    Gra o tron w Teheranie: Jak polityka Trumpa przekształca Iran w twierdzę

    © AP Photo/ Vahid Salemi
    Opinie
    Krótki link
    4877301

    Duchowny i polityczny przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei obchodził 77. urodziny. W ciągu ośmiu lat z tego kraju co najmniej trzy raz wyciekały pogłoski o złym stanie jego zdrowia i o tym, że najwyższe duchowne kierownictwo szuka na to niespotykanie wysokie stanowisko kandydatów.

    Władza, która została skoncentrowana w rękach irańskiego przywódcy, jest tak wielka, że zmiany mogą wywołać poważne wstrząsy w polityce wewnętrznej i zewnętrznej Iranu. Najbardziej niebezpieczna w tej sytuacji jest nieprzemyślana postronna interwencja i presja. Właśnie tym zajmuje się obecnie administracja Donalda Trumpa.

    Wśród potencjalnych kandydatów na przywódcę duchownego i politycznego najczęściej wymienia się nazwiska trzech wpływowych polityków: przewodniczącego Islamskiego Zgromadzenia Konsultatywnego 56-letniego Aliego Laridżani, głowę wymiaru sprawiedliwości 68-letniego Mahmuda Haszemi Szahrudi i byłego prokuratora generalnego 57-letniego Ebrahima Ra’isi, który przegrał w wyborach prezydenckich w tym roku z Hasanem Rouhanim.

    — Pomimo władzy absolutnej, posiadanej przez najwyższego przywódcę Iranu, każdy nowy lider, który zastąpi Chamenei, będzie religijnym konserwatystą. I żadnych gwałtownych zmian w polityce zagranicznej i krajowej nie należy się spodziewać – twierdzi dyrektor Ośrodka Badań Krajów Bliskiego Wschodu i Azji Środkowej Siemion Bagdasarow.

    Ekspert Klubu Wałdaj Aleksander Marjasow, który w latach 2001-2005 był ambasadorem Rosji w Iranie, też uważa, że w dającej się przewidzieć przyszłości raczej nie należy liczyć na gwałtowne zmiany w polityce tego kraju.

    Stworzone przez duchownych struktury sądowe, siłowe oraz organy ścigania, dominująca atmosfera ideologiczna na razie niezawodnie zapewniają nieprzerwane funkcjonowanie państwa teokratycznego. A dość skuteczny system kontroli i równowagi nadal wyretuszowuje wewnątrzpolityczne różnice i konflikty, m.in. między wybranymi i mianowanymi organami władzy, radykałami i liberałami.

    Jednak obecnie w Iranie – zdaniem starszego pracownika naukowego Centrum Badań Bliskiego i Środkowego Wschodu Instytutu Orientalistyki Rosyjskiej Akademii Nauk Władimira Sażyna – trwa i zaostrza się brutalna wewnątrzpolityczna walka między liberalnymi reformatorami a radykalnymi konserwatystami, marzącymi o powrocie do pierwszych lat po rewolucji, gdy kierował nimi ajatollah Chamenei.

    — Walka toczy się m.in. przeciwko prezydentowi Hasanowi Rouhani. Przeciwko niemu jest też Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej i niektórzy duchowni. Prezydent obecnie tworzy rząd. Na 5 sierpnia wyznaczono inaugurację. Wszystko wskazuje na to, że później walka tylko się zaostrzy – powiedział Sażyn.

    Ci, którzy wspierają prezydenta Rouhani, a także ci, którzy go krytykują koncentrują się na jednym – jego wysiłkach zmierzających do zawarcia „porozumienia jądrowego” z Zachodem, które powinno zakończyć izolację Iranu i dać silny impuls do rozwoju gospodarczego kraju poprzez zwiększenie eksportu ropy naftowej i napływ zagranicznych inwestycji. Zdaniem Siemiona Bagdasarowa coraz więcej Irańczyków na dość życia za „żelazną kurtyną”.

    — Stany Zjednoczone byłyby szczęśliwe, mogąc obalić aktualny irański reżim według afgańskiego czy irackiego scenariusza, ale nawet Pentagon rozumie, że nie jest to możliwe. Aby było to możliwe, trzeba zaangażować co najmniej milion amerykańskich żołnierzy. Co więcej, nikt nie dałby gwarancji, że to się uda. Dlatego Waszyngton dawno wybrał inną strategię – powiedział Bogdasarow.

    Ta strategia polega na nasileniu presji gospodarczej na Iran w drodze sankcji, na wspieraniu nastrojów separatystycznych, m.in. wśród Kurdów. Trzeci kierunek – zniszczenie tzw. szyickiego łuku. W tym celu Stany Zjednoczone, przy pomocy sojuszników, toczą walki na granicy iracko-syryjskiej, aby Iran nie mógł kontrolować tego obszaru.

     Prezydent USA Donald Trump zrezygnował z polityki „strategicznej cierpliwości” obranej przez jego poprzednika, Baracka Obamę. Jego zdaniem porozumienie z Iranem jest „najgorszą umową”. Według Bagdasarowa zwiększenie presji na Teheran, a tym bardziej próba rozchwiania sytuacji w tym kraju od wewnątrz, raczej nie przyniosą pożądanych rezultatów i nie doprowadzą do zmiany reżimu na bardziej prozachodni i demokratyczny. Może się wydarzyć całkiem coś innego.

    Ponad 60 lat temu przewrót państwowy w Iranie, który przygotowały i przeprowadziły zachodnie służby specjalne, wywołał wzrost nastrojów religijnych i Rewolucję Islamską w 1979 roku. – Zwiększenie presji, sankcje gospodarcze i zagrożenie militarne przyczynią się do zachowania irańskiego reżimu, umocnienia się ideologii „obleganej twierdzy”. I przeciwnie —   wyeliminowanie ryzyka politycznego, gospodarczego i militarnego stworzy warunki do rozwoju demokratycznego i postępu w kraju – powiedział były ambasador Rosji w Iranie Aleksander Marjasow.

    Zobacz również:

    Co przeszkadza w przezwyciężeniu raka?
    Korespondentka Sputnika w Mosulu trafiła pod ostrzał (wideo)
    Rumunia: 12 amerykańskich żołnierzy zostało rannych podczas ćwiczeń „Swift Response 17-1”
    Tagi:
    Donald Trump, Hassan Rouhani, Iran, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz